Reklama

Wisła Mistrzem Polski

01/06/2011 08:08
Przed tygodniem Wisła Płock w dogrywce pokonała Vive w Kielcach i to, co przed sezonem wydawało się niemożliwe, nagle było w zasięgu ręki. Wystarczyło tylko, by podopieczni Larsa Walthera wygrali dwa spotkania w Płocku i mogli świętować wraz z własnymi kibicami zdobycie tytułu. Przypomnijmy, że w Tygodniku pisaliśmy o najlepszym możliwym scenariuszu, czyli o wygraniu meczów – jednego w Kielcach i dwóch w Płocku. Nafciarze wykorzystali szansę, w sobotę pokonali Vive 32:25, a w niedzielę 26:23 i zostali Mistrzami Polski piłki ręcznej.
W sobotnim spotkaniu Vive istniało na parkiecie tylko w I połowie, prowadząc do przerwy 17:15. Po przerwie na boisku błyszczeli tylko piłkarze Wisły, którzy z rywalami robili, co chcieli, zniechęcając ich do dalszego uprawiania piłki ręcznej. Dość powiedzieć, że przez 20 min. II połowy Vive zdobyło tylko trzy gole. Ogromną zasługę miał tu Marcin Wichary, który dosłownie zamurował bramkę. Hołd jego umiejętnościom złożył po meczu Tomasz Rosiński, najskuteczniejszy piłkarz kieleckiej drużyny. Niestety, trener Vive i jednocześnie kadry narodowej Bogdan Wenta zauważył jedynie, że Marcin obronił kilka piłek.
Jeszcze lepiej było w niedzielę. Czwarty z kolei mecz finałowy był bardzo wyrównany, a żadna z drużyn nie zdołała osiągnąć większej niż 3-bramkowej przewagi. Do przerwy było 12:12, ale w szeregach gości zauważyło się wyraźnie coraz większe zniechęcenie dalszą walką. Całkowicie bez formy były gwiazdy zespołu: Marcus Cleverly, Uros Zorman, Daniel Żółtak, Henrik Knudsen, Mateusz Jachlewski i przede wszystkim Mariusz Jurasik, który słaniał się na nogach, a niemal każdą akcję kończył leżąc na parkiecie. Na dowód trzeba napisać, że w obu meczach nie rzucił żadnej bramki. Tak grał Jurasik, który potrafił jeszcze kilka dni temu wziąć cały ciężar gry na siebie. Za niedzielny mecz można pochwalić Michała Jureckiego, który rzucił 8 goli. To jedyny kadrowicz, który sprawdził się w tym pojedynku.
Za to w płockim zespole było znacznie więcej piłkarzy, którym należy się wyróżnienie. Przede wszystkim Vegard Samdahl, który zdobył sześć bramek z rzędu z rzutów karnych i dorzucił w 55 min. ważnego gola na 23:20. Wielka szkoda, że tymi doskonałymi spotkaniami żegna się z płocką drużyną i publicznością.
Nie można nie wspomnieć szalejącego w bramce Mortena Seiera, który dokonywał cudów zręczności, udowadniając piłkarzom Vive, że nie mają z nim szans. Odnalazł się w tym pojedynku Arkadiusz Miszka, który zastąpił w końcówce Vegarda w egzekwowaniu rzutów z 7 metra. Świetnie spisywali się: Adam Wiśniewski, Bostjan Kavas i Luka Dobelsek. Wspaniale w obronie zagrali: Rafal Kuptel, Zbigniew Kwiatkowski i Adam Twardo.
Piotr Chrapkowski bardzo starał się potwierdzić swoją dyspozycję, ale jak ktoś bardzo chce, to nie zawsze się udaje. Piotrowi jesteśmy wdzięczni za 25 gola, którego zdobył w 59 min. To dzięki tej bramce, zanim wybrzmiał ostatni w meczu gwizdek sędziów, piłkarze mogli zacząć się cieszyć ze zwycięstwa, a kibice próbować przeskoczyć barierki, by znaleźć się wśród swoich ulubieńców, nagradzając ich oklaskami.
Właśnie po ostatnim gwizdku na parkiet wybiegło kilkuset kibiców, ale z bardzo pozytywnymi zamiarami. Nikt nie ucierpiał, za to wszyscy ogromnie się cieszyli. Radości, śpiewów, wpadania w ramiona kolejnych kibiców nie było końca. Trudno było nad tym zapanować, zresztą nie było takiej potrzeby. W ogromnym ścisku piłkarze ręczni Wisły odebrali puchar za zdobycie tytułu Mistrza Polski i złote medale oraz tysiące gratulacji za tak fantastyczną postawę, dzięki której powrócili na fotel najlepszej polskiej męskiej drużyny piłki ręcznej.
Oczywiście na tym nie koniec. Kibice przenieśli się na Stary Rynek, gdzie również dotarli piłkarze, a prezydent zaprosił na poniedziałkowy wieczór na wspólne, na pewno nie ostatnie świętowanie. Bo wszyscy kibice w Polsce dowiedzieli się, że płocczanie są znakomici, wspaniale potrafią się bawić, dopingując swoją drużynę. Takiego zgiełku nie było w tej hali chyba jeszcze nigdy. Teraz powinno być tak częściej.
Bez wątpienia wyczyn piłkarzy ręcznych, podopiecznych trenera Larsa Walthera, będzie tematem wielu naszych publikacji. Wszak zdobywając tytuł Mistrzów Polski po dwóch sezonach przerwy, płocczanie wrócą też do Ligi Mistrzów. Co prawda rozpoczną rywalizację od eliminacji, ale istnieje szansa, że teraz do Płocka będą przyjeżdżać najlepsze europejskie zespoły, by walczyć o punkty z Wisłą.
Wisła Płock – Vive Kielce 32:25 i 26:23
Na ławce rezerwowych siedzieli także: Joakim Backstrom, Tomasz Paluch, Kamil Syprzak, Paweł Paczkowski, Kamil Mokrzki.
***
Zanim na parkiet wybiegli seniorzy, o medale Mistrzostw Polski walczyli juniorzy młodsi, podopieczni trenerów: Andrzeja Wolano i Michała Królikowskiego. Zawodnicy SKF Wisła Płock ulegli w finale swoim kolegom z Vive Kielce i zdobyli tytuły wicemistrzów Polski oraz srebrne medale.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości