Reklama

Wakacji ciąg dalszy

27/07/2021 16:34

Niech Szanownych Czytelników nie zmyli początek niniejszego tekstu. Będzie to naprawdę felieton wakacyjny, choć zawierający treści odnoszące się do edukacji. Omijane na tym miejscu szerokim łukiem z powodów, które wielokrotnie wyjaśniałem. Kiedyś wakacje to był czas wolny od polityki. Kiedyś... I to właśnie polityka narzuciła dzisiejszy temat. A dokładniej, nadzwyczajna, jak na wakacyjny czas, aktywność wokół działań ministra edukacji i nauki. Parlament właśnie odrzucił wniosek opozycji o wotum nieufności wobec jego osoby. Nie warto by się o tym rozpisywać, ale pojawił się jeden ciekawy wątek. W sam raz na wakacje. Mam na myśli oczywiście pomysł pana ministra "ugruntowania dziewcząt do cnót niewieścich". Idea w dobie "wyp...lać" jak najbardziej słuszna, ale... "Co poeta chciał przez to powiedzieć"? 
Słowo "cnota" w języku współczesnym występuje w zasadzie tylko w znaczeniu użytym przez autora fraszki, cytuję, "Chwalisz się miła niespożytą cnotą...". Resztę proszę sobie odszukać w Wikipedii pod hasłem "Jan Sztaudynger". Jeśli przyjąć, iż to właśnie między innymi pan minister  miał na myśli... Do sprawy ustosunkował się mój były szef z czasów, kiedy jeszcze próbowałem czynnie zajmować się polityką. Podał na tacy rozwiązanie problemu. "...przywrócenie dysedukacji spowodowałoby, że cnoty niewieście same by w szkołach żeńskich się wytworzyły". Polityk ów reprezentuje, jak się Szanowni Czytelnicy domyślają, światopogląd konserwatywny, może jeszcze bardziej niż sam minister. Toteż łatwo mu formułować "rozwiązania" nieprzystające do dzisiejszego świata? Po pierwsze "szkoły żeńskie"... Owszem, w czasach, kiedy w naszym mieście funkcjonowało Państwowe Gimnazjum Żeńskie im. hetmanowej Reginy Żółkiewskiej, czyli popularne "Reginki", ale dziś, kiedy płci mamy, według najnowszej "wiedzy", co najmniej kilkadziesiąt? Nawet najbogatsze społeczeństwo nie udźwignęłoby kosztów utrzymania takiej ilości szkół, a co dopiero nasze, podnoszące się z komunistycznego zacofania i kowidowych lokdaunów... Zatem pozostaje rozwiązanie typowe dla myślenia biurokratycznego. Receptą na wszelkie bolączki jest... Urzędnik! Na przykład kurator i jego współpracownicy. Wystarczy wyposażyć ich w odpowiednie narzędzia (czytaj: przepisy) i już oni dopilnują, by dziewczęta były do  "cnót niewieścich" (przepisy określą dokładnie co się pod tym sformułowaniem kryje i cudzysłów stanie się zbędny) należycie ugruntowane! To się nazywa socjalizm i nie działa, Panie Ministrze! 

Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości