Reklama

Wisła Płock powalczy o awans do I ligi

09/03/2011 15:18
Dziś prawdziwych sponsorów już nie ma
Roczny budżet Wisły Płock, dziś jednosekcyjnego klubu piłki nożnej, to 5 mln zł. Tyle zdecydowali się na tę dyscyplinę sportu przekazać radni. Za te pieniądze oczywiście można utrzymać drużynę w II lidze, ale trudno marzyć, by szybko awansować nawet do ekstraklasy. Tymczasem dziś prawdziwych sponsorów już nie ma, są inwestorzy, którzy mogą dać pieniądze, chcą coś w zamian. Zanim jednak zainteresują się drużyną, ta musi odnieść spektakularny sukces. Co takim sukcesem byłoby dla Wisły Płock? Na pewno awans do I ligi i pewność, że wkrótce będzie następny.
Piłkarze nożni Wisły rundę rewanżową sezonu 2010/2011 mieli rozpocząć w sobotę, 5 marca. Kilka dni wcześniej klub wystąpił do PZPN z prośbą o przełożenie pierwszego pojedynku. Powód? Awaria płyty, a właściwie niemożliwość jej podgrzania tak, by można było na niej rozegrać spotkanie. Problemy z płytą miały wszystkie kluby grupy wschodniej II ligi, stąd decyzja o przełożeniu całej kolejki. Wisła spotka się w przełożonym spotkaniu z Ruchem Wysokie Mazowieckie 6 kwietnia o godz. 18.30.
Drużyna zaprezentuje się po raz pierwszy w tej rundzie w meczu z Jeziorakiem w Iławie. Czy jest do tego spotkania przygotowana? Trener Mieczysław Broniszewski jest pewien, że praca, którą wykonali w okresie przygotowawczym, musi procentować. – Nas interesuje tylko awans - powiedział. – Chcemy ten cel osiągnąć, ale to tylko sport, więc wkrótce okaże się, czy odniesiemy sukces. Jest szansa i chcemy ją wykorzystać. Zespół udało się wzmocnić dobrymi zawodnikami, ale wszystko będzie weryfikowane na boisku w kolejnych meczach. Chcemy reanimować Wisłę, która trochę nam się stoczyła. W tym celu wzmocniliśmy też sztab szkoleniowy. Drugim trenerem został Marek Kańko, a szkoleniowcem bramkarzy Mariusz Liberda.
Co prawda oficjalnie trener Broniszewski objął drużynę dopiero niedawno, ale jak sam twierdzi, był z nią niemal od początku. Dlatego może gwarantować podniesienie poziomu sportowego. Po to były wzmocnienia i uzupełnienia składu. Do zespołu dojdzie jeszcze prawdopodobnie dwóch piłkarzy, Kanadyjczyk Sing i Senegalczyk Matare. Z obu drużyna powinna mieć pożytek.
Wszystkie transfery są czasowe i bezpłatne, każdy ma opcję wykupu, o ile zawodnik sprawdzi się na boisku. Jedyne transfery definitywne zostały podpisane z bramkarzem Mateuszem Bąkiem i Jakubem Zabłockim, ale obydwa zostaną rozwiązane, jeśli Wisła nie awansuje do I ligi. Wszyscy zawodnicy mają tak skonstruowane kontrakty, że co miesiąc otrzymują pensję podstawową, a tak naprawdę to zarobić mogą na boisku. Zmieniony został system premiowania, i to z korzyścią dla piłkarzy, o ile oczywiście będą wygrywać.
Wszyscy sympatycy piłki nożnej, i ci, którzy zamierzają przychodzić na mecze na stadion, i ci, którzy tylko będą biernie obserwować wyniki Wisły, mają ogromne oczekiwania. – Mam nadzieję, że awans stanie się faktem w czerwcu, a w kolejnym sezonie będzie następny - mówi prezydent miasta Płocka Andrzej Nowakowski. – Jesteśmy w stanie temu podołać, zwłaszcza po zmianach, których dokonałem. Zmieniłem skład rady nadzorczej, a ta zaproponowała zmiany w zarządzie klubu. Chcę podkreślić, że mam pełne zaufanie do zarządu, że wykona taką pracę, która zakończy się sukcesem. Chcemy jako miasto zapewnić perspektywy rozwoju klubu, zapewnić jego bezpieczeństwo, a wtedy powinni pojawić się sponsorzy. Ja nie zamierzam wtrącać się do pracy zarządu, oczekuję efektów.
Prezydent zapewnił, że są plany, by miasto podzieliło się współfinansowaniem klubu z potencjalnymi inwestorami. Jeśli znajdą się chętni, by zainwestować w Wisłę, nie będzie żadnych przeszkód. Wprost przeciwnie, z każdym prowadzone będą rozmowy. Na nasze pytanie, czy rozważana jest możliwość sprzedaży klubu, A. Nowakowski odpowiedział. – Jeśli pojawią się tacy inwestorzy, którzy zechcą związać się z klubem na dłużej, to władze miasta nie będą temu przeciwne.
Andrzej Nowakowski potwierdził, że miasto jest właścicielem spółki i dopóki nie pojawi się nowy inwestor, tak zostanie. - Chcemy, by klub był dobrą wizytówką, także na stadionach ekstraklasy. Obecnie budżet klubu wynosi 5 mln zł, ale nie można zapomnieć, że to tylko II liga. Tych pieniędzy musi wystarczyć, no chyba, że klub wynikami przekona radnych, by przekazali więcej środków.
Tymi pieniędzmi dysponuje dwóch członków zarządu: prezes Krzysztof Dmoszyński oraz wiceprezes Jacek Kruszewski. Prezes Dmoszyński z całą stanowczością potwierdza, że przyszedł do Wisły, ponieważ uważa, że klub i miasto zasługują na więcej niż II ligę. – Wcześniej z kolegami doprowadziliśmy klub na szczyty polskiej piłki nożnej. Miastu zależy na tym, by zespół wrócił na wyżyny, ale o tym decydować będzie 11 ludzi, którzy wyjdą w meczu na plac. Nam zależy na tym, by zapełnić trybuny. Osoba, która zakupi bilet na mecz, będzie mogła kupić ulgowe wejściówki do kina Przedwiośnie i do zoo. Będą także prowadzone rozmowy z SPR Wisła Płock, by bilety kupowane na dwie dyscypliny były w niższej cenie. Jacek Kruszewski dodał, że „na bilet” na mecz będzie można jechać na stadion autobusem komunikacji miejskiej.
Przez pierwszy miesiąc pracy zarządu było w klubie mnóstwo spraw organizacyjnych. – Moi poprzednicy chcieli dobrze, ale im nie wyszło - dodał K. Dmoszyński. – Kiedy weszliśmy do klubu, okazało się, że nie było nawet nowego schematu organizacyjnego po rozłączeniu dwóch sekcji. Teraz mamy już nowy regulamin, zostały załatwione sprawy kontraktowe, z niektórymi piłkarzami rozwiązaliśmy umowy. Nawiązaliśmy również współpracę z Włodzimierzem Małowiejskim, który został pełnomocnikiem zarządu do spraw młodzieży. Chcemy skorzystać z jego doświadczeń z Lecha Poznań. Jest sporo zaniedbań od sukcesów rocznika 1991, z którego piłkarze zdobyli Mistrzostwo Polski juniorów. Nikogo z tamtego składu nie ma dziś w klubie, a my nie chcemy tego akceptować.
Prezes zapewnił również, że po rozpoczęciu rozgrywek ligowych podjęte zostaną rozmowy z potencjalnymi sponsorami i inwestorami. – Teraz w polskiej piłce jest może dwóch sponsorów, reszta to inwestorzy, którzy chcą coś za coś - mówi. – Wejdą do klubu, ale trzeba im coś zaproponować. Z nimi też będą prowadzone rozmowy, ale pewnie staną się łatwiejsze, gdy drużyna coś osiągnie.
Rozmowy będą także z PKN Orlen. Zanim jednak szefowie zasiądą do stołu, trzeba zatroszczyć się o wynik. – Nikogo nie powala III miejsce w II lidze - dodaje K. Dmoszyński. – Będzie wynik, będzie propozycja rozmów, najpierw z tymi największymi, potem z mniejszymi firmami. Musimy mieć argumenty, by pozyskać sponsorów.
Przed rozpoczęciem rozgrywek rundy rewanżowej II ligi drużyna liczy 28 zawodników na kontraktach, których zasady zostały zmienione. Już w najbliższą sobotę w meczu z Jeziorakiem Iława kibice przekonają się, czy te wszystkie zmiany były na lepsze i czy uda się wrócić na zaplecze ekstraklasy, a zaraz potem do najwyższej klasy rozgrywkowej.
Jola Marciniak
D. Ossowski.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości