Według najnowszych doniesień, most będzie otwarty dopiero na wiosnę. O ile, rzecz jasna, w tym roku w ogóle będzie wiosna. Na razie mamy nie kończącą się jesień, a co potem, to chyba nawet najbardziej wytrenowani w prognozowaniu pogody górale nie są w stanie powiedzieć. Jeżeli obecna pora roku potrwa jeszcze trochę, to w okolicach kalendarzowej wiosny powinna zacząć się zima, a po niej? Może wiosna, a może od razu lato? Gdyby sprawdziła się hipoteza druga, to na dokończenie budowy naszej sławnej przeprawy przyszłoby poczekać do następnego roku. Co nie byłoby takie złe, zważywszy na uciążliwości, jakie musimy znosić w związku z wyhamowaniem płynności ruchu na odcinku dojazdowym od strony Zakładu Energetycznego. Niech zatem drogowcy budują sobie drugą nitkę Wyszogrodzkiej, a eksperci szukają rozwiązania usprawniającego ruch na tym newralgicznym kawałku. A my pokibicujemy: kto szybciej?
Brak wiosny to nie jedyna zaskakująca rzecz w naszej pełnej niespodzianek rzeczywistości. Otóż okazuje się właśnie, że w głośnej sprawie gdańskiej gimnazjalistki rzecz miała się zgoła inaczej, niż relacjonowały wszystkie bez wyjątku media. Tak się właśnie złożyło, że wszystkie wykazywały absolutną jednomyślność. Grupa zwyrodniałych małolatów, dręcząc w sposób okrutny w obecności biernie przyglądającej się klasy, doprowadziła dziewczynę do próby samobójstwa, zakończonej niestety powodzeniem. Tak mówiono i pisano wszędzie. No, wprawdzie na tych łamach stwierdziłem wówczas nieśmiało, że nie dopatrywałbym się w tych wydarzeniach bandytyzmu, ale raczej głupoty połączonej z brakiem kindersztuby, ale było to stwierdzenie oparte bardziej na intuicji, niż pozyskanej z mediów wiedzy. Tymczasem w toku prowadzonego postępowania prokuratorskiego pojawiła się teza, podana właśnie przez telewizję, że incydent miał charakter zabawy akceptowanej przez wszystkie biorące w niej strony! Wszystkie? Główną bohaterkę też? Trzeba przyznać, że to zwrot zaskakujący.
Gdyby te informacje się potwierdziły, to dla mediów byłby niemały kłopot. Jak wytłumaczyłyby ów owczy pęd do jedynie słusznego wyjaśniania zaistniałych wypadków? Dlaczego żadne z nich nie zdobyło się na trochę większą wnikliwość w badaniu sprawy? Ot, choćby nieco bardziej uważne wysłuchanie drugiej strony, to znaczy obwinionych o spowodowanie śmierci dziewczyny? Gdzie byli owi osławieni „dziennikarze śledczy”, co to niejedną aferę w naszym kraju wytropili i wyjaśnili? Przykro to mówić o własnym środowisku, ale zachowanie mediów zdaje się wyczerpywać znamiona bezmyślnej nagonki, wywołanej prawdopodobnie charakterem sprawy. Jeśli oczywiście nowa wersja zdarzeń się potwierdzi! I trzeba by wtedy z przykrością stwierdzić, że po kilkunastu latach „transformacji” przedstawicielom tej branży ciągle daleko do prawdziwego profesjonalizmu. Na pocieszenie, marne zresztą, można jedynie dodać, że nie tylko przedstawicielom tej branży...
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze