Reklama

W poszukiwaniu korzeni

18/07/2018 08:52
Rodzinne miasto swojego dziadka Nute (Nathana) Motyla odwiedził w lipcu Oded Szaron z Izraela wraz z rodziną. Towarzyszył im gostyniński nauczyciel Piotr Syska, który od dwóch lat realizuje projekt „Wielokulturowy Gostynin”. W programie pobytu w mieście znalazło się spotkanie z burmistrzem Pawłem Kalinowskim, który w prezencie otrzymał angielskie wydanie „Pinkas Gostynin”, czyli „Księgi Pamięci Gostynina”.
Do miasta przodków przyjechała sześcioosobowa rodzina Szaronów z Izraela. Byli to: wnuk, prawnuki i praprawnuczek Nute (Nathana) Motyla – gostynińskiego przedsiębiorcy, właściciela kilku nieruchomości, w tym domu usytuowanego w ścisłym centrum miasta. Niemal cała rodzina Motyli zginęła w czasie Holokaustu. Uratowała się jedynie Charna (Celina) z domu Motyl, która w 1937 roku wyjechała z Gostynina do Hajfy, po ukończeniu studiów medycznych w Warszawie oraz praktyce stomatologicznej na Podkarpaciu i w Płocku.
Rodzina Szaronów dysponowała zdjęciem rodziny Motyli, wykonanym przed wybuchem II wojny światowej. Znajdują się na nim: Nute (Nathan) Motyl, jego żona Salia (Sala), ich córka Bronia, córka Mira, córka Minia (po mężu Zeif) z wnuczkiem Nathana – Emanuelem Zeifem oraz syn Dawid Motyl. W tle widoczny jest też portret córki Charny.
Oded Szaron jest synem Charny Motyl-Szaron. Wraz z rodziną chciał zobaczyć miejsca związane z przeszłością rodziny Motyli i uzupełnić luki w drzewie genealogicznym. Niestety, miasto nie posiada materialnych śladów związanych z żydowską przeszłością miasta (przypominają o niej jedynie niszczejąca kuczka i całkowicie ograbiony z macew cmentarz przy ul. Gościnnej). Oded Szaron przywiózł ze sobą kilka dokumentów oraz fotografii rodzinnych. Wśród nich był bardzo cenny historycznie, pożegnalny list napisany w sierpniu 1943 roku z Konina, przez męża Mini Motyl – Abrahama Zeifa. Można tam przeczytać m. in.: „Chcę żebyście wiedzieli, w jaki sposób zgładzono mnie i moją rodzinę. W dniu 9 marca roku 1942 wypędzony zostałem z domu i wysłany razem z innymi mieszkańcami Gostynina tutaj, do obozu pracy. Do miejsca, w którym ponad połowa więźniów została umęczona aż do śmierci w czasie pracy, a wielu innych zostało zastrzelonych podczas próby sięgnięcia po pożywienie lub zgładzonych w inny sposób. W nocy z 16 na 17 kwietnia roku 1942 na śmierć została wysłana moja żona najmilsza, Minia, razem z naszą czteroletnią córką, Ilaną-Naami, moją teściową Cecylią Motyl oraz innymi żydowskimi mieszkańcami Gostynina. Moje drogie dzieci Emmanuel i Szulamit uciekły z Gostynina w dzień wypędzenia i dotarły do Dawida i Rebeki w Warszawie. Ojciec mojej żony, Nute Motyl był w Warszawie i tam zmarł 4 listopada 1941 roku. W końcu lipca 1942 roku tragedia spadła także na Warszawę. Rebekę schwytano i zamordowano 6 sierpnia 1942 roku (…). Tutaj, w obozie, zostało nas tylko 60 z 867 więźniów. Nasz los jest przesądzony. Jutro rano ma przybyć Gestapo i zaprowadzić nas na śmierć. Postanowiliśmy nie sprzedawać naszego życia tanio, ale podpalić tu wszystko i zgubić siebie. Ziemia niech nie zakryje mojej krwi!”. Ten cenny list, napisany w języku jidysz, dotarł do Charny Motyl-Szaron dopiero w roku 1951. Na stałe jest przechowywany w Muzeum Powstańców Getta (Lohamei HaGetaot Museum) w Izraelu.
Wspomniane w liście dzieci Abrahama Zeifa: Emanuel i Szulamit również nie przeżyły wojny. Emanuel, mając 14 lat, został zastrzelony na Pawiaku, a dwunastoletnia Szulamit zginęła w obozie koncentracyjnym. Zastrzelony został również Dawid – najmłodszy syn Nute Motyla. O tragicznych losach tej trójki wiadomo z innego listu, napisanego przez Charnę Motyl-Szaron z Hajfy 18 sierpnia 1977 roku. Jej syn Oded Szaron go nie znał, bo jego matka spisała swoje wspomnienia na prośbę badacza lokalnej historii dr. Tadeusza Trojanowskiego. Jej list został w całości opublikowany przez dr Barbarę Konarską-Pabiniak w „Notatkach Płockich” w 2017 roku.
Jak zaznacza Piotr Syska, dzięki takim wizytom projekt upamiętnienia żydowskiej historii Gostynina nabiera osobistego charakteru. Nie chodzi o kwestie statystyki, ilu mieszkało w mieście Żydów, Niemców, Rosjan i Polaków, ale o opowiedzenie historii konkretnych osób. Spotkanie z potomkami żydowskiej rodziny Nute Motyla zachęciło go do przetłumaczenia i wydania w języku polskim „Księgi Pamięci Gostynina”, czyli „Pinkas Gostynin”. Księga ta, napisana w jidysz, jest unikalnym źródłem historii i wspomnień o dawnym Gostyninie. Mogłaby być wykorzystywana w edukacji młodego pokolenia: – Wierzę, że w przestrzeni publicznej Gostynina znajduje się miejsce dla opowieści o mieszkających tu niegdyś Żydach czy niemieckich ewangelikach. A słowa: sztetl, cadyk, kuczka, macewa, ewangelik, luteranin czy cerkiew będą wypowiadane w kontekście naszej historii – wieloetnicznego i wielowyznaniowego miasta. Tworzony szlak historyczno-kulturowy wielokulturowego Gostynina pomoże w budowaniu gostynińskiej kultury pamięci – uważa Piotr Syska.

(eg)
fot. Gostynin24. pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości