Reklama

W Zdworzu rządzą kobiety - Nieważna płeć, ważny rozsądek

07/03/2002 13:45
Mężczyznami są: prezydent, premier, szef NBP, starosta, burmistrz, wójt i sołtys. Tak jest niemal w całej Europie i w całej Polsce. Nie można jednak mówić o maskulinizmie, ponieważ wszyscy wybierani są tak przez mężczyzn, jak i przez kobiety.W Zdworzu koło Łącka jest inaczej: wszyscy na sołtysa wybrali kobietę. W Zdworzu są trzy wyjątkowe kobiety. To znaczy trzy, które, jak się dziś modnie mówi, są najbardziej aktywne i zaangażowane. Są mniej więcej w tym samym wieku. Mają czas na dom, życie zawodowe i społeczne. Z powodzeniem udaje im się organizować spotkania dla wszystkich pań we wsi. Żyją pełnią życia. A przy tym są bardzo kobiece (choć zdecydowane) i kochają swoich mężów, z których często mają przysłowiową wyrękę. Matki i żony Małgorzata Wasiak – ciemnowłosa i dość tajemnicza, pracuje w domu i gospodarstwie. Miejsce zamieszkania – Zdwórz 27. Mąż Marek i troje dzieci: osiemnastoletnia Agnieszka (Techinikum Krawieckie w Płocku), szesnastoletnia Marzena (LO w Gąbinie) i jedenastoletni Mariusz (SP w Łącku). Duże gospodarstwo: 24 ha, ale...: - Z tego się trudno utrzymać. Mąż dorabia. Ja zaczęłam zajmować się agroturystyką. Pasja to uprawianie przydomowego ogródka, nagrody w gminnym konkursie - co roku. Kocha azalie, hortensje, cynie, astry... W telewizji ogląda „Klan”. Wiesława Lewicka-Dymek – eteryczna blondynka, nauczycielka, kierownik świetlicy, radna w gminie, żona Marka (pracownika firmy „ekologicznej”), matka czterech synów: szesnastoletni Krzysztof (Liceum Techniczne w Gąbinie), czternastoletni Piotr (Gimnazjum w Łącku), sześcioletni Marcin i trzyletni Mateusz (obaj przedszkole w Łącku). Kocha rozwiązywanie krzyżówek, w ubiegłym roku brała udział w mistrzostwach szaradziarskich, w radiu RMF FM wygrała w konkursie ponad 6 tys. zł: - Przydało się. Dalej się bałam grać, żeby wygrana nie przepadła. Po rozbudowie domu chce na serio zająć się ogródkiem. Nie lubi seriali, ostatnio czytała „Spóźnionych kochanków” Warthona. Ewa Bieńkowska – ciemnowłosa, zdecydowana „kobieta u władzy”, czyli sołtys wsi Zdwórz od 1998 r.: - Przebiła wszystkich – koleżanki wspominają wybory. Mąż Bogdan pracuje w New Holland w Płocku, mają czworo dzieci: czternastoletnią Justynę (Gimnazjum w Łącku), jedenastoletnia Edyta, ośmioletnia Ania (podstawówka w Łącku) i sześcioletni Kamil. Najbardziej lubi ogród: - Moim najpiękniejszym kwiatem jest juka, która nie chce kwitnąć – śmieje się pani sołtys. – Razem z mężem bardzo lubimy też róże. Dziel i rządź! – Jesteśmy łącznikami między społeczeństwem a gminą – Wiesława Lewicka nie chce mówić, że one trzy rządzą. – Wszystkie decyzje są podejmowane wspólnie z mieszkańcami Zdworza, żadnych nie podejmujemy same. – popiera ją Ewa Bieńkowska. Zapytane o to, co udało im się w ostatnim czasie zrobić dla zdworzan, wymieniają kolejno telefonizację wsi (bo wcześniej były z tym problemy), coraz większe zainteresowanie mieszkańców udziałem w konkursie gminnym na najpiękniejszy ogródek (co niesłychanie korzystnie wpływa na estetykę wsi): - W tym roku wójt chce, żeby w rywalizacji ogródkowej wzięły udział całe wsie – zapowiada Bieńkowska. – Na razie z każdej wsi zgłaszają się po dwie osoby. Zachęcam, żeby coraz więcej osób prowadziło przydomowe ogródki. Kwiatami chcemy też obsadzić skarpę obok ścieżki rowerowej. We wsi wyróżnia się ogród państwa Wasiaków: - Podziwiają, ale człowiek by chciał, żeby on był jeszcze ładniejszy – przyznaje skromnie pani Małgorzata. Zdwórz to turyści. Czy jest bezpiecznie? – Dzięki ścieżce rowerowej jest bardziej bezpiecznie dla rowerzystów. Niebawem powstanie szczegółowy plan ścieżek dla całego Zdworza. Nasze rozmówczynie solidaryzują się w tej sprawie w wójtem Białeckim: - Bez urzędu gminy, odpowiednich osób i odpowiednich pieniędzy, nic by nie było można zrobić – stwierdzają zgodnie. Lewicka dodaje: - Jako radna kibicuję wójtowi, który chce zbudować halę sportową w Łącku, bo to jest bardzo potrzebne dla młodzieży. Sala ma być wyjątkowa, zbudowana z rozmachem, z oświetleniem, które umożliwi transmisje telewizyjne. Sala stanie w Łącku, ale w Zdworzu przydałoby się boisko: - Dobre miejsce jest za sklepem, wycina się już krzaki, żeby można było to powiększyć, postawić ławeczki – planują trzy entuzjastki. Jest jeszcze jeden pomysł: klub (świetlica) w remizie dla młodzieży: - Sprawa ciągnie się długo i chyba nie skończy się pozytywnie – stwierdzają pesymistycznie. – Chcieliśmy, żeby młodzież nie stała pod sklepem i nie włóczyła się bez celu. Niestety, w międzyczasie strażacy przejęli ten teren na własność, sprawa utknęła w martwym punkcie. Tylko w garażu można pograć w ping-ponga. W klubie można by także organizować spotkania: - Takie, jak są teraz organizowane przeważnie u pani Wasiak, która jest przychylna i jeszcze nigdy nie odmówiła – chwali „społeczną” koleżankę sołtyska. – Szkolenia i pokazy na temat racjonalnego żywienia, układania kwiatów, robienia stroików świątecznych. Wszystko przygotowują w kuchni, a potem degustują w obszernym pokoju: - Przeważnie przychodzi czternaście pań. Ostatnio było szkolenie na temat żywienia, prowadziła pani z ODR. Upiekłyśmy ciasto na biszkopcie z brzoskwiniami, pączuszki, makowiec – wylicza Małgorzata Wasiak. – W ciągu jednego dnia przygotowałyśmy danie główne, surówki, ciasta. Potem jest dyskusja na różne tematy i jest przyjemnie – śmieje się Ewa Bińkowska. Spotkania odbywają się tylko raz w roku, bo na więcej OD nie ma pieniędzy: - Produktu kupujemy za własne pieniądze – dodaje. Bohaterki rozmowy nie mają problemów z łączeniem życia rodzinnego i społecznego: - Dla mnie jest to oderwanie się od problemów i robienia wciąż tego samego w domu. To taka odskocznia. Spotkania we wsi są zwykle po południu, sesje w gminie do południa, zajęcia ze sobą nie kolidują. Mąż się zgadza na wszystko, bardzo pomagał mi przed wyborami do Rady Gminy, kiedy byłam jeszcze samorządowo niedoświadczona. Jak się chce, to wszystko można pogodzić – uważa pani Wiesława. – Ja, jak muszę, to po prostu biorą samochód i jadę – nie bawi się w ceregiele Ewa Bieńkowska. – Wszystko jest na czas zrobione, więc mąż nie ma absolutnie żadnych pretensji. Pani Wasiak jest w domu cały czas: - A gdy są pokazy, to mąż jest zadowolony, bo wtedy można przyrządzić coś nowego – mówi potwierdzając znaną dewizę, że do serca mężczyzny trafia się przez żołądek. Zresztą mąż Marek jest też bardzo zaangażowany w prace przy ogródku. Kobiety ze Zdworza są konkretne i wiedzą, czego chcą od życia. Nie są feministkami. Nie lubią niepotrzebnych dyskusji. Chwalą wójta gminy i wiedzą, że czasami mają przeciwników. Ale robią swoje. Bardzo zdenerwowały się tylko raz: kiedy tuż przed otwarciem ścieżki rowerowej posadziły kwiaty, a w nocy ktoś je wszystkie wyrwał. Ponownie musiała posadzić je gmina. Kto według zdworskich „kobiet u władzy rządzi lepiej, kobiety czy mężczyźni?: - Kobiety mają wiele pomysłów, potrafią merytorycznie podchodzić do sprawy i zajmować się konkretami, powinny brać sprawy w swoje ręce – uważa Wiesława Lewicka-Dymek. – Kobiety powinny częściej mieć coś do powiedzenia – optuje Małgorzata Wasiak. – Jeśli podejmowane się mądre decyzje, to bez znaczenia, czy rządzą kobiety, czy mężczyźni – stwierdza autorytatywnie Ewa Bieńkowska. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski Podpis: Od lewej: Ewa Bieńkowska, Wiesława Lewicka-Dymek i Małgorzata Wasiak.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości