Rodzinne miasto swojego dziadka Nute (Nathana) Motyla odwiedził w lipcu Oded Szaron z Izraela wraz z rodziną. Towarzyszył im gostyniński nauczyciel Piotr Syska, który od dwóch lat realizuje projekt „Wielokulturowy Gostynin”. W programie pobytu w mieście znalazło się spotkanie z burmistrzem Pawłem Kalinowskim, który w prezencie otrzymał angielskie wydanie „Pinkas Gostynin”, czyli „Księgi Pamięci Gostynina”.
Do miasta przodków przyjechała sześcioosobowa rodzina Szaronów z Izraela. Byli to: wnuk, prawnuki i praprawnuczek Nute (Nathana) Motyla – gostynińskiego przedsiębiorcy, właściciela kilku nieruchomości, w tym domu usytuowanego w ścisłym centrum miasta. Niemal cała rodzina Motyli zginęła w czasie Holokaustu. Uratowała się jedynie Charna (Celina) z domu Motyl, która w 1937 roku wyjechała z Gostynina do Hajfy, po ukończeniu studiów medycznych w Warszawie oraz praktyce stomatologicznej na Podkarpaciu i w Płocku.
Rodzina Szaronów dysponowała zdjęciem rodziny Motyli, wykonanym przed wybuchem II wojny światowej. Znajdują się na nim: Nute (Nathan) Motyl, jego żona Salia (Sala), ich córka Bronia, córka Mira, córka Minia (po mężu Zeif) z wnuczkiem Nathana – Emanuelem Zeifem oraz syn Dawid Motyl. W tle widoczny jest też portret córki Charny.
Oded Szaron jest synem Charny Motyl-Szaron. Wraz z rodziną chciał zobaczyć miejsca związane z przeszłością rodziny Motyli i uzupełnić luki w drzewie genealogicznym. Niestety, miasto nie posiada materialnych śladów związanych z żydowską przeszłością miasta (przypominają o niej jedynie niszczejąca kuczka i całkowicie ograbiony z macew cmentarz przy ul. Gościnnej). Oded Szaron przywiózł ze sobą kilka dokumentów oraz fotografii rodzinnych. Wśród nich był bardzo cenny historycznie, pożegnalny list napisany w sierpniu 1943 roku z Konina, przez męża Mini Motyl – Abrahama Zeifa. Można tam przeczytać m. in.: „Chcę żebyście wiedzieli, w jaki sposób zgładzono mnie i moją rodzinę. W dniu 9 marca roku 1942 wypędzony zostałem z domu i wysłany razem z innymi mieszkańcami Gostynina tutaj, do obozu pracy. Do miejsca, w którym ponad połowa więźniów została umęczona aż do śmierci w czasie pracy, a wielu innych zostało zastrzelonych podczas próby sięgnięcia po pożywienie lub zgładzonych w inny sposób. W nocy z 16 na 17 kwietnia roku 1942 na śmierć została wysłana moja żona najmilsza, Minia, razem z naszą czteroletnią córką, Ilaną-Naami, moją teściową Cecylią Motyl oraz innymi żydowskimi mieszkańcami Gostynina. Moje drogie dzieci Emmanuel i Szulamit uciekły z Gostynina w dzień wypędzenia i dotarły do Dawida i Rebeki w Warszawie. Ojciec mojej żony, Nute Motyl był w Warszawie i tam zmarł 4 listopada 1941 roku. W końcu lipca 1942 roku tragedia spadła także na Warszawę. Rebekę schwytano i zamordowano 6 sierpnia 1942 roku (…). Tutaj, w obozie, zostało nas tylko 60 z 867 więźniów. Nasz los jest przesądzony. Jutro rano ma przybyć Gestapo i zaprowadzić nas na śmierć. Postanowiliśmy nie sprzedawać naszego życia tanio, ale podpalić tu wszystko i zgubić siebie. Ziemia niech nie zakryje mojej krwi!”. Ten cenny list, napisany w języku jidysz, dotarł do Charny Motyl-Szaron dopiero w roku 1951. Na stałe jest przechowywany w Muzeum Powstańców Getta (Lohamei HaGetaot Museum) w Izraelu.
Wspomniane w liście dzieci Abrahama Zeifa: Emanuel i Szulamit również nie przeżyły wojny. Emanuel, mając 14 lat, został zastrzelony na Pawiaku, a dwunastoletnia Szulamit zginęła w obozie koncentracyjnym. Zastrzelony został również Dawid – najmłodszy syn Nute Motyla. O tragicznych losach tej trójki wiadomo z innego listu, napisanego przez Charnę Motyl-Szaron z Hajfy 18 sierpnia 1977 roku. Jej syn Oded Szaron go nie znał, bo jego matka spisała swoje wspomnienia na prośbę badacza lokalnej historii dr. Tadeusza Trojanowskiego. Jej list został w całości opublikowany przez dr Barbarę Konarską-Pabiniak w „Notatkach Płockich” w 2017 roku.
Jak zaznacza Piotr Syska, dzięki takim wizytom projekt upamiętnienia żydowskiej historii Gostynina nabiera osobistego charakteru. Nie chodzi o kwestie statystyki, ilu mieszkało w mieście Żydów, Niemców, Rosjan i Polaków, ale o opowiedzenie historii konkretnych osób. Spotkanie z potomkami żydowskiej rodziny Nute Motyla zachęciło go do przetłumaczenia i wydania w języku polskim „Księgi Pamięci Gostynina”, czyli „Pinkas Gostynin”. Księga ta, napisana w jidysz, jest unikalnym źródłem historii i wspomnień o dawnym Gostyninie. Mogłaby być wykorzystywana w edukacji młodego pokolenia: – Wierzę, że w przestrzeni publicznej Gostynina znajduje się miejsce dla opowieści o mieszkających tu niegdyś Żydach czy niemieckich ewangelikach. A słowa: sztetl, cadyk, kuczka, macewa, ewangelik, luteranin czy cerkiew będą wypowiadane w kontekście naszej historii – wieloetnicznego i wielowyznaniowego miasta. Tworzony szlak historyczno-kulturowy wielokulturowego Gostynina pomoże w budowaniu gostynińskiej kultury pamięci – uważa Piotr Syska.
(eg) fot. Gostynin24. pl
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze