Aura była wyjątkowo piękna i słoneczna. Tymczasem żeglarze klęli w „żywy kamień”, że pogoda jest gorsza niż „pod psem”. Nic dziwnego. Rzadkie podmuchy wiatru bardziej głaskały, niż targały grzywę Wisły. - Tu nawet nie ma „jedynki” – narzekali uczestnicy regat w Nowym Duninowie, których łódki „ożywają” dopiero przy tzw. w żeglarskim slangu „trójce” „czwórce”, czy „piątce”. Wszyscy mieli nadzieję, że w ciągu kilku godzin pogoda się zmieni. Na darmo. Zalew Włocławski słynący z najlepszych wiatrów do uprawiania sportów wodnych zakpił sobie z żeglarzy. Nie zraziło to jednak 49 załóg, by zmierzyć się z wyjątkowo spokojnym żywiołem. W Nowym Duninowie odbywały się II Regaty Żeglarskie o Puchar Marszałka Województwa Mazowieckiego, IV Powiatowe Regaty Żeglarskie o Puchar Starosty Płockiego oraz IX Regaty o Puchar Wójta Gminy Nowy Duninów. Zawody żeglarskie rozgrywano w klasach Omega, Orion, Venus, 560, 620, Sportina i Open.
– Musieliśmy szukać fal na Wiśle, które pokazywały gdzie jest wiatr i sprawiały, że nasza łódka szła do przodu, a ktoś z tyłu z konkurencji stał. Potrafiliśmy poszukać dogodnych warunków i odpowiednio się ustawić. Stąd zajęliśmy III miejsce, ale to tylko zasługa taktyki, bo na nic więcej nie można było tu liczyć – tłumaczy Henryk Prusik, płynący na „Czarnej Perle”.
Żeglarze twierdzili, że nie było tu mowy o szczęściu. – Fart jest wtedy, gdy wiatr wieje z siłą „czwórki” lub „piątki” i nie wiadomo kiedy zawieje odpowiednio w żagle – twierdzi sternik Dariusz Stryjeński. Z drugiej strony, gdyby „Czarna Perła” odpowiednio wystartowała, uzyskałaby o wiele lepszy wynik. – Ale pech chciał, że wyszliśmy bardzo źle ze startu. Sternik dał się zamknąć i Henryk Kamiński vel „Kamyk” czyli na co dzień nasz kolega i sąsiad, z którym mieszkamy razem na Podolszycach Południu wykorzystał nasz błąd. Dzieliła nas odległość około 500 metrów. Przy mecie zredukowaliśmy ją do 50. Niestety, praw fizyki nie mogliśmy już przeskoczyć. Człowiek uczy się jednak na błędach, dlatego przez 25 lat nie zostałem jeszcze mistrzem Polski – śmieje się Henryk Prusik, bo dla niego regaty nie są zaciętą rywalizacją, a przede wszystkim świetną zabawą, łączącą wielką żeglarską rodzinę, na której zawsze można polegać.
– Dariusza Stryjeńskiego mojego sternika kocham jak brata. Razem z nim i Dariuszem Rybickim budujemy łódkę i razem w klasie 650 zdobędziemy w przyszłym roku w Giżycku mistrzostwo Polski. Obiecuję to Płockowi. Jeżeli się nie uda, to nie wiem, co zrobię – przekonuje Henryk Prusik. Żegluje od 1979 roku. Ma na swoim koncie kilka osiągnięć. W Mistrzostwach Polski w 1997 roku, w Giżycku z kolegą Andrzejem Randakiem zajęli 5 miejsce w klasie open. W 1998 roku na Czarnej Perle na Mistrzostwach Polski również piąte w klasie T2.
Kto doścignie
Łukasiaków?
Regaty w Nowym Duninowie w środowisku żeglarskim też mają renomę. Zebrani w tym roku zawodnicy zapewnili ostrą konkurencję na wodzie. Pojawiła się m.in. niepokonana rodzina Łukasiaków. Na zalewie są jednymi z najlepszych. – Nie ma siły, żeby ich dogonić – przyznają rywale. Łukasiakowie pływają na ponad siedmiometrowej Victorii.
Dla Dariusza Stryjeńskiego są to już dwunaste regaty w Nowym Duninowie. – Na jednych zdobyłem haszpak za ostatnie miejsce. Jest to korba na kabestanie, która wybiera linę do foka i pomaga żeglarzowi zaoszczędzić siły. Pamiętam, że pływałem wtedy na Orionie.
Obecnie poskramia wody śródlądowe na wspomnianej „Czarnej Perle”. To Sumfast 24 z blisko 20 metrowym żaglem. Został wyprodukowany dla armatora francuskiego, trafił jednak do Klubu Żeglarskiego „Zefir” Naftoremont z Płocka. Czarna Perła pozwala swojej załodze oddać się żeglarskiej pasji i zapomnieć o tym, co na lądzie. – Człowiek najchętniej spędziłby całe wakacje na wodzie. Niestety, trzeba wracać do swojej firmy budowlanej – mówi Dariusz Stryjeński.
Z kolei Henryk Prusik, bosman klubu, na co dzień zajmuje się naprawą i renowacją łódek, jest też konserwatorem mebli. – Kiedyś się zajmowałem budową Victori, a dziś robię wszystko, nawet trawniki koszę, jeśli trzeba. Na szczęście mam w życiu pasje.
Żeglarz w spódnicy
Często się zdarza, że nasze pasje dziedziczą dzieci. Mało tego swoimi osiągnięciami, zapałem i talentem zaskakują nawet najbardziej doświadczoną żeglarską ekipę. Tak było w przypadku dziewczęcej załogi w klasie Omega. 18-letnia Angelika Stryjeńska i jej dwa lata młodsza siostra Paulina oraz 14-letnia Justyna Kiciak zdobyły zasłużone III miejsce w klasie Omega turystyczna, oraz nagrodę prezesa Płockiej Delegatury Okręgowego Związku Żeglarskiego dla najmłodszej wiekowo załogi.
– Zaczęło się od tego, że gdy byłyśmy małe, tata zaciągnął nas na łódkę – wspominają siostry. Pierwszy wiatr w żagle i już było po nich. Złapały żeglarskiego bakcyla. Wiedziały, że jak podrosną, będą pływały same, bez opieki. 3 lata temu zaczęły samodzielnie startować w regatach.
– Oczywiście bałam się, dopóki nie wsiadłam na Omegę. Jest ona wywrotna i niebezpieczna. Trzeba było ją uczynić sobie posłuszną. Bardzo mi się to spodobało – przyznaje młodsza i zawzięta siostra Stryjeńska. Kilka tygodni temu, jako najmłodszy uczestnik, brała udział w „rejsie samotników” na trasie Murzynowo - Płock i z powrotem. Było to jej największe przeżycie. Wyprzedziła doświadczonych żeglarzy, w tym także swego ojca. – Miałam duże straty, bo jako ostatnia wypłynęłam ze startu i popełniłam kilka błędów. Fala była wysoka. Najważniejsze było jednak dla mnie w tym wypadku ukończenie wyścigu.
Dziewczęca załoga całe wakacje spędzi na wodzie. – Lubimy jak coś się dzieje, dlatego weźmiemy udział w regatach w Płocku i we Włocławku. Zanim to jednak nastąpi popracujemy jeszcze nad szotami, zmianą żagli i przechyłami i na pewno nam nie przejdzie miłość do wody – śmieją się dziewczyny.
Po wakacjach wrócą do Liceum nr 5, Jagiellonki i Gimnazjum nr 3. A w przyszłości chciałyby zmierzyć się z najlepszymi. – Marzę, żeby wystartować w światowych regatach, albo żeby choć raz móc się zmierzyć z Kuśnierewiczem – dodaje Paulina.
Z łódką
jak z samochodem
Żeglarska brać twierdzi, że do regat nie trzeba się szczególnie przygotowywać. „Lądowym szczurom” wyjaśniają, że to jest tak jak z jazdą samochodem, jeden człowiek potrafi, a drugi nie. Podkreślają też, że nie ma lepszego akwenu do żeglowania niż nasz zalew. – Choć na tych regatach zawiódł nas mocno, to i tak twierdzimy, że wszyscy, którzy chcą się nauczyć żeglować, muszą najpierw ujarzmić naszą Wisłę. Potem nie straszne będzie żadne jezioro.
Obecnie większość przygotowuje się do zawodów „Błękitnej wstęgi” we Włocławku (będących zakończeniem ogólnopolskich regat) i do Wrzosu, który odbędzie się w drugą sobotę września w Płocku. To prestiżowe regaty, choć ostatnio mocno dobija się do nich Murzynowo.
Ciekawym akcentem regat w Nowym Duninowie było też zorganizowanie czasu wolnego dla widzów. Postarał się o to wójt gminy, dzięki czemu na scenie promowały się zespoły z okolicznych szkół i ośrodków kultury. Rewelacyjną zabawę zapewnił też zespół Lena i cygański Romen, oraz feeria sztucznych ogni. Wszyscy chętni mogli też wybrać się w rejs po Wiśle. – Chcieliśmy w ten sposób nie tylko zachęcić do uprawiania sportów wodnych, ale też pokazać z czego słynie okolica, gminy, powiat i województwo – przekonywał wójt gminy Nowy Duninów Mirosław Krysiak. A jest się czym pochwalić, bo jest to gmina ekologiczna. Świeże powietrze zapewnia 68% porastających okolicę lasów.
Wyniki regat
W najliczniejszej klasie T 1, wśród 20 zgłoszonych załóg: I miejsce zajęli: Henryk Kamiński, Małgorzata Kamińska, Aleksandra Rutecka (Klub Żeglarski „Petrochemia”, II – Michał Syroka, Tadeusz Tkaczyk (Murzynowo); III – Dariusz Stryjeński, Henryk Prusik, Marek Kozakiewicz („Zefir” Naftoremont). W klasie T2: I – Piotr Kułaga, Witold Roszkowski (K. Ż. „Petrochemia”) II – Jacek Mikołajczyk, Mateusz Mikołajczyk, Adam Dworakowski („Zgierski” KSW), III – Zbigniew Ozimek, Katarzyna Ozimek, Michalina Ciesielska (K. Ż. „Morka”). W klasie T3: I – Andrzej Łukasiak, Paweł Gontarek, Joanna Łukasiak (K. Ż. „Morka”), II – Piotr Makowski, Przemysław Makowski, Marian Zieliński (Art Dom); III – Krzysztof Lewandowski, Andrzej Lewandowski (K. Ż. „Morka”). W klasie Omega Sport: I – Marek Wronowski, Justyna Popiółkowska, Marcin Jędrzejewski (K. Ż. „Petrochemia”, II – Marcin Mazur, Aleksandra Zamojska, Maciej Mikołajczyk (S. Ż. Teligi Płock). W klasie Omega turystyczna: I – Dariusz Ciecierski, Marek Jakubowski, Piotr Nowogórski (K. Ż. „Kontra”), II – Dariusz Wenerlich, Sylwester Popek, Marcin Wenerlich („Zgierski” KSW), III – Angelika Stryjeńska, Paulina Stryjeńska, Justyna Kiczek (bez klubu). W klasie TX (otwarta): I – Szymon Ozimek, Piotr Bachman (K. Ż. „Morka”), II – Paweł Czachowski, Barbara Czachowska, Maciej Przybyliński, Mateusz Czachowski („Romal” Dobiegniewo), III – Mirosław Ławniczak, Andrzej Doroczyński, Sławomir Pawełek (bez klubu).
Załogi zgłosiło 17 klubów, które reprezentowały Łódź, Pabianice, Zgierz, Płock, Włocławek, Murzynowo, Brwilno i Dobiegniewo. W klasyfikacji klubowej zasłużone pierwsze miejsce zajął Klub Żeglarski O/PTTK „Morka” z Płocka, II – K. Ż. „Petrochemia” i III – Szkółka Żeglarska im. Leonida Teligi. Wyniki regat zostaną przesłane do sekretariatu „Grand Prix Zalewu Włocaławskiego”. Były bowiem jedną z pięciu imprez, łącznie punktowanych w tym roku.
Blanka Stanuszkiewicz
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze