Reklama

Widziane ze skarpy

03/01/2007 08:39

Kiedy piszę ten tekst, mamy jeszcze okres przedświąteczny, ale Szanowny Czytelnik weźmie go do ręki dopiero po Nowym Roku. Toteż o świętach na razie nic powiedzieć nie mogę poza tym, że będą bezśnieżne. Wiem, zabawiam się tu w proroka, ale żadne prognozy ani znaki na niebie i ziemi nadejścia zimy w ciągu kilku najbliższych dni nie zapowiadają. Toteż drogowcy mogą bez stresu myśleć o karpiu i choince oraz kończyć prace przy nowej przeprawie mostowej. Trudniej wróżyć jaki będzie ten nadchodzący rok, ale wiele wskazuje na to, że czeka nas raczej nuda. żadnych olimpiad, mistrzostw świata w piłce nożnej, wyborów (no, chyba żeby przyspieszone)... Na gruncie lokalnym też żadnych wstrząsów być nie powinno (no, chyba żeby futboliści spadli z ekstraklasy). I jeśli tylko politycy nadal będą głównie zajmować się sobą, a nie na przykład „reformowaniem gospodarki”, to może to być rok całkiem dobry!
Oczywiście w dalszym ciągu towarzyszyć nam będzie problem lustracji, i to niezależnie od tego, co władza zrobi w tej sprawie. Albowiem nawet upublicznienie wszystkich dokumentów będących w posiadaniu IPN i innych państwowych instytucji, choć jak najbardziej pożądane, niczego ostatecznie nie załatwi. Nie wiadomo przecież gdzie są papiery, które zdążyły przez ostatnie kilkanaście lat z tych zasobów „wyparować”. A jeśli nie wiadomo, to jest wielce prawdopodobne, że ktoś je ma i w stosownym momencie wyciągnie. A to oznacza, że nadal będą pojawiać się takie tematy, jak sprawa biskupa płockiego, a wkrótce metropolity warszawskiego. Gazeta, która opublikowała wiadomy artykuł nie dysponowała wszak żadnymi materiałami z IPN-u. Zatem musiała je mieć skądinąd. Skąd? A może nie dysponowała żadnymi dokumentami? I tacy kaskaderzy na naszej scenie publicznej występują. A mogą, bo gdzieś „kwity” zniknęły i zawsze jest prawdopodobne, że właśnie się odnalazły. Gdzie? A, to już musi pozostać tajemnicą znalazcy. Nie można pochopnie podawać danych, które pomogłyby zidentyfikować źródło tak cennych informacji…
A tak przy okazji warto zadać pytanie: czy państwo musi korzystać z usług agentów? Wiadomo, że tamto złe, totalitarne musiało. Skoro było totalitarne, to musiało mieć kontrolę nad wszystkim, również nad tym, co myślą i czynią obywatele. A jak się tego dowiedzieć bez pomocy kapusia, gdy nawet najnowocześniejsze cuda techniki nie potrafią, jak na razie, czytać ludzkich myśli? Jednak teraz mamy państwo „własne”, które od takich potrzeb powinno być wolne. To po co mu donosiciele i tajne służby, różne UOP-y i ABW? Oczywiście dla bezpieczeństwa! Zawsze mogą znaleźć się źli ludzie, którzy na to „nasze” państwo będą chcieli podnieść rękę. I władza musi być gotowa, by im tę podniesioną na państwo rękę odrąbać! Czy jednak nie może się przy tym posłużyć metodami, że tak powiem, bardziej szlachetnymi, niż znienawidzone państwo totalitarne? Czy nie wystarczy wojsko, policja, sądy, prokuratura? Musi być zawsze oceniany pejoratywnie „współpracuś”?

 Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości