Reklama

Wisła walczy o awans

12/01/2011 08:37
Kibice drużyny piłki nożnej Wisły Płock w rundzie jesiennej sezonu 2010/2011 chętniej obserwowali poczynania zespołu w mediach niż na stadionie, którego trybuny świeciły pustkami. Wszyscy doskonale pamiętają, że zespół zakończył rozgrywki na III miejscu w tabeli z jednym tylko punktem straty do lidera Znicza Pruszków. Runda rewanżowa będzie na pewno bardzo emocjonująca, a na trybunach zasiadać powinno coraz więcej widzów. 5 marca z Ruchem Wysokie Mazowieckie Wisła Płock rozpoczyna swoją, oby skuteczną, walkę o I ligę.
Zanim jednak piłkarze strzelą rywalom pierwszego gola w rundzie wiosennej, czeka ich niemal 2-miesięczny okres przygotowawczy. 13 stycznia zawodnicy spotykają się w Płocku i przez pierwsze dwa dni trenować będą na własnych obiektach, a już 15 stycznia zagrają sparing z Pogonią Siedlce, liderem III ligi.
17 stycznia cała ekipa wyjeżdża do Lucienia, gdzie do 21 stycznia przebywać będzie na krótkim zgrupowaniu. Po powrocie, do 2 lutego, trenować będzie na własnych obiektach. W tym czasie zaplanowanych zostało kilka spotkań kontrolnych. 26 stycznia piłkarze podejmować będą zespół z 12 miejsca II ligi wschodniej OKS Olsztyn, a 29 stycznia zagrają aż dwa sparingi. W pierwszym ich rywalem będzie Zawisza Bydgoszcz, drużyna podobnie jak Wisła walcząca o awans do I ligi, w drugim – Szkółka Piłkarska Lagos Nigeria. Obydwa spotkania rozegrane zostaną na stadionie w Płocku.
Od 2 do 9 lutego zawodnicy Wisły wraz z trenerami będą się przygotowywać do rundy rewanżowej na zgrupowaniu w Kleszczowie koło Bełchatowa. Na tym etapie przygotowań zaplanowano trzy bardzo ciekawe spotkania sparingowe. Od razu po przyjeździe piłkarze spotkają się z ósmą drużyną Młodej Ekstraklasy Widzewem Łódź, 4 lutego z ekipą z VI miejsca I ligi Ruchem Radzionków, a 7 lutego z wiceliderem I ligi Podbeskidziem Bielsko-Biała.
Ostatni etap przygotowań piłkarze Wisły spędzą na własnych obiektach, a żeby nie było im nudno, znów będą rozgrywać mecze kontrolne. 16 lutego spotkają się w Gutowie z Sandecją Nowy Sącz, czwartą ekipą I ligi, 19 lutego z Olimpią Grudziądz, liderem II ligi grupy zachodniej, zaś 26 lutego z Elaną Toruń, zespołem, który zajmuje VI miejsce w II lidze zachodniej.
5 marca podopieczni trenera Jarosława Araszkiewicza wybiegną na płytę główną stadionu przy ul. Łukasiewicza, by rozegrać pierwszy w rundzie rewanżowej mecz ligowy z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Przypomnijmy, że w inaugurującym rundę jesienną rozgrywek II ligi spotkaniu właśnie z Ruchem Wisła odniosła spektakularne zwycięstwo 3:0, na dodatek na wyjeździe. Wówczas wydawało się, że powrót do I ligi będzie formalnością. Potem jednak było różnie, momentami nawet bardzo źle, a po połówce rundy dopiero rozpoczął się pochód w górę tabeli.
Przed tygodniem prezes Wisły Płock Zbigniew Leszczyński mówił o zakończonych już rozmowach z czterema piłkarzami i dwoma trenerami, którzy mieli zostać włączeni do sztabu szkoleniowego. Wszyscy oni pod okiem trenera Araszkiewicza rozpoczną zajęcia 13 stycznia. A z jakimi nadziejami?
Ogromnymi. – Moi piłkarze doskonale wiedzą, o co grają – mówi trener. – O swoją przyszłość. Wisła Płock jest klubem bardzo dobrze zorganizowanym, który bez problemu powinien poradzić sobie także w ekstraklasie. Spadek do II ligi to był przypadek i jeśli nie uda się drużynie wrócić na zaplecze ekstraklasy, to znaczy, między innymi, że w przyszłości będzie bardzo trudno piłkarzom znaleźć nowego pracodawcę. Wielu z nich chciałoby związać się na dłużej z klubem, bo wiedzą doskonale, co mogą zyskać, a co stracić. Żeby jednak to było możliwe, muszą awansować do I ligi. Zresztą wszyscy jedziemy na tym samym wózku.
Trener Araszkiewicz jest pewien, że jego zespół przed rozpoczęciem rozgrywek będzie umiał się zmobilizować. Konieczna będzie poprawa trzech elementów. Przede wszystkim musi prezentować lepszą grę, większą skuteczność, a to przełoży się na przychylność kibiców, którzy powinni wrócić na stadion.
Gra powinna być przede wszystkim skuteczniejsza. – Mecze nigdy nie są jednakowe, jedne gra się łatwiej, strzela więcej bramek, a w innych przypadkach wynik przychodzi z ogromnym trudem – mówi szkoleniowiec. – Ja wolę nawet się męczyć, ale grać skutecznie i zdobywać punkty. W tej rundzie będzie ważne każde oczko.
Jak kibice doskonale wiedzą, zakończona w ubiegłym roku runda przyniosła ostatecznie III miejsce w tabeli i tylko punkt straty do lidera. Trener Araszkiewicz przyznaje, że przez te dwa i pół miesiąca, kiedy pracował w Wiśle, miał moment zwątpienia. – To było wtedy, gdy mieliśmy 9 pkt. straty do lidera. Zastanawiałem się, czy nie przedobrzyłem. Na szczęście udało nam się wziąć w garść, a w efekcie sześć ostatnich spotkań pozwoliło nam odrobić aż 8 pkt. Wszystkie ogniwa zaczęły normalnie funkcjonować, zaczęliśmy zdobywać bramki, a zespół grał tak, jak tego oczekiwałem. Szkoda, że ta runda szybko się skończyła. Moglibyśmy nawet wywalczyć więcej. Ale ja wolę gonić lidera niż uciekać rywalom.
Trener przyznaje, że przychodząc do pracy w Płocku musiał zweryfikować swoje metody szkoleniowe. Wcześniej preferował system gry 4-4-2, ale trzeba było pozwolić piłkarzom grać tak, jak to robili za poprzednich trenerów. – Wcześniej rozmawiałem z moim kolegą Tomkiem Bekasem, który wyjaśnił mi, że oni wolą grać 4-2-3-1, z wysuniętym napastnikiem. Zmieniłem więc swoje nastawienie, nagiąłem się do nich. Drużyna miała wyćwiczone pewne elementy, a nie mieliśmy zbyt dużo czasu, by wszystko przestawiać. Nie muszę dodawać, że wiele zależy od tego, jakimi piłkarzami dysponuje klub. Trzeba było wykorzystać tych, co mieliśmy.
Po przerwie urlopowej trener Araszkiewicz wraca do Płocka 13 stycznia i zostanie tu, ma nadzieję, przynajmniej do 30 czerwca. – Chemia musi być we wszystkich kierunkach, jeśli więc nic nie stanie na przeszkodzie, wyniki będą zgodne z oczekiwaniami, a prezes nie zechce się ze mną rozstać, to będę pracował do końca sezonu.
Trenerowi Araszkiewiczowi udało się uzyskać dobry wynik po 2,5 miesiąca pracy z drużyną. Teraz całą ekipę czekają niemal 2 miesiące okresu przygotowawczego, który rozpocznie się badaniami wydolnościowymi. Kolejne tygodnie to praca nad wytrzymałością i siłą. – Bo żeby wymagać od zawodników w sezonie, trzeba najpierw ich dobrze do wysiłku przygotować – kończy rozmowę, podkreślając, że ważna jest też dyscyplina. Bez niej nie ma co liczyć na sukces.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości