Wisła II spotkała się z bezpośrednim sąsiadem z tabeli i trudno się dziwić, że goście przyjechali do Płocka po jeden punkt. Podopieczni trenera Jana Błaszczyka, którzy grali na stadionie miejskim przy ulicy Sportowej, atakowali przez całe spotkanie, stworzyli kilka pewnych sytuacji, ale nie zdołali strzelić gola.
- Podczas meczu bardziej musimy skupiać się na piłce, gdzie poleci, niż na grze - tłumaczy trener.
Trudno się jednak dziwić, że piłkarskie boisko służy jako lekkoatletyczne. Przez cały tydzień wbija się w niego oszczep, pada kula. Jest więc wyjątkowo nierówne i dziurawe. Co prawda mieliśmy zapewnienie władz klubu, że w niedzielę możemy grać na swoim stadionie, ale po deszczu płyta główna była wyjątkowo zniszczona. Nie chcieliśmy dokładać jeszcze od siebie. Przemęczymy się do końca sezonu, a potem już będziemy grać na swoim.Wisła miała przewagę w całym spotkaniu. Na listę strzelców mógł się wpisać Ząbecki, Mierzejewski, Jakubowski, którzy znaleźli się w sytuacjach 100 %, świetnie z dystansu przymierzył Terlecki. W końcówce Krakowiak wyszedł daleko z bramki, by nie dopuścić do groźnej sytuacji i w ferworze walki zderzył się z jednym z przeciwników. Efektem był wyjazd do szpitala i kilka szwów na głowie. Zastąpił go młody Karpiński, który świetnie poradził sobie w końcówce meczu. Wyszedł do kontry, przechwycił piłkę i nie dopuścił do straty gola.
Wisła: Krakowiak (75 Karpiński) - Pesta (46 Kokosiński), Branfiłov, Budnicki (86 Kamiński), Baranowski, Jakubowski, Terlecki, Skierkowski, Mierzejewski, Ząbecki, Pędzierski (46 Grudzień).
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze