W gminie Bodzanów po przejściu ostatniej wichury kilkadziesiąt dachów zwiało z domów na pola. W trudnej sytuacji znalazło się też osiem rodzin, mieszkających w zabytkowym pałacu w Mąkolinie. – W nocy z czwartku na piątek usłyszeliśmy huk. Nagle zerwało połowę dachu – tłumaczy małżeństwo. Ogarnęło ich przerażenie, obawiali się o życie kilkutygodniowego zaledwie dziecka. Feralnej nocy schronienie udało się im znaleźć kilka kilometrów dalej, u bliskiej rodziny. Dopiero potem, podobnie jak i inni lokatorzy pałacu, poszkodowana rodzina dostała lokal zastępczy w odległym Krawieczynie. – Nie mogliśmy się tam od razu wprowadzić, bo nie było wody i prądu, a grzyb sięgał na pół ściany – wymieniają ludzie, którzy czekają na koniec remontu. Kobieta z dzieckiem trafiła do Domu Pomocy Społecznej w Miszewie Murowanym. – Mam tu mieszkać do końca stycznia. Dostaję wyżywienie, ale niestety nie mogę mieszkać z mężem, a gdzie on ma iść? – pyta kobieta. Małżeństwo liczyło, że gmina przyzna im mieszkanie w pobliskim budynku dawnej szkoły. Częściowo mieszkają tu już ludzie, jest jednak i część, w której w przyszłości ma się znaleźć świetlica z komputerami. – W przypadku takiej tragedii, nikt nie powinien się zastanawiać, tylko pomagać. Poza tym pałac już od dawna nadawał się tylko do rozbiórki, a przecież są dotacje unijne, dzięki którym ten obiekt mógłby nadal istnieć. To przecież najbardziej zabytkowe miejsce w gminie – mówią nasi czytelnicy, tłumacząc, że choć wcześniej prowadzone były przez gminę remonty dachu pałacu, to jak widać w przypadku takiej pogody, nie wystarczyły. Boją się też, że w nowym budynku będą musieli płacić większy czynsz. A z pieniędzmi jest krucho. Matka z dzieckiem poszła do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bodzanowie po zapomogę. – Mamy trudną sytuację, a w urzędzie każą mi pisać podania – mówi nie kryjąc żalu. – Taka jest jednak procedura w GOPS-ie, a na brak pomocy rodzina nie może narzekać – tłumaczy Bogumiła Bartczak, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bodzanowie, wymieniając: lokal zastępczy z zasobów gminnych, tymczasowe schronienie w DPS-ie, a także wcześniejsze formy pomocy. – Jeśli matka z dziećmi opuści placówkę, może liczyć na dalszą pomoc, bo w tej chwili ma wsparcie, wyżywienie i dach nad głową. GOPS w Bodzanowie przeżywa obecnie prawdziwe oblężenie. – Gmina pomaga też osobom prywatnym, które poniosły straty w wyniku klęski żywiołowej. Ci ludzie z mieszkań, z zasobów gminnych nie ponieśli takich strat, jak ci, którzy mieli prywatne mieszkania – twierdzi kierownik. W gminie jest wiele domów pozbawionych dachów w całości bądź częściowo. Ogólnie jest poszkodowanych ponad 60 osób. Komisje pojawiły się następnego dnia po wichurze, by oszacować straty. Sprawozdanie klęskowe trafi do wojewody. W piątek w Bodzanowie odbyła się też sesja rady gminy, na której omawiano formy pomocy dla wszystkich poszkodowanych. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze