W pierwszym meczu finałowym Pucharu Polski, niespodziewanie Wisła Płock pokonała gospodarzy 1:0. Piękną bramkę, po sytuacji wypracowanej przez Dariusza Romuzgę strzelił Ireneusz Jeleń. Jak się okazało, była to nie tylko bramka na miarę zwycięstwa, ale dowód, że w tym meczu płocka Wisła jest znacznie lepsza od swoje krakowskiej imienniczki.Nikt już nie ma złudzeń. Wisła Kraków przeżywa kryzys, ale to nie problem płockich piłkarzy. Oni wykonali zadanie. Zagrali tak, że nie tylko wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, ale grającemu w najsilniejszym składzie liderowi w tabeli strzelili gola i uzyskali całkowicie satysfakcjonujący ich wynik. A mogli zdobyć więcej bramek. Gospodarze tylko na początku zagrozili bramce Pawła Kapsy. Mirosław Szymkowiak strzelił mocno z 30 m, ale piłka trafiła w poprzeczkę. A potem w roli strzelców występowali przede wszystkim piłkarze Wisły Płock. W znakomitych sytuacjach znaleźli się: Grażvydas Mikulenas, który nie może odczarować bramki i Wahan Gevorgyan. Zresztą świetnie grali wszyscy płoccy piłkarze. Ostatecznie po bardzo dobrej grze komplet punktów zdobyli podopieczni trenera Dariusza Janowskiego. Ich grę komplementowali wszyscy. Były trener drużyny Mieczysław Broniszewski cieszył się przede wszystkim, że tak dobrze, po raz kolejny spisał się odkryty przez niego Ireneusz Jeleń, który ma jeszcze ogromne możliwości przed sobą. Bartosz Jurkowski powiedział po meczu - Jechaliśmy z nastawieniem by wygrać. Teraz żałuję, że tak małą różnicą bramek. Przede wszystkim liczę teraz na to, że w meczu rewanżowym, stadion w Płocku będzie pełny i kibice pomogą nam wywalczyć udział w europejskich pucharach samodzielnie. Kibicem Wisły Kraków jest również Marcin Daniec, obecny niemal na wszystkich meczach drużyny. Po meczu pucharowym, wyraźnie zdegustowany stwierdził - Bardzo podobała mi się gra płockiej Wisły. Grają prostą, ale skuteczną piłkę opierająca się na zasadach: kopnij, biegnij, strzel. Poza tym podoba mi się, że nie afiszują się z tym, że są dobrymi zawodnikami, nie mają nazwisk na koszulkach. Trener Henryk Kasperczak usprawiedliwiał swoich podopiecznych, że wynik meczu jest efektem ich zmęczenia, zaś Dariusz Janowski jawnie cieszył się ze zwycięstwa. Ekipa płocka była niewielka. Tylko 15 kibiców, dziennikarze i reprezentacja klubu. W tym dniu jednak w Krakowie nie było chyba szczęśliwszych ludzi. Trudno się dziwić, że bardzo zadowolony po spotkaniu był także prezes Wisły Płock Krzysztof Dmoszyński. - Trudno nie być zadowolonym ze zwycięstwa z liderem rozgrywek na ich własnym boisku. Zwłaszcza, ze drużyna, z wyjątkiem Kalu Uche, grała w swoim najsilniejszym składzie. Bez wątpienia to historyczne wydarzenie dla płockiej piłki nożnej. Stoimy przed ogromną szansą, awansu do europejskich pucharów. Dlatego zapraszamy kibiców na mecz rewanżowy. My ze swojej strony przygotowujemy wiele niespodzianek, ale liczymy, że kibice tego dnia będą dwunastym zawodnikiem zespołu. Wisła K.: Piekutowski - Stolarczyk, Jop, Głowacki, Baszczyński (60 Dubicki), Szymkowiak, Pater, Cantoro, Kosowski, Żurawski (46 Frankowski)), Kuźba. Wisła P.: Kapsa - Jurkowski, Wojnecki, Branfiłow, Romuzga (84 Nazaruk), Ekwueme, Jakubowski, Vileniskis, Gevorgyan (59 Bonk), Jeleń (69 Peszko), Mikulenas. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze