- Interesujące jest to, jak często bronimy się przed ilustracyjnością, tracąc w ten sposób możliwość napięcia, jakie rodzi się pomiędzy tekstem, słowem, a formą, koncentrując całą treść obrazu jedynie po stronie formy. Obawa malarzy przed tym, żeby nie być ilustratorem, doprowadza do pustki obrazu – komentuje malarz i rysownik Grzegorz Bednarski. Blisko 60 prac artysty pochodzących z prywatnych kolekcji pokazuje Płocka Galeria Sztuki. Z wirtualnego spaceru po wystawie można korzystać codziennie, za pośrednictwem profilu FB. Po weekendzie majowym galeria otworzy się dla publiczności.
Grzegorz Bednarski urodził się w 1954 r. w Bydgoszczy. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (pracownia prof. Jana Szancenbacha). Po zakończeniu studiów rozpoczął pracę pedagogiczną na macierzystej uczelni, gdzie obecnie prowadzi własną pracownię malarstwa.
W latach 1981-1989 Bednarski był uczestnikiem opozycyjnego Ruchu Kultury Niezależnej. Otrzymał II nagrodę na II Krajowym Biennale Młodych „Droga i Prawda” we Wrocławiu oraz Artystyczną Nagrodę Młodych przyznaną przez warszawskie Muzeum Archidiecezjalne (1987 rok). Był zaliczany do artystów tzw. figuracji krakowskiej.
Twórczość Bednarskiego koncentruje się przede wszystkim wokół tematycznych cykli malarskich, w których umiejętnie łączy sprzeczne ze sobą zagadnienia. – Nietypowy sposób przedstawiania problematyki egzystencjalnej, odważne odwołania do religii oraz ciekawa interpretacja malarska literackich dzieł sprawiły, że jego twórczość została doceniona. Indywidualny styl Bednarskiego ukształtowały fascynacje twórczością innych malarzy. Tytuł wystawy wprowadza nas w nastrój spotkania, w którym dzieła zestawione w pewnym układzie, konfiguracjach zaczynają prowadzić ze sobą dialog – mówi Dorota Ożdżyńska z PGS.
Na wystawie „Dzień dobry, panie Gauguin” są prace malarskie i rysunkowe. Kilka odwołuje się do twórczości tytułowego artysty. Warto uważnie przyjrzeć się „Martwej naturze z reprodukcją I”, w której Bednarski umieścił obraz Paula Gauguina „Kiedy wyjedziesz za mąż?”. Gauguin jest też w pracy „Maciek z reprodukcją”. W innych prezentowanych płótnach można odnaleźć fascynacje twórczością mistrzów epoki baroku (El Greca, Francisca de Zurbarana) czy współczesnych artystów (Bacona i Luciana Freuda). Ważny dla Bednarskiego cykl „Ni más ni menos” z lat 1984-1986 nawiązuje do obrazów barokowego malarza Juana de Valdésa Leala z Sewilli. To dialog ze sztuką metafizyczną, przywołujący refleksje związane z motywem vanitas.
Obok wielkoformatowych płócien, w których zostały poruszone tematy religijne i eschatologiczne (cykl „Hedonista maluje Ukrzyżowanie” z lat 1998-2001) czy „Personifikacje” (1998-2009), PGS pokazuje pełne zaskakujących przedmiotów martwe natury. Te na pierwszy rzut oka przypadkowe zbiory, w absurdalnych zestawieniach sprawiają, że na obrazach Bednarskiego rzeczom odebrana zostaje ich prymarna funkcja. Już nie wazony i kwiaty, ale czerwony but narciarski, rękawiczka, kule do bilarda stają się wyznacznikami nowych kanonów piękna.
Inspiracją dla martwych natur czy połączonych z nimi portretów, również byli malarze: krakowski artysta z lat 30. Paweł Dadlez (praca pt. „W kuchni” ) i Włodzimierz Panas.
Na płockiej wystawie zobaczymy też rysunki tuszem i pastelem. Do stworzenia cyklu „Czy czyta pani Czycza, czy Czycza pani zna” (1996-1999) inspiracją były opowiadania i poezja Stanisława Czycza. Łączące rysunek tuszem i kolaż „Prace Heraklesa” (2009) to wyraz zainteresowania grecką mitologią.
Wystawa Grzegorza Bednarskiego przygotowana we współpracy z warszawską Galerią aTAK, będzie czynna do 30 maja.
(lesz)
fot.mat. PGS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze