Reklama

Światu potrzebny jest rozum

05/05/2005 11:56
Ojciec Święty Jan Paweł II przez 26 lat był pasterzem i przewodnikiem. Za każdym razem, gdy przyjeżdżał do Polski, dawał nam radość i nadzieję. Po Jego śmierci wielu ludzi poczuło się opuszczonymi. Zadajemy sobie pytanie, jaki będzie nowy pontyfikat? Czy Benedykt XVI będzie kontynuował wielkie dzieło swojego poprzednika?
– Zrozumiałe, że przyjęliśmy śmierć Jana Pawła II z bólem. Jeśli przychodzi moment zetknięcia się ze śmiercią kogoś bardzo bliskiego, wtedy odczuwamy to niezmiernie boleśnie. Jednak Kościół jest wieczny, na wszystkie czasy, istnieje 2 tysiące lat i musi być kontynuacja. Jaki będzie ten następny pontyfikat, to jedynie wie Bóg. Możemy tylko wyciągać wnioski z pewnych przesłanek, które w tej chwili mamy. Ważne jest to, że Benedykt XVI, sądząc z dotychczasowych jego wypowiedzi i zachowań, będzie kontynuował myśl Jana Pawła II. Wiemy, że był jego bardzo bliskim przyjacielem. Mieli tę jedność myślenia, o której mówił Arystoteles, a powtórzył niedawno Benedykt XVI – chcieć tego samego, i nie chcieć tego samego – to jest prawdziwa przyjaźń.
Sądzę, że wpływ myśli Ratzingera na nauczanie Jana Pawła II był bardzo duży. Stąd nie spodziewam się zmian, tylko przestawienia akcentów. Benedykt XVI to jest jednak zupełnie inna osobowość niż Jan Paweł II. Proszę pamiętać, że Jan Paweł II był artystą, poetą, wybitnym myślicielem, owszem filozofem. Był moim profesorem w latach 60-tych, stąd znałem Go od tej strony. Benedykt XVI to jest typowy uczony, intelektualista, wybitny umysł; to największy, moim zdaniem, teolog naszych czasów. Jednocześnie wielki myśliciel, znający współczesne prądy ideowe, te które można zaakceptować, i te, z którymi trzeba się spierać, wchodzić w dialog. To jest też człowiek na nasze czasy, który łączy dwie rzeczywistości, mianowicie bardzo głęboki rozum i głęboką wiarą. Naszemu światu potrzebny jest rozum, bo ulega irracjonalizmowi. Proszę zwrócić uwagę na powstające masowo sekty, na wróżby, horoskopy, mity różnego rodzaju, na histeryczne, nieracjonalne zachowania wielu współczesnych ludzi. Księgarnie są wypełnione masą rozmaitych irracjonalnych wydawnictw. Życie publiczne jest pełne histerii i zapędów inkwizytorskich. To nie jest racjonalny wiek. Nasz wiek potrzebuje rozumu. Kościół katolicki zawsze tę potrzebę mocno podkreślał. Pamiętamy słynne zdanie Augustyna – „wiedz, abyś wierzył, wierz, abyś wiedział”. Później powtórzy to Anzelm z Canterbury – „wiara poszukująca zrozumienia”, tak jest w Kościele przez cały czas. Mówi się kolokwialnie: gdy wchodzisz do kościoła, zdejm czapkę, ale nie głowę. Kościół nie przeszkadza myśleniu i Ratzinger mówił o tym szeroko. Chrześcijaństwo jest racjonalne, a także realistyczne, to jest cecha, zwłaszcza katolicyzmu, nie jestem upoważniony, aby mówić o innych odłamach chrześcijaństwa. Katolicyzm jest realistyczny, to znaczy realistycznie ocenia rzeczywistość i człowieka. Nie demonizuje go ani nie angelizuje. Mówi że człowiek jest drogą Kościoła i że Kościół jest dla człowieka. Jest po to, żeby mu pomagać żyć, żeby go prowadzić do Boga, ku światu lepszemu, piękniejszemu. Cnota jest zawsze pośrodku. Kościół zawsze się tego trzymał i Ratzinger, obecny Benedykt XVI to mocno akcentuje. Kościół jest też uniwersalny, dla wszystkich czasów, dla wszystkich ludzi i wszystkich ras. Dlatego wszelkie antysemityzmy, rasizmy, nacjonalizmy, (nie mylić z patriotyzmem) należy absolutnie odrzucić. Jeśli ktoś je głosi, nie jest naprawdę wyznawcą katolicyzmu. I to przez Ratzingera bardzo mocno było zaakcentowane. Znam Go od bardzo dawna, jeszcze z lat 70-tych, od spotkań w Monachium. Jako stypendysta Fundacji im. Aleksandra von Humboldta, wtedy na Uniwersytecie Monachijskim przygotowywałem habilitację. Słuchałem wówczas jego kazań. Później śledziłem jego publikacje. Spotykaliśmy się też na wielkich kongresach. Oczywiście, nie znam go osobiście tak, jak znałem Jana Pawła II, ale śledzę jego myśl i wiem, jak wielki to jest człowiek. Ta wielkość wyraża się także w tym, że jest bardzo skromny.
Co oznacza przyjęcie przez kardynała Ratzingera imienia Benedykta XVI? Czy można postawić tezę, że jest to nawiązanie do świętego Benedykta z Nursji, którego Jan Paweł VI nazwał Ojcem Europy.
– Ja tak myślę. Benedykt XVI być może wyjaśni, dlaczego przyjął to imię. Na pewno nawiązuje do Benedykta XV, który rozpoczął swój pontyfikat w roku wybuchu I wojny światowej, w 1914 r. Był papieżem w bardzo trudnych czasach, i zapamiętano go jako człowieka wspaniałego, który wstawiał się za ludźmi biednymi, chorymi, prześladowanymi. On robił co mógł, żeby ulżyć losowi bardzo sponiewieranych wojną narodów. Jest także akcent polski w jego życiorysie. Benedykt XV bardzo się cieszył, że Polska odzyskała niepodległość, Zaakceptował powstanie KUL-u, co dla mnie jest osobiście bardzo ważne, bowiem do tej pory jestem związany z tą uczelnią jako wykładowca. Byłem także jej rektorem przez dziesięć lat. Benedykt XVI nawiązał do tego papieża, ale sądzę, że także do osoby św. Benedykta, twórcy zakonu benedyktynów, człowieka, który w VI wieku ratował cywilizację grecko-rzymską, z jej korzeniami egipskimi (o czym nigdy nie wolno zapominać), już schrystianizowaną, przed naborem barbarzyńców, którzy niszczyli dorobek cywilizacyjny Europy. Właśnie benedyktyni, nie miecz, ale pracę, która przezwycięża wszystko, przyjęli za swoje motto i pracą organiczną ratowali zagrożoną cywilizację.
Mówi się przecież o benedyktyńskiej cierpliwości i o pracy drobiazgowej, wytrwałej, dokładnej, przynoszącej efekty.
– Mnóstwo zawdzięczamy benedyktynom. Uczyli naszych przodków budowy mostów, dróg, zakładali szkoły, szpitale, ochronki. Proszę pamiętać, że średniowiecze można ująć w paru symbolach: szkoła, uniwersytet, szpital, klasztor. Te instytucje wyrażają pewne idee, bo wszystko zaczyna się od idei. Ale idee muszą ponieść w świat ludzie, którzy są słabi i ich istnienie jest kruche. Idea umarłaby razem z nimi, trzeba więc tworzyć instytucje. I benedyktyni to robili. Dlatego nie bez powodu Jan Paweł II ogłosił Benedykta patronem Europy, można powiedzieć patronem cywilizacji euroatlantyckiej. On bronił korzeni tej cywilizacji i przypuszczam, że obecny papież, który jest niewiarygodnie głębokim umysłem, to dobrze rozumie. Uważam, że przyszedł czas na to, żeby bronić korzeni naszej euroatlantyckiej kultury..
Jak się to ma do konstytucji europejskiej?
– Ma się nijak. Niestety, do władzy w Europie doszło tzw. pokolenia roku 1968, wychowane na trockistowskich, antychrześcijańskich hasłach, które ma do dyspozycji prawo i może je stanowić. I stanowi prawo nieprzyjazne wartościom chrześcijańskim. Jeśli Europa jest w osiemdziesięciu procentach chrześcijańska, to jest paradoksem, że jej władcy odrzucają z konstytucji wszelkie wzmianki o Bogu i chrześcijaństwie, które przecież tworzyło kulturę europejską. Bez względu na to, czy się wierzy, czy nie, korzenie Europy są chrześcijańskie. Taka jest prawda historyczna. Przypomina mi się powiedzenie Nietzschego. Wiemy, że miał wrogi stosunek do chrześcijaństwa, a mimo to on właśnie zwrócił się pod koniec XIX wieku do ówczesnych intelektualistów z retorycznym pytaniem – cóż to, zamordowaliście Boga i myślicie, że ujdzie wam to bezkarnie? Niestety, miał rację. Ta inteligencja, która zamordowała Boga w swojej świadomości i w swoich narodach, została unicestwiona. Rosyjska inteligencja, która przygotowała rewolucję sowiecką, została przez nią unicestwiona. Hitlerowski totalitaryzm w ten sam sposób rozprawił się ze swoją inteligencją. To zawsze się mści. Pytanie Nietzschego jest ciągle aktualne.
W 2000 roku uczestniczyłam w wyjątkowym jubileuszowym spotkaniu młodych w Rzymie. Wielomilionowy tłum pielgrzymów wznosił niekończące się okrzyki na cześć Jana Pawła II, ale też słuchał go z niezwykłą uwagą. Z tego charyzmatycznego spotkania na Tor Vergate pozostały słowa przesłania “Nie lękajcie się być człowiekiem wiary”. Jan Paweł II umocnił w katolikach odwagę wyznawania wiary. Podkreślał, nie jest to rodzaj zamknięcia, ale przeciwnie otwarcie na drugiego człowieka i dialog. Mówił o wolności, która wynika z czynienia dobra.
- To jest prawdziwa wolność. Proszę zwrócić uwagę, że Benedykt XVI to kontynuuje. W swojej kapitalnej homilii, którą wygłosił w niedzielę, nawiązywał kilka razy do Jana Pawła II, m.in. do Jego słów: - Nie lękajcie się wpuścić Chrystusa do swojego życia. Jan Paweł II rzucał myśli, ten je pogłębia. Chrystus nas nie obrabuje z niczego, co jest piękne i wartościowe. On może tylko sprawić, że odrzucicie to, co was zniewala: narkotyki, alkohol, nienawiść, zemstę, korupcję. To wątek łączący tych dwóch wielkich ludzi.
Czy Benedykt XVI odwiedzi Polskę?
– Nie wiem, nie mam takiej wiedzy. Przypuszczam, że tak, z paru względów. Będzie chciał nawiązać do ojczyzny jego wspaniałego poprzednika i przyjaciela. Proszę też pamiętać, że Polska należy do najważniejszych w świecie krajów katolickich.
Młodzi ludzie liczą też na spotkanie z Benedyktem XVI w Kolonii. I że usłyszą tam słowa, które krzepiły ich dotąd, za pontyfikatu Jana Pawła II.
– Młodzi ludzie potrzebują krzepiących słów. Jestem z młodymi całą duszą, całe życie z nimi pracowałem. Bardzo mnie irytują uogólnienia, że młodzież jest zła. Ona jest po prostu inna. Ma dużo entuzjazmu, wspaniale zachowywała się w czasie żałoby, to było cudowne. Posądza się ją o brak patriotyzmu, ale patriotyzm różnie się wyraża: czasem to jest ciężka praca, czasem walka z bronią w ręku, a czasami życie – normalne, uczciwe, piękne. Nasza młodzież jest dobra, potrzebuje jednak wzorców i autorytetów, chociaż czasami je w młodzieńczym buncie odrzuca. Jeśli jest coś złego w naszej młodzieży, to jest wina starszego pokolenia. Jeśli na dziesięć tysięcy maturzystów w Diecezji Płockiej, 9 tysięcy pojechało na pielgrzymkę na Jasną Górę, gdzie wspaniale się zachowywali, modlili i słuchali w skupieniu, to rzecz nadzwyczajna. Nikt ich przecież do tego nie zmuszał. Są niekiedy słabi, kłamliwi, mają swoje wady, ale bardziej niż inne pokolenia pragną i piękna i dobra. I trzeba im w tym pomóc tworząc instytucje, które ich wesprą. Amerykański noblista, socjolog Berger udowodnił, że największym skarbem współczesnych narodów i państw nie jest przemysł, najwspanialsza informatyka, (złoto w bankach, kopaliny, bogactwa mineralne itd.) ale tzw. kapitał ludzki. To znaczy pokolenia, zwłaszcza młodych ludzi, dobrze wykształcone, wychowane, uczciwe i pracowite, odpowiedzialne, znające świat, mówiące obcymi językami. Młodzi ludzie to jest największy skarb naszego narodu. Przykro, że politycy tego często nie rozumieją, przeznaczając na naukę i edukację tak niewiele.
Często powtarza się w różnych wypowiedziach twierdzenie, że wiek XXI albo będzie religijny, albo nie będzie go wcale. Z jakimi najważniejszymi problemami Kościoła zmierzy się nowy pasterz w tym trudnym wieku?
– Najważniejsze są sprawy ideowe. Filozofia nie jest czymś abstrakcyjnym, to jest bardzo realistyczna sprawa. Już u Arystotelesa znajduje się takie powiedzenie, że najbardziej praktyczną rzeczą na świecie jest dobra teoria. Jak jest coś źle zaprogramowane, skutki są opłakane. Gdy Benedykt XVI był jeszcze kardynałem, wielokrotnie powtarzał, że największym współczesnym zagrożeniem jest to, co się nazywa political correctness – poprawność polityczna. Mówił to księżom – miejcie odwagę przeciwstawić się poprawności politycznej, ponieważ ona głosi kompletny relatywizm. Czyli, hasło, że nie ma obiektywnej prawdy, że nie ma obiektywnego dobra, że wszystko jest dozwolone. Ponieważ poprawność polityczna absolutyzuje wolność, to znaczy twierdzi, że człowieka nie może nic ograniczać, ani etyka, ani prawo moralne. Społeczeństwo zabawy („fun society”), mocnych przeżyć, konsumpcji, nieskrępowanego niczym używania seksu – czy to jest ideał na przyszłość? To prowadzi do rozpaczy, do nihilizmu i z tym się trzeba zmierzyć. Zawsze u podstaw każdego zła leży naruszenie ludzkiej świadomości. Jest mnóstwo problemów w naszym kraju i nie tylko w naszym. Nasza mentalność została zsowietyzowana, pokolenia muszą się z tego wydobywać. Najważniejsza jest dusza, świadomość ludzka i z tym papież będzie się musiał zmierzyć, nie pozostawiając oczywiście na boku problemów egzystencjalnych: głód, zniewolenie ludzi, wojna. Jan Paweł II był przyjmowany na świecie z otwartymi rękami, z uwagi na swoją katolicką naukę społeczną, w której głosił cztery fundamentalne wartości, wyzwania stojące przed ludzkością: życie, chleb, pokój, wolność. Wolność nie od wszystkiego i do wszystkiego, ale taka wolność, która rozumie, że tam, gdzie zaczynają się słuszne prawa drugiego człowieka, moja wolność się kończy. Benedykt XVI na pewno będzie szedł w tym kierunku.
Czy należy się spodziewać, że będzie też ewangelizował, opuszczając Watykan i odbywając pielgrzymki po świecie?
– Proszę pamiętać, że pomiędzy obecnym Benedyktem XVI a Janem Pawłem II, gdy obejmował urząd biskupa Rzymu, jest różnica dwudziestu lat. Będzie wyruszał z Watykanu, bo to już obiecuje, ale nie należy się spodziewać intensywnych wyjazdów po człowieku, który zbliża się do osiemdziesiątki.
Wielu hierarchów Kościoła podkreślało odpowiedzialną rolę mediów w relacjonowaniu ostatnich dni pontyfikatu Jana Pawła II. Jak ksiądz biskup ocenia rolę mediów?
– Wpływ mediów jest kolosalny. Nie bez racji mówi się, że dziesięciu dziennikarzy o pewnym znaczeniu i nazwisku może wypromować albo zniszczyć każdego. W danym okresie czasu media mogą zrobić niewiarygodnie dużo dobrego, albo złego. Media są jak nóż, który może służyć do krojenia chleba albo do zabicia człowieka. Mogą być wspaniałe, mogą być podłe i zakłamane. Ojciec Święty Jan Paweł II przy kontaktach z dziennikarzami to podkreślał, zresztą kochał dziennikarzy. Ale ciągle mówił im o odpowiedzialności i o sumieniu. Mówił to także do świata nauki. Niech granicą nieprzekraczalną będzie dobrze ukształtowane sumienie. Wiadomo, że ludziom chodzi często o rozgłos, o sensację, o pieniądze. Żeby się kręciło to wszystko, żeby nie upaść, wymyśla się Bóg wie co. Ale jeśli to ma być celem jakichś mediów, to lepiej żeby nie istniały. Niektórzy programowo się odżegnują od podstaw etycznych i funkcji edukacyjnych, tłumacząc – my jesteśmy od informacji, nas nie obchodzi edukacja. To jest błąd, bo żyjemy w jednym społeczeństwie, nie na pustyni i musimy się troszczyć o to, żeby społeczeństwa wychowywać wspólnie. Kościół i media nie muszą się we wszystkim zgadzać, ale powinna być między nimi współpraca, ponieważ są pewne cele i zadania fundamentalne dla człowieka, społeczeństwa i narodu. I o to Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II chodziło.
Dziękuję za rozmowę

Fot. Dariusz Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości