Reklama

W szufladzie Wandy

05/01/2016 11:45
Kronikarka płockich ulic, poetka pisząca dużo i z przyjemnością, adresatka listów z całego świata – o Wandzie Gołębiewskiej opowiada najnowsza książka Leszka Skierskiego. Odnajdziemy w niej teksty poetyckie bohaterki, w których utrwalała i utrwala odchodzący pejzaż Płocka, barwne wspomnienia z dzieciństwa i młodości, fragmenty dzienników, kartki z podróży – ludzi i przyrodę będące źródłem niewyczerpanej inspiracji i twórczego zadziwienia nad pięknem świata. Publikację Niepokorna. Szkice o Wandzie Gołębiewskiej wydała Książnica Płocka.
Ma Pani rację, że w dzisiejszych czasach sztuka epistolograficzna odchodzi w cień...Żyjemy szybko, niedbale, banalnie. Oddalamy się w wirtualną przestrzeń, w samotność…Na szczęście możemy uciec do sztuki, do poezji – to jest swojego rodzaju „schron”… Niezależnie od tego wszystkiego, cieszmy się, że żyjemy między wojnami, a nauka dostarcza nam coraz to nową wiedzę na temat wszechświata. I proszę nie pisać, że jest Pani „lokalną poetką”, wszyscy jesteśmy „lokalnymi poetami” – a co z nas pozostanie? Na to pytanie odpowie czas – za wiele, wiele lat… Takie słowa całkiem niedawno, bo w czerwcu 2015 roku napisała Wandzie Gołębiewskiej Ewa Lipska. Poetka jest jedną z wielu osób, do których bohaterka książki Leszka Skierskiego napisała list. Korespondowała z przyjaciółmi i z wybitnymi autorami: laureatem Nagrody Nobla Czesławem Miłoszem, Paulo Coelho, ks. Janem Twardowskim, Julią Hartwig, Joanne Kathleen Rowling – autorką powieści o Harrym Potterze, Ludmiłą Marjańską, Anną Frajlich-Zając (USA, New York), Markiem Baterowiczem (Australia, Sydney), Ziną Iwanowną Kopyłową (Syberia) i Sargyłaaną Golderową (Jakucja), Ruth K. Ziołkowski – żoną Korczaka Ziółkowskiego, znanego amerykańskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia – autora rzeźby w skale (Crazy Horse) w Południowej Dakocie. Próbką takiej wymiany myśli są zamieszczone w publikacji listy od i do Sławomira Worotyńskiego – urodzonego w Wilnie jednego z najbardziej utalentowanych literatów polskich drugiej połowy XX wieku.
Ciekawą, ale nie najważniejszą część książki poprzedza opowieść bliska sercu każdego płocczanina. We wspomnieniach z dzieciństwa i młodości Wandy Gołębiewskiej, przeplatanych wierszami, w których odnaleźć można znajome ulice i pejzaże, odżywa rozwijające się powojenne miasto. Sklepiki, zakłady, kawiarnie i pani Emilia, która spacerowała ulicą Tumską „tylko w słoneczne i bezwietrzne dni”. „Szła w teatralnym stylu, podpierając się jasną, koronkową parasolką. Wyglądała jak Izabela Łęcka, bohaterka powieści Lalka Bolesława Prusa” – wspomina poetka – „jak osoba z innej epoki, innego czasu, na pewno nie tego, w którym przyszło jej żyć”. Piękne wspomnienia zostały zanotowane z wielką wrażliwością i w wierszach, i w pisanych przez całe życie dziennikach. Najstarszy z nich pochodzi z 1961 roku, a kolejne są wciąż pisane. Szuflady Wandy Gołębiewskiej skrywają wiele tajemnic. W zapomnianej przez Boga części mieszkania, do której nawet mysz się nie prześliźnie, odnalazły się przypadkowo listy od sympatii z Zakrzewa: „Czekały pięćdziesiąt pięć lat, by wydostać się na światło dzienne” – wspomina poetka. Zenek był starszy o kilka lat, miał bujną czuprynę i grał na organkach.. Podobał się dziewczętom, ale szczególnymi względami wyróżniał tylko dwunastoletnią Wandę z Płocka. Przynosił jej jabłka i śliwki węgierki. (…)Zenka cechował stanowczy charakter: „Powiedział mi, że jak nie wyjdę za niego za mąż, to mnie ukryje w koszu wiklinowym i wywiezie konno w nieznane”.
Teksty Wandy Gołębiewskiej to pamiętnik z Płocka i okolic, z bliższych i dalszych podróży, z poszukiwań twórczych, w który dygresje, wskazówki, komentarze, a do wierszy – interpretacje, dodaje Leszek Skierski. Autor wziął na siebie rolę redaktora, przewodnika, który odległe często wspomnienia przybliża współczesnym czytelnikom. Jego książka to „szkic o twórczości poetki, z całym kontekstem zdarzeń i poglądów, które nie tyle uczą, co przekonują, że warto być poetą, warto siłować się z życiem, warto być niepokornym”. Dodajmy jeszcze – warto się zanurzyć w lekturze, w historii Płocka i obejrzeć miasto oczami wrażliwego obserwatora, który w swoich wierszach ocalił klimat, ludzi i zdarzenia. I to obserwatora nietypowego, bo poetkę tkwiącą jeszcze w XIX wieku. „I tak zostanie. Nie umiem pisać na klawiaturze komputera. (…) Żeby jednak powstała książka, trzeba najpierw zanurzyć się w umiejętnościach XIX wieku, by w ostateczności przejść do wieku XXI; żeby potem gotową książkę wziąć w dłonie, otworzyć i zacząć czytać, a nawet przejść się z nią po ulicy Tumskiej – w słoneczny, ciepły dzień – i odczuć największą radość na świecie”.
Leszek Skierski – dziennikarz, prezes i założyciel Płockiego Koła Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Współautor opracowania faktograficznego 190 lat Teatru Płockiego (2002); autor książek: Wspomnienia Jagiellończyka (2007) o prof. Stanisławie Portalskim – polskim emigrancie, wybitnym profesorze Polskiego Uniwersytetu na Obczyźnie w Londynie; zbioru felietonów Usłyszeć Amerykę (2008) oraz dwóch książek o płockiej poetce – Wandzie Gołębiewskiej: Gdyby nie Anna Frank… (2013) i Niepokorna (2015). Autor licznych artykułów dotyczących historii lokalnych mediów oraz problemów społeczno – politycznych regionu. Przez wiele lat zajmował się publicystyką w Katolickim Radiu Płock i Telewizji Płock, w której przez dwa lata był redaktorem naczelnym Programu Lokalnego. Autor licznych artykułów i wywiadów publikowanych w: „Życiu Płocka” (lokalne wyd. „Życia Warszawy”), „Płockiej Setce” i „Aktualnościach Teatru Płockiego”. Od 2012 roku, współpracuje z brytyjskim wydaniem miesięcznika „Gazeta Polonijna”.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości