Ośmiu młodych mężczyzn, mieszkańców płockich tzw. “słodkich ulic” jest podejrzewanych o dokonywania włamań do mieszkań. Czterech z nich zostało tymczasowo aresztowanych, wobec dwóch zastosowano dozór policji. Ustalenie podejrzanych nie zakończyło jednak pracy specjalnej grupy policjantów zajmujących się włamaniami. Jak zapewnia komendant płockiej policji mł. insp. Ryszard Kijanowski, grupa będzie działała aż do chwili wyłapania wszystkich włamywaczy.
Specjalna grupa funkcjonariuszy została stworzona przez komendanta R. Kijanowskiego jesienią ubiegłego roku, kiedy zaobserwowano, że nastąpił wzrost ilości włamań do mieszkań. Złodzieje działali w całym mieście, a być może także na terenie powiatu ziemskiego. Włamywali się przede wszystkim do mieszkań znajdujących się na najniższych kondygnacjach, głównie na parterze.
- Musieli mieć bardzo dobre rozpoznanie. Wystarczyła nawet niezbyt długa nieobecność domowników, którzy na przykład wychodzili do sąsiadów w tej samej klatce. Złodzieje wyważali okna balkonowe, w kilku przypadkach wykorzystali otwarte okna lub lufciki – opowiadają policjanci. – Zabierali to co dawało się łatwo wynieść, sprzęt rtv, biżuterię. Raz nawet ukradli kluczyki od hondy i oczywiście sam samochód. Pojazd udało nam się odzyskać.
Oprócz samochodu, który był już przygotowany do sprzedania, policjantom udało się odzyskać niewiele przedmiotów. Włamywacze pozbywali się ich na bieżąco, a pieniądze przepuszczali na zabawę.
- To co ukradli sprzedawali paserom, ale także przypadkowym osobom – dodają policjanci.
Punktem przełomowym w pracy policjantów zajmujących się włamaniami, było prawdopodobnie zatrzymanie na gorącym uczynku złodziei, którzy próbowali wynieść z jednego z mieszkań na Międzytorzu sprzęt elektroniczny. Informacja o tym incydencie na krótko pojawiła się w internetowym serwisie informacyjnym Komendy Wojewódzkiej Policji z siedzibą w Radomiu, ale szybko zniknęła. Od tego momentu wydarzenia potoczyły się szybciej.
W związku z sytuacjami, że przedmioty pochodzące z włamań mogły kupić w Płocku przypadkowe osoby, policja przypomina, że korzystanie z okazji przy zakupie na przykład biżuterii czy sprzętu elektronicznego może mieć surowe konsekwencje. Za świadome,kupowanie, lub ukrywanie “fantów” można trafić do więzienia nawet na pięć lat. Jeżeli jednak nie mamy świadomości, że przedmiot, który kupujemy po bardzo okazyjnej cenie, został wcześniej skradziony, może się to skończyć karą dwóch lat więzienia, chociaż jeśli był to przedmiot znacznej wartości, na przykład samochód dobrej marki, wymiar kary może wzrosnąć do 5 lat.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze