Po wspaniałym meczu w obecności 8 tys. widzów, po 9 latach tułania się w niższych klasach rozgrywkowych, Wisła Płock awansowała do Ekstraklasy. Podopieczni Marcina Kaczmarka ciężko pracowali przez cały sezon, a efektem było wejście do grona najlepszych w kraju drużyn dwie kolejki przed końcem rozgrywek.
14 maja, tuż przed meczem 31. kolejki rozgrywek, kiedy piłkarze Wisły Płock dojeżdżali na mecz do Głogowa, już wiedzieli, że Zawisza – ostatni rywal na drodze do awansu – przegrał 1:2 mecz z Wigrami Suwałki przed własną publicznością. Oznaczało to, że płocczanie muszą tylko pokonać Chrobrego i już będą w Ekstraklasie. Niestety świadomość, że awans jest tak blisko i dwie żółte kartki Damiana Piotrowskiego w 37. min sprawiły, że Wisła przegrała 0:2. Sprawa awansu musiała zostać odłożona o kolejne dni.
Od poniedziałku przed piątkowym meczem miasto oklejano plakatami, banerami, nalepkami. W witrynach sklepów, na szybach samochodów, ogrodzeniach domów – wszędzie widniało hasło „Idziemy do Ekstraklasy”. W nocy z czwartku na piątek samochody ustawione na miejskich parkingach ustrajano balonikami i chorągiewkami. Całe miasto było biało-niebieskie.
W piątek godzinę zero ustalono na 16.30, a spotkanie wyznaczono na Starym Rynku. Grupa około 2000 kibiców przeszła ulicami miasta ze śpiewem na ustach. Mijający ją przechodnie filmowali pochód, a mieszkańcy okolicznych domów z okien machali szalikami. Atmosfera przed ważnym meczem była znakomita.
Po raz pierwszy od 9 lat, od chwili gdy Wisła żegnała się z najwyższą klasą rozgrywkową, wszystkie dostępne trybuny (z różnych przyczyn część bocznych trybun musiała być zamknięta) były pełne. Zasiadło na nich około 8 tys. widzów, przygotowanych na głośny doping. Nikt z obecnych nie dopuszczał nawet myśli, że płocczanie nie odniosą sukcesu. 20 maja musiał zostać zapisany w kronikach klubowych jako ten najważniejszy w ostatnich latach.
O godz. 18.00 obie drużyny wyszły na murawę rozpoczynając spotkanie, które zakończyło się wynikiem 5:0. Piłkarze pokazali, że są znakomitą ekipą i należy im się awans, a kibice obejrzeli świetne widowisko, którego na pewno długo nie zapomną.
Jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego wszyscy na stadionie rozpoczęli fetę. Piłkarze padli w ramiona szczęśliwych kibiców i natychmiast zostali rozebrani z koszulek, które będą wspaniałą pamiątką po dniu, gdy spełniły się marzenia płockich sympatyków piłki nożnej.
Potem kibice przenieśli się na Stary Rynek, gdzie o godz. 21.00 piłkarze wjechali piętrowym, otwartym autobusem. I dopiero wtedy się zaczęło. Szczegóły można obejrzeć na portalach społecznościowych oraz na stronie klubowej, bo to, co miało miejsce z udziałem setek rozradowanych kibiców, lepiej zobaczyć, niż opisywać.
Wielka feta trwała do późnych godzin nocnych. Nie można zapomnieć, że piłkarze muszą rozegrać jeszcze dwa spotkania: w najbliższą niedzielę z Wigrami Suwałki na stadionie w Płocku oraz w następną niedzielę w Katowicach. Jol.
Powiedzieli po meczu:
Marcin Kaczmarek
trener Wisły
– Byliśmy bardzo skoncentrowani na meczu, ale teraz, po ostatnim gwizdku, możemy się cieszyć, choć myślimy już co dalej. Dobrze się stało, że tak potoczyły się losy spotkania, bo widziałem, jak Zawisza przygotowywał się do tego meczu. I połowa i początek II to nasza zasługa, że wygraliśmy. Dokonaliśmy wspaniałej rzeczy, ale zapracowaliśmy na ten sukces. Mam podwójną satysfakcję, że udało mi się wprowadzić zespół do Ekstraklasy i będę mógł dalej pracować z drużyną. Teraz się cieszymy i chciałbym przede wszystkim podziękować za wsparcie rodzinie. Nie można sobie wymarzyć lepszego awansu niż przed własną publicznością, przy rekordzie frekwencji. Ale mecz się zakończył, teraz czeka nas ciężka praca. Tata (Bobo Kaczmarek, który pracował z Wisłą w Płocku w końcu lat 90.) na pewno do mnie zadzwoni z gratulacjami. Nie było go na meczu, bo w niedzielę będzie świętował koniec swojej kariery trenerskiej, a dodatkowo bardzo się denerwuje, kiedy gra moja drużyna. Idzie wtedy do ogródka i pali ognisko. Jestem przekonany, że dziś też to robił. Nie można sobie wyobrazić lepszych okoliczności na to, by świętować. Na własnym stadionie, na którym jest rekordowa frekwencja. Od wielu lat nie było tylu kibiców. Wierzę, że zrobi się „moda na Wisłę”. Że w Ekstraklasie ten stadion będzie żył kibicami, będzie wypełniony po brzegi.
MikoŁaj Lebedyński
zawodnik Wisły
– Były ciężkie momenty w meczu, ale teraz przyszedł czas na radość. Takiego wyniku się nie spodziewaliśmy. Ważne, że został ustanowiony w obecności naszych kibiców. Cieszę się, że zagraliśmy dobre spotkanie i teraz już tylko możemy świętować.
Jacek Kruszewski
prezes Wisły Plock
– Pamiętam, kiedy 9 lat temu płakałem na stadionie po spadku z Ekstraklasy. Ten awans jest czwartym w historii klubu, ale musimy być świadomi, jaką drogę przeszliśmy przez ten czas. Była to bardzo trudna droga. Przyjęliśmy sobie taki styl pracy, spokój, zaufanie do trenera, do zespołu – i to przyniosło efekt. Nikt nam tego awansu nie podarował, sami go wywalczyliśmy. Jesteśmy w Ekstraklasie i to jest najważniejsze. To duży krok, ale nie koniec. Dopiero teraz zaczyna się praca.
Andrzej Nowakowski
prezydent Płocka
– Gratuluję wszystkim: trenerowi, zawodnikom, prezesowi – bo wykonali niesamowitą robotę. Ostatnie lata sprawiły, że z II ligi przeszliśmy do Ekstraklasy. Podziękowania dla kibiców, którzy wierzyli w ten zespół. Zrobimy wszystko, by za rok cieszyć się z utrzymania. Dużo pracy przed nami, przede wszystkim stadion potrzebuje gruntownego remontu. Dziś klub ma jednego sponsora, mieszkańców miasta. Od pozyskania nowego zależy, jak Wisła będzie się rozwijała. Wiemy, że w tym roku jeszcze powstanie plan rozbudowy stadionu, w przyszłym rozpoczniemy prace. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze