Reklama

Wiesław Kopeć - Restrykcyjne prawo

21/03/2002 13:11

Dopiero z okazji Dnia Kobiet ujawniono, że 4 lutego br. ponad sto polskich kobiet z kręgów nauki i kultury oraz kilkanaście organizacji kobiecych skierowało do Parlamentu Europejskiego list, w którym wyrażają obawę, że na skutek nieformalnych porozumień między rządem a Kościołem w kwestii integracji europejskiej zostanie zahamowany proces liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Istnieniu takiego porozumienia zaprzeczyli hierarchowie Kościoła.Sygnatariuszki listu – a są wśród nich tak znane osoby, jak: Wiesława Szymborska, Agnieszka Holland, Olga Tokarczuk, Krystyna Janda, Maria Janion – stawiają zarzut, iż „polskie prawo dotyczące możliwości przerywania ciąży jest – obok Irlandii i Malty – najbardziej restrykcyjne w Europie”. Na czym polega restrykcyjność polskiego prawa w tej kwestii? Otóż dopuszcza ono przerwania życia dziecka poczętego tylko w dwu przypadkach – gdy ciąża zagraża życiu matki oraz gdy pochodzi z gwałtu. Czy to za mało? Czy nie powinniśmy oczekiwać, by prawo stanowione przez państwo chroniło przyrodzonych praw każdego człowieka, a w szczególności prawa do istnienia, bez ochrony którego obrona innych praw pozbawiona jest sensu? Postępowe sygnatariuszki martwi fakt, iż w Polsce „obrona życia poczętego traktowana jest jako obiektywny dogmat”. Cierpnie skóra, kiedy czyta się takie słowa. Trzeba wejść do panteonu nauki i sztuki, by z wyżyn katedr uniwersyteckich i z piedestału literackiej Nagrody Nobla podważyć prawdę o niezbywalnym – bo zakorzenionym w naturze i godności człowieka, a nie w woli ustawodawcy – prawie każdej osoby ludzkiej do życia? Oczywiście autorki listu nie odważyły się podważyć dogmatu o potrzebie ochrony życia w ogóle. Razi je ochrona życia poczętego. Dlaczego trzeba bezwzględnie chronić życie narodzone, a nie można bezwzględnie bronić życia nienarodzonego, choć już poczętego? Czy to jest inne życie? Zawsze jest to życie tej samej istoty ludzkiej. Różnica dotyczy tylko fazy rozwoju. Czasami jest to rzeczywiście faza bardzo wczesna, niezauważalna, kiedy ów „zlepek komórek” nie przypomina kształtem osoby ludzkiej, ale jest w nim zakodowany cały potencjalny rozwój człowieka i wiemy, że zawsze rozwinie się z niego dojrzały, dorosły człowiek, a nigdy nawet najdorodniejsza żaba. To powinno dawać do myślenia. Autorki listu z oburzeniem zauważają, że w Polsce „o aborcji z przyczyn społecznych mówi się w cudzysłowie jako o ideologicznym roszczeniu feministek”. I mają rację. To jest rzeczywiście roszczenie ideologiczne, gdyż jest wymierzone w zakorzenioną w naszej kulturze chrześcijańską koncepcję człowieka, która poważnie i odpowiedzialnie traktuje byt ludzki; widzi w nim osobę, czyli rozumny i wolny podmiot, którego nigdy nie wolno używać jako środka do osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Autorki listu oburza to, że zgodnie z polskim prawem nie można pozbawić życia poczętego dziecka z tzw. względów społecznych, do jakich zalicza się bliżej niesprecyzowaną trudną sytuację materialną i życiową kobiety. Można pozbawić życia dla własnej wygody, dla własnej korzyści? U podstaw takiego rozumowania leży ideologia, która ma dziś już wiele imion: moralny permisywizm (obojętność wobec tradycyjnych norm i zasad), relatywizm (podważanie obiektywności prawdy i zasad moralnych), utylitaryzm (kierowanie się w ocenie moralnej czynów zasadą subiektywnej korzyści własnej), hedonizm (kierowanie się w życiu zasadą wygody i przyjemności). Z punktu widzenia takiej ideologii sygnatariuszki listu twierdzą, że odbywa się w Polsce „swoisty handel prawami kobiet”. O jakie prawa autorkom chodzi? O „prawo kobiety do samostanowienia o swoim życiu”. Nikt zgoła rozumny nie może dziś twierdzić, że kobiety w Polsce są takiego prawa pozbawione. Przecież mogą się kształcić zgodnie z własnym wyborem, pracować, wychodzić za mąż lub nie, robić karierę; pełnią wysokie funkcje publiczne. O co więc chodzi? Chodzi o prawo do aborcji na każde żądanie (z tzw. względów społecznych), chodzi o prawo do samostanowienia nie o swoim, lecz cudzym życiu, o życiu poczętego dziecka, o jego istnieniu lub nieistnieniu. Cóż za upiorna ideologia chce dać człowiekowi prawo do decydowania o życiu lub śmierci poczętego człowieka? W Wielkiej Brytanii wykonuje się rocznie 160 tys. zabiegów przerywania ciąży, a ponad milion w USA. Niech mnie ktoś przekona, że wszystkich dokonano w sytuacji zagrożenia życia matki. Przeraża nas rozmiar holocaustu, jaki dokonał się w czasie wojny na Żydach, a nie przeraża rozmiar holocaustu, jaki dokonuje się dziś na nienarodzonych? Miarą wartości naszego życia jest to, ile z siebie dajemy drugim. Miarą wartości demokracji jest to, na ile bierze ona w obronę najsłabszych – przede wszystkim nienarodzonych.

Wiesław Kopeć

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości