Mieszkańcy kilku wsi położonych w gminie Iłów i Młodzieszyn od wielu lat ze względu na bliskie sąsiedztwo Wisły nie mogą spać spokojnie. Nadwiślańskie wały w Arciechowie, Woli Ładowskiej i Januszewie nie dają gwarancji ochrony przed rzeką, gdyby ta z powodu powodzi wezbrała. Budowane w latach 1965-1970 wały przeciwpowodziowe na terenie gmin Iłów i Młodzieszyn wytrzymały powódź zatorową w 1982 r., ale kolejnej z pewnością już by nie zniosły. Z roku na rok postępujący szybko rozdział wód i narastająca tendencja do koncentracji przypływów w kierunku lewego brzegu rzeki, stanowią dla wymienionych miejscowości poważne niebezpieczeństwo. Intensywnie rozbudowujące się boczne koryto Wisły zbliżyło się na odległość 3 m od tzw. stopy wału. Przerwanie wału w tym miejscu groziłoby zatopieniem 8 tysięcy hektarów gruntów. Na tym terenie mieszka obecnie około 5 tysięcy osób. Na szczęście, na razie powódź Dolinie Dobrzykowsko-Iłowskiej nie grozi, ale nie znaczy to, że nie należy przedsiębrać środków, które zapobiegną skrajnym sytuacjom. Kazimierz Sowa, sekretarz gminy Iłów mówi, że we wsiach Arciechów i Wola Ładowska zagrożenie systematycznie wzrasta. Nie tylko dlatego, że Wisła zmienia koryto, ale także z racji działań ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, które przeciwstawia się wycinaniu porastających tereny rzeczne krzewów, nazywanych faszynami: – Dla nich ptaki są ważniejsze niż ludzie – komentuje K. Sowa. – Twierdzą, że wycięcie krzewów zniszczy przebywające tam ptactwo. Tymczasem tzw. przerosty faszynowe stają się drzewami, coraz trudniej będzie je usunąć, a ich obecność powoduje zmiany w korycie rzeki. Były pieniądze na wycinkę tej roślinności, ale z powodu protestów nie było pozwolenia na wykonanie tej wycinki. Na to nakłada się jeszcze plaga bobrów, które w wałach budują sobie domy. Dodatnie temperatury ratują wały w gminie Iłów, ale jeśli Wisła zamarznie, może dojść później do powodzi zatorowej. Tymczasowo udało się zabezpieczyć brzegi Wisły przed erozją we wsi Łady. Pracownicy Nadzoru Wodnego w Płocku, który podlega pod włocławski Inspektorat Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie, wykonał tam w międzywale tzw. opaskę brzegową na długości 221 m. Prace wykonano za około 600 tys. zł, pochodzących z Europejskiego Banku Inwestycyjnego: – Podobne zabezpieczenia należy także wykonać w innych miejscach, ale na razie nie ma na ten cel środków – mówi Waldemar Ciesielski, kierownik Nadzoru Wodnego w Płocku. – Jest jeszcze około 5 km takich newralgicznych miejsc. Może jakieś środki na ich zabezpieczenie uda się zdobyć w 2007 roku. (eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze