Reklama

Wojna sprawiedliwa

17/04/2003 13:07

Trudno o czymkolwiek innym pisać w momencie, gdy toczy się wojna, która, mimo że daleko od nas, w bardzo realny sposób jest także naszą wojną. I dlatego, że jesteśmy w niej stroną, choć nie wszyscy chcą się z tym pogodzić, a niektórzy nieśmiało i na razie mało przekonująco protestują, a dwie trzecie z nas nie uważa nadal za słuszne wysyłania do Iraku polskich żołnierzy.I dlatego, że dzięki telewizji ta wojna jest tak blisko nas, jesteśmy jej świadkami, obserwatorami, czy może po prostu nieprzyzwoitymi gapiami, bo jest coś nieprzyzwoitego w patrzeniu z boku na to jak inni ciężko pracują, czy, jak w tym przypadku, walczą i giną. Uczestniczyłem w minionym tygodniu w wielu młodzieżowych debatach, w których z wielkim przejęciem i prawdziwą dociekliwością młodzi ludzie z płockich szkół średnich szukają argumentów usprawiedliwiających albo podważających sens i konieczność prowadzenia tej wojny. Te dyskusje oddają nastroje nas wszystkich. Znacząca większość jest przeciw. Decyduje przede wszystkim obawa o eskalację konfliktu, obawa, że wymknie się spod kontroli i zapali się od niego cały świat. To z pewnością jest bardzo słuszny lęk. Starsi pamiętają koszmar wojny, którą sami przeżyli, młodzi boją się grozy, którą wojna z sobą niesie w postaci zniszczeń i cierpienia ludzi. Jest też w argumentacji młodych podejrzenie, że tak naprawdę nie chodzi o nic więcej jak tylko o ropę, a ceną za jej zdobycie będą niezliczone ofiary, w tym dzieci. Jedni boją się odwetu za nasz udział w postaci aktów terroryzmu, innych przekonuje głos Papieża, który z niebywałą siłą zaangażował się na rzecz obrony pokoju: “Wojny często są przyczyną kolejnych wojen. Zwykle nie rozwiązują problemów, stanowiących przedmiot konfliktu, siejąc zniszczenie”. Nikt nie chce wojny, ale przekonują mnie mocniej argumenty tych, którzy jednak tę wojnę usprawiedliwiają i przyznają Ameryce, wbrew Narodom Zjednoczonym, mandat do jej prowadzenia. Wielu młodych powołuje się tu na argumentację bliską tej, którą posłużył się jeszcze na długo przed wybuchem wojny amerykański politolog i teolog katolicki Michael Novak: “Ograniczona i starannie prowadzona wojna, której celem będzie zmiana reżimu w Iraku, jest środkiem ostatecznym - ale także moralnym obowiązkiem władz cywilnych powołanych do chronienia życia i praw obywateli”. Chcę wierzyć, jak wielu młodych w to wierzy, że także ta wojna jest odpowiedzią na wojnę wypowiedzianą Ameryce 11 września 2001 roku, kiedy z niebywałym okrucieństwem w niespodziewany sposób wróg uderzył w bezbronnych ludzi. Ten wróg nie przebiera w środkach, nie ostrzega, nie stawia ultimatum, nie uderza w skoncentrowane siły wroga, uderza w niewinnych, bezbronnych ludzi. Chcę, by władza cywilna była silniejsza od niego, by była zdeterminowana bronić wszystkich, których bezpieczeństwo jest jej powierzone. Taką gwarancję daje dziś tylko Ameryka. Dlatego dumny jestem, że jesteśmy po tej samej stronie, która jest stroną słuszności, stroną obrony dobra. Nie można chcieć pokoju i stać z boku, trzeba działać w granicach środków, na jakie nas stać. Iracki dyktator nie wykorzystał swojej szansy, jaką otrzymał od ONZ na początku lat 90. Za cenę rozbrojenia pozwolono mu pozostać przy władzy. Te warunki złamał. Nie można dawać szansy i stawać się nie wiadomo na jak długo jej zakładnikiem. To wcześniej czy później się mści. Nieznaczna ilość spośród tysięcy litrów wąglika, sarinu, botulinu, gazów paraliżujących, o których wiadomo, że posiada i których użył już parokrotnie przeciw własnym obywatelom, wystarczy, by zniszczyć niejedną zachodnią metropolię. Przed strasznym upiorem bioterroryzmu, wymierzonym w ludność cywilną, trzeba bronić się środkami skutecznymi. Czasem takim środkiem koniecznym jest wojna. Jest to środek ostateczny i moralnie usprawiedliwiony. Od demokratycznie wybranej władzy mamy prawo oczekiwać, że po wykorzystaniu wszelkich innych możliwości, nie zawaha się sięgnąć w porę i po ten środek. Dziś widać, że stało się to prawie o dwa lata za późno. A może jeszcze nie za późno!?

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości