Reklama

Wisła Płock - Groclin Grodzisk Wlkp. 1:0 (1:0) - Drugie oblicze płockiej drużyny

15/05/2003 12:34
Jednym z wyróżniających się zawodników na boisku podczas ligowego meczu z Groclinem był na pewno Ireneusz Jeleń Wystarczył ten występ, by Przegląd Sportowy już sprzedawał płockiego napastnika do Legii. Już latem, zawodnik, którego odkrył Mieczysław Broniszewski, miałby zostać piłkarzem warszawskiego klubu. Na szczęście nie jest to pierwszy i nie ostatni, którego “Przegląd” chce przetransferować z Płocka do Warszawy.Tego spotkania bali się bardzo kibice w Płocku, nie bardzo wierząc, że drużyna może zdobyć choć jeden punkt. Wszak Grodzisk to ekipa będąca na fali, która w tej rundzie wygrała 7 meczów i 1 zremisowała. Pokonała wszystkich największych tej ligi. Nie było zatem żadnego powodu, by miała sobie nie poradzić z walczącą o utrzymanie Wisłą. Szybko jednak los zweryfikował to nastawienie, bo Wisła nie tylko nie zamierzała się bronić, ale od pierwszej minuty rozpoczęła ataki. Zaskoczyło to bardzo piłkarzy Groclinu, którzy już na początku meczu popełnili poważny błąd. Ireneusz Jeleń odebrał piłkę przeciwnikom i rozpoczął szarżę na bramkę Mariusza Liberdy. Byłby doszedł do celu, ale na jego drodze stanął Ivica Kriżanac, który zatrzymał płockiego piłkarza. Dodajmy, zatrzymał nieprzepisowo, za co sędzia Tomasz Mikulski powinien pokazać czerwoną kartkę zawodnikowi drużyny gości. To był pierwszy z wielu błędów lubelskiego sędziego. Na szczęście nie zdołał on swoimi decyzjami wypaczyć wyniku spotkania. Jeleń szybko zorientował się, że obrona Grodziska jest dziurawa i w 13 min. spróbował powtórzyć akcję. Tym razem rajd przez niemal pół boiska zakończył się sukcesem. Tuż przed polem karnym, Jeleń dojrzał wybiegającego na pozycję Emmanuela Ekwueme, podał do niego, a ten huknął pod poprzeczkę. Liberdzie pozostało tylko wyjąć piłkę z siatki. Co prawda był to jedyny gol meczu, ale Wisła była drużyną, która stworzyła wiele sytuacji podbramkowych. Niestety, w ostatniej chwili zawsze czegoś tam zabrakło. Zwykle precyzji, ale również zimnej krwi. Obrona Groclinu nie istniała, a płocczanie montowali kolejne sytuacje, po których kibicom ręce same składały się do oklasków. Tak wiele braw Wisła chyba nie zebrała przez całą rundę rewanżową. Ale była tego warta. Podwyższyć wynik mogli gospodarze kilkakrotnie. Mógł to zrobić w 45 min. Grażvydas Mikulenas , który minimalnie minął się z piłką na polu bramkowym gości, mógł w 63 min. Jeleń, który otrzymał piłkę od Wahana Gevorgiana. Jeleń strzelił wysoko nad poprzeczką. Dwukrotnie, w 65 i 66 min. mógł podwyższyć wynik Nikołaj Branfiłow, który raz strzelił nad poprzeczka, a drugi raz piłka poszła po słupku. Goście mogli doprowadzić do wyrównania w 73 min., kiedy to w idealnej sytuacji znalazł się Tomasz Moskała, ale fatalnie spudłował. Jeszcze w 86 min. usiłował pomóc, nie pierwszy raz zresztą, sędzia Mikulski drużynie gości, dyktując rzut wolny z 17 m. Mocny strzał Łukasza Gorszkowa wybił Paweł Kapsa. Kiedy piłkarze Wisły schodzili do szatni, żegnały ich, po raz pierwszy w tej rundzie, ogromne i rzecz jasna, zasłużone brawa. Płocczanie bowiem pokazali swoje zupełnie inne oblicze. Choć można powiedzieć, ze w drużynie wyróżnili się Ekwueme i Jeleń, to trudno nie wspomnieć świetnie i bezbłędnie grającego Jerzego Wojneckiego, skutecznego Branfiłowa, który miał na początku dwa kiksy, ale potem Moskałe nie pozwolił nic zrobić na boisku. Nie można nie poświęcić kilku słów Dariuszowi Romuzdze, ale on przyzwyczaił nas już do dobrej, stojącej na niezłym poziomie gry. Dobrze zagrał Bartosz Jurkowski i Aidas Preiksaitis. Sporo akcji wypracował Wahan Gevorgyan. Trochę w ich cieniu był Ariel Jakubowski i Mikulenas. Ale i tak całej drużynie należą się bardzo gromkie brawa. Zwycięstwo było zasłużone, a po informacji, że we Wronkach wygrała Szczakowianka, okazało się ono na miarę utrzymania 10 miejsca w tabeli. Sobie i płockim kibicom życzymy, abyśmy oglądali Wisłę już tylko w takich meczach jak z Groclinem. A drużynę czekają trudne pojedynki, byłoby dobrze, gdyby zdobywać w nich punkty. Wszak Wisła Kraków czy Legia wcale nie muszą być trudniejszym przeciwnikiem niż Groclin. Wisła: Kapsa - Jurkowski, Wojnecki, Branfiłow, Romuzga, Ekwueme, Preiksaitis, Jakubowski, Gevorgyan (77 Łobodziński), Mikulenas (89 Nazaruk), Jeleń (90 Maćkiewicz). Groclin: Liberda - Sobolewski, Kriżanac, Zając (66 Rasiak), Piechniak, Prusek (46 Woś), Wieszczycki, Gorszkow, Kozioł, Moskała, Mila (57 Kozłowski). żółte kartki: Preiksaitis, Ekwueme oraz Zając, Sobolewski, Woś widzów ok. 4 tys. Pozostałe wyniki: Odra - Górnik 1:3, KSZO - Wisła K. 0:1, Lech - Ruch 0:0, Widzew - Zagłębie 2:0, Dospel - Pogoń 2:0, Amica - Garbarnia 1:2, Polonia - legia 0:1 Tabela po 24 kolejce: 1. Wisła K. 53 60-25 2. Odra 49 49-330 3. Groclin 48 41-22 4. Dospel 47 28-17 5. Legia 46 46-23 6. Górnik 38 42-24 7. Polonia 32 29-37 8. Amica 32 33-29 9. Lech 30 30-28 10. Wisła P. 28 23-29 11. Widzew 27 23-33 12. Garbarnia 26 19-30 13. Ruch 26 19-30 14. Zagłębie 24 26-32 15. KSZO 15 18-50 16. Pogoń 9 13-62 Jola Marciniak Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości