Dopiero 4 kwietnia powiat płocki odwołał stan pogotowia powodziowego. W tym roku stan wody w Wiśle po zimie był znacznie wyższy niż w ostatnich latach. Do powodzi nigdzie nie doszło, ale wały w kilku miejscach przeciekały, stwarzając realną groźbę powodzi.Marek Kołodziejak, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w Starostwie Powiatowym w Płocku mówi, że woda nigdzie nie wyszła poza wały, ale najtrudniejsze sytuacje wystąpiły w trzech miejscach. W Wyszogrodzie – Rybakach, gdzie wał przypominał ser szwajcarski, a do przelania się wody przez wały brakowało może 1-2 cm: – Poza tym groźna sytuacja wystąpiła w Świniarach w gminie Słubice, gdzie stykają się ze sobą stary i nowy wał. Tam wystąpił przeciek wałowy, gdyż prawdopodobnie styk wałów nie był zbyt dobrze wykonany. Woda zaczęła się przelewać, ale zostało to opanowane. Natomiast przy rzece Mołtawie w Kępie Polskiej nastąpiło podmycie skarpy, a potem woda zrobiła wyrwę na moście drogowo-pieszym. To mała, niepozorna rzeczka, która wpada do Wisły, ale nagle stała się groźna – mówi dyrektor Kołodziejak.
Było na tyle niebezpiecznie, że 22 marca ogłoszono w powiecie płockim alarm na Wiśle, 27 marca alarm odwołano, a wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe. Sytuacja ostatecznie ustabilizowała się dopiero 4 kwietnia, gdy można było odwołać pogotowie.
W tym roku w rejonie płockim na Wiśle było znacznie groźniej niż w latach poprzednich. Na przykład w Kępie Polskiej poziom wody na Wiśle wynosił maksymalnie 646 cm, a na przykład w roku 2002 było to 620 cm. Z kolei w Wyszogrodzie poziom wody wyniósł 716 cm, a do tej pory najwyższy poziom wody wyniósł 702 cm.
W momentach najbardziej kryzysowych „swoje” dołożyła też działalność bobrów, które w chwili, gdy woda zaczęła zalewać tereny międzywala, usiłowały skryć się w wałach i wierciły w nich dziury. Na szczęście w porę woda zaczęła opadać.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze