Gorzej być nie może?
W piątek, przed sobotnim meczem, piłkarze nożni Wisły, realizując czyjś wyjątkowo nietypowy pomysł, zapraszali telefonicznie kibiców na mecz. Takie zaproszenie raczej gwarantowało emocje, bo można się było spodziewać, że zawodnicy zrobią wszystko, by wygrać pojedynek. W końcu jeśli się kogoś zaprasza, to stara się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności, by zapewnić doskonałą atmosferę i fantastyczny scenariusz.
Co prawda znacznie lepiej byłoby, gdyby przed meczem zawodnicy odpoczywali, koncentrowali się, może pooglądali mecze drużyn, choćby z Ligi Mistrzów. Może przydałaby się wizyta u psychologa albo szczera rozmowa z kolegami. Wszystko, co pozwoliłoby wygrać spotkanie. Jednak w piątek były rozmowy z nie zawsze przychylnymi mieszkańcami Płocka, co pewności siebie nie dodało pewnie nikomu.
Z oficjalnych relacji nie wynika, jak kibice reagowali na zaproszenie. Co prawda napisano, że rozmowy były miłe, a piłkarze byli przekonani, że osoby, z którymi rozmawiali, przyjdą na spotkanie. Chyba jednak niewiele osób dało się namówić, bo tradycyjnie trybuny świeciły pustkami, a to, co działo się na murawie, na pewno na długo zniechęci wszystkich zainteresowanych piłką nożna do przychodzenia na stadion.
Stara prawda mówi wyraźnie. Jeśli zespół gra i wygrywa, zdobywa punkty, strzela piękne bramki, to fama o tym szybko się rozchodzi, a trybuny powoli zapełniają się widzami. Jeśli kieruje się specjalne zaproszenie na mecz i obiecuje wygraną, a przegrywa się 0:4 na własnym stadionie, to trudno liczyć na zrozumienie. Bardziej na litość.
Szkoda tylko, że ci wszyscy, którzy wierzyli w szybki powrót w tym sezonie do I ligi, muszą chyba się pogodzić z tym, że to będzie raczej niemożliwe. Ale zawsze można czekać na telefon z klubu z zaproszeniem na kolejny mecz. Powtórka z akcji, jak poinformowano w klubowej relacji, ma mieć miejsce przed spotkaniem ze Spartakusem Szarowola. Dodajmy, że nie ma w II lidze zespołu Spartakus Szarowola, bo drużyna występuje oficjalnie pod nazwą Motor Lublin.
Po blamażu z Resovią na pewno tylko bardzo zdeterminowani zechcą skorzystać z zaproszenia.
Dla potomności napiszmy, że Wisła traciła bramki w 16, 42, 47 i 75 min., a wystąpiła w składzie: Kamiński - Wyczałkowski (46 Lewandowski), Pacan, Karwan, Mitura (46 Grzelak), Bekas (59 Sekulski), Chwastek, Grudzień, Solecki, Koczon, Twardowski.
Jol.
Komentarze