To była wyjątkowa niedziela w płockim ZOO. Na placu Przy Grzybku stanęły kramy. Każdy mógł tutaj znaleźć coś dla siebie. Na starszych czekały produkty regionalne. Młodsi mogli wziąć udział w warsztatach. Czekał tu na nich m.in. garncarz i rzeźbiarz. Na scenie wystąpiły „Dzieci Płocka”.
Raz w roku ZOO organizuje imprezę „Wiejskie klimaty”. Dzięki temu mamy trochę uroków polskiej wsi w środku miasta. Stałych bywalców imprezy nie brakuje, bo to po pierwsze można rodzinnie i ciekawie spędzić wolny dzień, po drugie to również okazja, by czegoś nowego się dowiedzieć, czy kupić do domu.
Co w tym roku z ciekawostek? Po raz pierwszy na „Wiejskich klimatach” zagościł Przystanek Lawenda. Okazuje się, że ogromne pole lawendy kwitnie pod Płockiem w Borowiczkach Pieńkach. Ten wyjątkowe rośliny gwarantują nie tylko piękny zapach. Z lawendy można również zrobić herbatę, jest idealnym dodatkiem do ciast. Olejek z lawendy można stosować na ukąszenie owadów. - Zastosowań jest wiele – tłumaczy Magdalena Kacprzak. Najchętniej jednak płocczanie decydowali się na zakup pięknych zasuszonych bukiecików lawendy. Wystarczy je skropić właśnie olejkiem z lawendy, by piękny zapach unosił się w całym domu.
Tradycyjnym punktem imprezy „Wiejskie Klimaty” w ZOO jest miodobranie. Na placu Przy Grzybku prezentowane były urządzenia potrzebne w pszczelarstwie. Ireneusz Celmer prezentował pokazowy ul, czyli małą podłużną skrzyneczkę. Wystarczyło otworzyć drzwiczki, by za szybką oglądać pszczoły uwijające się wokół swojej królowej matki. Królowa wytwarza substancję mateczną. Są to takie pszczele feromony, dzięki którym pszczoły trzymają się razem i rozpoznają swoją rodzinę. W jednej rodzinie pszczelej jest od 4 do 6 kilogramów pszczół. A jeden kilogram tych owadów to 10 tys. sztuk. Wszystkie mają swoje zadania. Jedne zbierają nektar inne pracują w ulu. Co ciekawe w ZOO są trzy ule. Jeden szklany, umieszczony w herpetarium pozwala zwiedzającym podglądać życie pszczół. Właśnie tą minipasieką opiekuje się Ireneusz Celmer. Obecnie swoje obowiązki przekazał następcom Piotrowi Przygódzkiemu oraz Marcinowi Kacprzakowi. ZOO przekazało też kolejne tereny dla pszczelarzy. Pasieka będzie się rozwijać na dawnym wybiegu alpak. Czy ZOO będzie miało swój miód? Chodzi o coś ważniejszego. Niepokojące jest to, że pszczoły w zastraszającym tempie giną. A bez nich i nasza egzystencja się zmieni. Ważne są więc kolejne miejsca, gdzie pszczoły będą miały swój bezpieczny azyl.
BeeS
fot. Kusin
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze