Od 1 listopada płocka Stacja Pogotowia Ratunkowego będzie miała drugą karetkę, tak zwaną covidową. To ogromne wsparcie dla obecnie jeżdżącego jedynego zespołu covidowego w Płocku. Zespołu, który w chwili pojawienia się ognisk koronawirusa jeździł non stop, a ekipa właściwie nie wysiadała z karetki lub tylko na chwilę, aby zdezynfekować pojazd i przebrać się. Bywało i tak, że przez dwa tygodnie załoga covidowej karetki miała 182 wyjazdy.
Dyrektor płockiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Lucyna Kęsicka mówi, że najtrudniej jest w chwili pojawienia się dużych ognisk koronawirusa. Tak jak miało to miejsce kilka tygodni temu w Gostyninie i Płocku, kiedy zakażenia pojawiły się w Domach Pomocy Społecznej. – W takiej sytuacji, kiedy do przewiezienia poza Płock mamy kilkunastu, czy kilkudziesięciu pacjentów np. do Siedlec sytuacja robi się bardzo trudna. Czas pracy załogi jest do chwili bezpiecznego przetransportowania wszystkich pacjentów – wyjaśniała dyrektor Kęsicka, dodając, że w ostatnich dniach niestety sytuacja z ilością zakażeń nie daje dobrych prognoz. A w praktyce dla pracowników pogotowia oznacza to po kilkanaście godzin pracy na okrągło. – Ta karetka jeździ właściwie cały czas. Jest bardzo ciężko, bo przy tak dużym zmęczeniu fizycznym i obciążeniu psychicznym nie jest łatwo. Owszem, dajemy jakoś radę, ale sytuacja jest trudna. Bo jak długo można jeździć bez dnia wolnego, w takim napięciu, w takiej presji – dodaje dyrektor Kęsicka.
Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że jeśli dołączy się kwestia kwarantanny pracowników, to bardzo realnym staje się problem obstawienia dyżurów. Jak mówi dyrektor Kęsicka, obecnie na kwarantannie są 4 osoby, to jeszcze nie rzutuje na kwestie organizacji dyżurów. Ale każda dodatkowa osoba na kwarantannie czy zwolnieniu, to już zaczyna być dla placówki problem. – Biorąc pod uwagę ilość wyjazdów, covidowe statystyki pokazujące jak codziennie rośnie ilość osób zakażonych koronawirusem, wystąpiłam do Narodowego Funduszu Zdrowia o przyznanie płockiej Stacji Pogotowia Ratunkowego drugiej karetki tzw. covidowej. Ma ona zacząć jeździć od 1 listopada – mówi dyrektor Kęsicka.
W związku z rosnącą w niesamowitym tempie ilością osób zakażonych koronawirusem, wymagających interwencji szpitalnej, ratownicy medyczni, tak jak w całym kraju, wioząc pacjenta covidowego napotykają na kolejny problem – brak łóżek. To oznacza, że zanim karetka wybierze szpital, musi być ustalona lokalizacja placówki, która przyjmie takiego pacjenta do dalszego leczenia. Póki co w Płocku nie było tak, że pacjenci nie byli przyjmowani. Ale sytuacja jest dynamiczna, a chorych przybywa w lawinowym tempie.
Dyrektor Kęsicka uspokaja, że mimo trudnej sytuacji karetki są i póki co na szczęście obsada do nich też. Rejon płocki ma 35 karetek ratunkowych, plus jeszcze karetki transportowe.
rad
fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze