Miejsc parkingowych – nie tylko w kraju, ale też w każdym rozwijającym się europejskim mieście – jest znacznie mniej niż pojazdów, które chcemy na nich pozostawić. Brakuje ich przed hipermarketami, w galeriach handlowych, także przed sklepami popularnych sieci i restauracjami, w których można się posilić, nie używając sztućców.
Nie ma takiej możliwości, by wydana została zgoda na wybudowanie obiektu użyteczności publicznej bez określonej ilości miejsc parkingowych. Problem jest w tym, że sklepy czy restauracje powstają głównie w centrum miasta, w bliskim sąsiedztwie domów jedno i wielorodzinnych oraz szkół, urzędów. To oznacza, że chcą tam zostawiać swoje pojazdy także petenci czy uczniowie. Przyjeżdżają rano i blokują miejsce przez kilka godzin, a klient nie ma gdzie zostawić swojego pojazdu.
Tak było przy sklepie Biedronka na osiedlu Podolszyce Południe i przy ul. 8. Pułku Artylerii Lekkiej 2. W obu przypadkach Jeronimo Martins, właściciel marki Biedronka zlecił firmie zewnętrznej administrowanie parkingiem, wprowadzając opłaty, których nie muszą ponosić klienci sklepu. Dla nich, po odebraniu biletu parkingowego, pierwsza godzina jest bezpłatna.
Okazało się, że podobne zasady korzystania z parkingu zostały wprowadzone przed restauracją McDonald’s przy ul. Piłsudskiego. Podobnie, jak w dwóch pierwszych miejscach, nie chodzi nawet o nowe zasady, ale sposób ich egzekwowania.
Sytuację opisała nam czytelniczka, która w ten sposób chciała ostrzec przyjezdnych.
tekst i fot. Jola Marciniak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze