Wiosną tego roku producentom wieprzowiny za kilogram mięsa płacono 3,20 zł, obecnie cena sięga 4,50 zł, co z dodatkami daje nawet ponad 5 zł. – Cena jest bardzo korzystna, ale nie należy jej dalej windować, niech tak zostanie – uważają producenci.
Popyt na wieprzowinę jest i w kraju, i za granicą. W konsekwencji cena wzrosła, a podaż okazała się niewystarczająca. Zagraniczni odbiorcy interesują się najlepszym, ale i najtańszym towarem. Jeszcze bardziej niż wieprzowina, w górę idzie wołowina. Eksperci podają, że branża mięsna zaczyna stawać na nogi, ale kosztuje to konsumentów. Dalszy wzrost cen mięsa może wpłynąć na ograniczenie sprzedaży na rynku detalicznym i doprowadzić do zahamowania zwyżki notowań, a tego producenci z pewnością by nie chcieli: – Unia to nieprzewidywalny rynek. Kto by się spodziewał, że będzie taki popyt – mówi Andrzej z Szostek z Cekanowa, który rocznie sprzedaje płockim Zakładom Mięsnym i Peklimarowi 600 sztuk tuczników. – Na wiosnę z ceną za wieprzowinę była tragedia, a teraz część rolników jest zszokowana, bo nikt nie przewidział, że będzie tak wysoka. Poza tym otwiera się rynek wschodni – 18 polskich zakładów przetwórstwa mięsa otrzymało certyfikat umożliwiający sprzedaż mięsa do Rosji.
Zdaniem Jana Kołodziejskiego, wiceprzewodniczącego Rady Nadzorczej Zakładów Mięsnych w Płocku, producenci oczekiwali na wyrównanie się cen naszych i unijnych: – Rynek jest rozchwiany – uważa Kołodziejski. – Lekki spadek kursu euro sprawia, że produkcja jest trochę tańsza. Poza tym plony zbóż były rewelacyjne, więc zboże na karmę jest tanie.
W regionie płockim przede wszystkim hoduje się trzodę chlewną, natomiast zakłady przetwórstwa mięsa mają problem ze skupem dobrej wołowiny kulinarnej. Żeby zaczął u nas funkcjonować rynek wołowiny, rolnicy powinni zmienić hodowane rasy.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze