Sądziłem, że publiczny (głównie prasowy) spór o “Pasję” Mela Gibsona mamy już za sobą i że dla publicznej telewizji jest to temat dalece za poważny, krępujący, wykraczający poza zakres, w obrębie którego ma się realizować jej “społeczna misja”. Tymczasem w poniedziałek 18 kwietnia zupełnie przypadkowo, w porze bardzo nieprzyzwoitej, prawnie zarezerwowanej dla podejrzanego asortymentu programów, znalazłem żarliwą, pasjonującą dyskusję o filmie, o którym mówi się i pisze źle od ponad roku, a dobrze od mniej więcej dwóch miesięcy, czyli od momentu, w którym trafił do kin. Na pewno w telewizji jest to dyskusja mocno spóźniona, ale w końcu jest! Czy to sygnał zmian, trochę wstydliwie i nieśmiało wprowadzanych do publicznego obiegu przez nowy zarząd telewizji? Czy to także jeszcze jeden czytelny sygnał, jak dalece wyraziste przetasowania polityczne czekają nas w niedalekiej przyszłości?
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że ów niezwykły program ukryty został w prasowych anonsach za parawanem jakiegoś mało ciekawego amerykańskiego filmu. Czyżby telewizja wstydziła się, że od czasu do czasu może być mądra i bardzo potrzebna? Sam program to autorskie dzieło niezawodnego, jak zawsze, Jana Pospieszalskiego, realizowany według dobrze sprawdzonych wzorów “Otwartego studia” z telewizji Puls. Pełen pluralizm, strona lewa i prawa, głosy za i głosy przeciw, aktywna publiczność w studiu, poziom dyskutantów i całej dyskusji mocno wykraczający poza ramy szerzących się jak plaga trywialnych “talk-showów”. Czego nie dotknie Pospieszalski, zamienia od razu w perłę telewizyjnej publicystyki. Nie ma jednak powodów, by perły ukrywać. Dostrzegło je na szczęście, choć bardzo przypadkowo, wiele osób, w tym także młodzież, co szybko przełożyło się na interesujące dyskusje. To dowód jak potrzebny jest taki inspirujący bodziec ze strony także telewizji, najdonośniejszego medium społecznego przekazu, niekoniecznie oczywiście w porze nocnych marków.
Telewizja jednak z uporem maniaka spycha najwartościowsze programy poza granicę, za którą korzystać z nich mogą wariaci albo cierpiący na chroniczną bezsenność. Zdrowa część populacji, a przy tym ambitna, chcąc korzystać z dobrodziejstw publicznych mediów, za których posiadanie regularnie ponosi opłatę, musi wystawić na szwank swoje zdrowie fizyczne i psychiczne. Tym razem było warto, ale ile można.
Pospieszalski jak zwykle zadbał, aby było ciekawie. Z jednej strony powróciły znane dobrze zarzuty o zbytni brutalizm przedstawienia Męki Pańskiej, o niezgodność filmu z przekazem Ewangelii zarówno w warstwie faktów, jak i ogólnego przesłania o posługiwanie się środkami artystycznego wyrazu charakterystycznymi dla współczesnej popkultury, a więc graniczącymi z pojęciem kiczu. Przedstawiciel środowisk żydowskich nieudolnie próbował zaprzeczać jakoby kiedykolwiek środowiska te jednoznacznie formułowały pod adresem filmu zarzut antysemityzmu. Adam Hanuszkiewicz starał się być bardziej przenikliwym teologiem niż sam ks. prof. Waldemar Chrostosowski, który bardzo rzeczowo prostował wiele z podnoszonych zarzutów. Były też piękne świadectwa przyjmowania filmu przez pryzmat wiary, przeżycia osobistego wzruszenia, wdzięczności dla Zbawiciela, zrozumienia ceny odkupienia, ciężaru grzechu, znaczenia mszy świętej.
Jeżeli poczuwamy się do odpowiedzialności za rozwój młodych pokoleń, jeżeli chcemy je naprawdę a nie pozornie wychowywać, musimy zadbać, aby wzrastały w klimacie takich intelektualnych dyskusji, w świadomości, że dorośli potrafią spierać się o najwyższe wartości, potrafią je cenić i żyć nimi. Świat to jednak, jak mawiał Balzak, chytry bankier, stąd nie dziwi, choć bardzo złości, późna pora nadawania programu. Można też żywić uzasadnione obawy, czy te pozytywne zmiany okażą się trwałe. Następny program z cyklu “Warto rozmawiać” już w najbliższy poniedziałek. Warto zobaczyć.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze