Reklama

Widziane ze skarpy

13/12/2006 11:16

Jeśli ktoś z Szanownych Czytelników ma dzieci w wieku szkolnym, od czasu do czasu musi uczestniczyć w zebraniach rodziców (chyba, że wysyła współmałżonka). Ja akurat mam to szczęście i jeśli nie uda się przekonać żony, że akurat mam inne niecierpiące zwłoki zajęcia, bywam na takich zebraniach. Ostatnio się nie udało. I byłem na zebraniu z kategorii „ciekawych”. Pojawił się mianowicie problem. Polega on na tym, że uczniowie popadli w konflikt z nauczycielem. Lista zarzutów zawiera kilka pozycji: nauczyciel źle uczy, uczniowie mimo wysiłków nie są w stanie sprostać jego wymaganiom, a na dodatek podczas ostatniej lekcji zostali odpytani uczniowie, którzy opuszczali lekcje z tego przedmiotu i w rezultacie padło kilkanaście jedynek, co sprowokowało dwoje uczniów do wygłoszenia na lekcji komentarza w tonie odbiegającym nieco od przyjętego w Wersalu.

 

Reklama

Zdarza się. Uczniowie i rodzice są niezadowoleni z nauczycieli, nauczyciele z uczniów i rodziców… Normalka! Jednak niektóre komentarze i pomysły budzą co najmniej zdziwienie. Na przykład teza, że nauczyciel wymaga za dużo, bo ta klasa to, dajmy na to, humaniści, a inkryminowany przedmiot do humanistycznych się nie zalicza bynajmniej… I ta wiedza „do niczego im się w życiu nie przyda”. Nauczyciel powinien zatem ograniczyć się do „przerobienia” podręcznika, a nie serwować w formie wykładu jakąś wiedzę „na poziomie akademickim” (?). No, tak!

 

Reklama

Po pierwsze o tym, czy jakaś wiedza „się w życiu do czegoś przyda” osobie X można zasadnie wyrokować dopiero w momencie, gdy osoba ta będzie przyjmować ostatnie namaszczenie. Wcześniej nie wiadomo, co się człowiekowi w życiu przyda, zwłaszcza w naszych, pełnych niepewności czasach. Chyba, że ktoś jest prorokiem… Po drugie, uczniowie klasy licealnej o „profilu humanistycznym” to jeszcze nie humaniści! Humanistami będą dopiero po ukończeniu studiów na odpowiednim kierunku. W najlepszym wypadku. Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy termin „humanista”. Na razie są to uczniowie liceum ogólnokształcącego. Podkreślam: ogólnokształcącego! I uczęszczają do szkoły po to, by przyswoić sobie wiedzę ogólną. W możliwie szerokim zakresie i na tyle, na ile zdolności pozwolą. Celem nauczania jest zatem opanowanie przez ucznia wiedzy określonej w programie danego przedmiotu, a nie „przerobienie podręcznika”. Podręcznik to tylko jeden z instrumentów używanych w nauczaniu. Są i inne: wykład nauczyciela, praca własna ucznia… Tak, uczniowi można zlecić samodzielne opanowanie pewnych umiejętności lub obszarów wiedzy. Mówimy o renomowanym liceum, a nie kursie przysposabiającym do zawodu! Profil humanistyczny oznacza zaś tyle, że wiedza z niektórych przedmiotów ma być poszerzona w stosunku do innych klas, a nie to, że z przedmiotów „niehumanistycznych” uczeń ma otrzymać wiedzę okrojoną. To ostatni moment, by taką ogólną wiedzę o świecie posiąść. Potem będą studia, czyli w tym akurat wypadku „wytwórnia humanistów”. Tam już nie będzie miejsca na „wiedzę ogólną”. A termin „ „humanista” ukuto wszak w epoce Renesansu i oznaczał człowieka wszechstronnie wykształconego! Człowiek Renesansu, który nie wie kto to był Kopernik (bo to nie nauki humanistyczne)?
 

 Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości