Reklama

W niedzielę nieczynne?

22/07/2004 13:36
Na pomysł ograniczenia pracy sklepów wielkopowierzchniowych w niedzielę wpadły już m.in. samorządy w Łodzi, Radomiu, Krakowie, Częstochowie i Gdańsku. W Zgierzu radni przyjęli stosowną uchwałę, ale wojewoda łódzki uznał, że jest niezgodna z konstytucją. W Płocku przedstawiciele wspomnianych sklepów pytają: dlaczego ewentualny zakaz niedzielnego handlu miałby dotyczyć tylko dużych marketów? I straszą zwolnieniami. Ale bez obaw – w płockim Ratuszu jak do tej pory żaden klub nie nosi się z zamiarem podniesienia tej kwestii. Przecież jest wolny rynek i demokracja.
Do tej pory ani prezydent, ani żaden radny nie występował do Rady Miasta z wnioskiem o ograniczenie niedzielnego handlu: – Temat jest ważny, ale społecznie drażliwy – twierdzi przewodniczący Rady Miasta Stanisław Nawrocki. – Gdyby taki wniosek się pojawił, musielibyśmy rozważyć interesy obu stron: tych, którzy robią zakupy w niedzielę, bo w tygodniu nie mają na to czasu, i tych, którzy pracują w niedzielę w dużych sklepach, nie mając szans na niedzielny wypoczynek.
Decyzja o zamknięciu sklepów w niedzielę niosłaby za sobą dalsze reperkusje. Bo czy w tej sytuacji w niedzielę mógłby się toczyć handel na giełdzie towarowej czy samochodowej? A co z kramami przy ZOO, co z lodziarniami? – Ograniczy się nakazem czas pracy hipermarketów, a co z małymi sklepami? Zaraz pojawi się problem konstytucyjny – dodaje Nawrocki.
Elżbieta Głuchowska, kierownik administracji personalnej w Obi, wskazuje, że z punktu widzenia aktualnie obowiązującego prawa w Polsce, między innymi art. 22 i 23 Konstytucji RP oraz innych przepisów, zakaz pracy w niedzielę dużym marketom naruszałby prawo równego traktowania podmiotów gospodarczych i wyboru konsumenckiego: – Mam nadzieję, że w przypadku Płocka nie dojdzie do całkowitego zakazu handlu w niedzielę, gdyż oznaczałoby to łamanie prawa przez urzędników.
Ci, a zwłaszcza radni, póki co przyjmują postawę zachowawczą. Bez względu na przynależność partyjną uważają, że sprawa jest na tyle skomplikowana, iż nie można definitywnie stwierdzić, kto ma rację: przedstawiciele dużych sklepów czy ci, którzy chcą je w niedzielę zamknąć. Oczywiście zgodnie poruszają też aspekt społeczny pomysłu. Do związków zawodowych przychodzą pracownicy super- i hipermarketów. Opowiadają o tym, jak to pracodawcy maksymalnie ich wykorzystują: nie uwzględniają czasu pracy (w etacie jest 8 godz., a pracuje się po 12-13 bez dodatkowych pieniędzy, ponieważ coś takiego jak nadgodziny w dużych sklepach po prostu nie istnieje), że brakuje przerw (nie ma nawet czasu na śniadanie), że są wzywani do pracy w czasie urlopów, a potem wracają na urlop bez uwzględnienia w nim przerwy: – Kodeks pracy jest chowany do szuflady, pracodawcy zastępują go własnymi, wewnętrznymi, choć niezgodnymi z prawem, przepisami. Bardzo trudno jest założyć w dużych wielkopowierzchniowych sklepach związek zawodowy. W kraju zdarzają się przypadki, że ci, którzy się na to decydują, często tracą pracę – Wioletta Kulpa, radna PiS, opiera swoją wypowiedź o doświadczenia z pracy w NSZZ „Solidarność” w Płocku.
Radna SLD Grażyna Opatrzyk uważa, że należałoby się zastanowić nad konkretnymi rozwiązaniami co do pracy w niedzielę – Powinno zostać to ustalone między pracodawcami a pracownikami. Jeśli ktoś rezygnuje z pracy w niedzielę, to jest jego wola. Natomiast jeśli ktoś chce w ten dzień pracować, powinno iść za tym większe wynagrodzenie. Zakaz pracy w niedzielę mógłby nieść za sobą zwolnienia z pracy, a przecież tam w większości pracują kobiety, którym trudniej znaleźć stałe zajęcie.

Kij ma dwa końce
Nawet działając w dobrej wierze można zaszkodzić gospodarce. Wprowadzenie nierówności podmiotów (gdyby zakaz dotyczył tylko hipermarketów), zwiększenie bezrobocia i ograniczenie wolnego wyboru konsumentów to najczęściej pojawiające się argumenty przeciw zakazowi: – Ludzie odczuli już dobrodziejstwo wolnego rynku i chcieliby, żeby sklepy były otwarte 24 godziny na dobę. Jedni są za zakazem, inni przeciw i każdy ma umotywowane racje. Nie umiałbym w tej chwili odpowiedzieć, czy jestem za czy przeciw. To bardzo trudny dylemat – uważa Stanisław Nawrocki.
Z wnioskiem zgłaszającym wprowadzenie pod obrady sprawy niedzielnego handlu może wystąpić jeden lub grupa radnych, lub prezydent. Najpierw temat rozpatrywany byłby w komisjach, później trafiłby po obrady Rady Miasta. Rychło nie trafi, bo oponentów pomysłu nie brakuje: – Uważam, że wprowadzanie kolejnych zakazów nie służy podmiotom gospodarczym. Tego typu zakazy nie powinny być wprowadzane także ze względu na klientów, ponadto mieliśmy przykłady tworzenia takich zakazów handlu w przeszłości. Zakupy w niedzielę to wybór i decyzja danej osoby. To ona sama rozstrzyga, czy robi zakupy w niedzielę (często tylko wtedy ma na to czas), czy też w ciągu tygodnia – mówi Wioletta Kulpa.
– Zakaz handlu w niedzielę byłby krzywdzący dla tych wszystkich zapracowanych ludzi, którzy tylko w ten dzień mogą swobodnie zrobić zakupy – opiniuje Grażyna Opatrzyk.
Do dużego sklepu w niedzielę często idzie się jak do muzeum: chodzi się między półkami, ogląda, zwiedza, zastanawia, a z pieniędzmi wraca w poniedziałek: – Największe obroty mamy w piątek i sobotę. To są rzeczywiście dni handlowe. Jeśli chodzi o niedzielę, to zmienia się struktura zakupów: klienci dokonują dużych zakupów przemysłowych lub tylko oglądają i wybierają towary, nie zawsze je kupują. Po prostu w niedzielę mogą swobodnie, bez presji, zastanowić się nad wyborem towaru – wyjaśnia Elżbieta Sienicka, dyrektor Auchan Płock.
Z prowadzonych w Polsce badań wynika, że 70 % osób chce, aby sklepy były otwarte w niedzielę. W Płocku oscyluje to wokół 65 %. Z jednej strony ludzie coraz dłużej pracują, a z drugiej dobra konsumpcyjne są ogólnie dostępne. Zmiany następują też w świecie. W Niemczech, gdzie do niedawna sklepy w niedzielę były czynne do godz. 14.00, zliberalizowano przepisy i obecnie są czynne 4 godziny dłużej. Było to posunięcie konieczne ze względu na recesję. Bo wiadomo, że zmniejszenie konsumpcji stopuje rozwój gospodarki. Liberalizacja przepisów sprawiła, że zatrudnienie wzrosło o 10-15%: – W przypadku podjęcia decyzji o całkowitym zakazie handlu w niedzielę w Płocku, prawdopodobnie zostalibyśmy zmuszeni do podjęcia decyzji o korekcie zatrudnienia. Właśnie w niedzielę, ze względu na duży ruch klientów z miasta i okolic, obsługa jest zwiększana. Na dziś z szacunkowych analiz wynika, że decyzja samorządu mogłaby negatywnie wpłynąć na sytuację ekonomiczno-finansową marketu, a tym samym miałaby ogromny wpływ na decyzje, jakie zarząd będzie podejmował w przyszłości, realizując całkowity zakaz pracy w niedzielę – podtrzymuje Elżbieta Głuchowska z Obi.
W Auchan słyszymy, że możliwa byłaby redukcja nawet do 15 % pracowników: – Zakaz niedzielnego handlu uderzyłby też w małe sklepy, które działają w naszej galerii. Gdyby zakaz wszedł w życie w przyszłości, każdy inwestor długo by się zastanawiał, czy jest sens angażować się w następne inwestycje: stacje benzynowe, sklepy specjalistyczne, sklepy średnie – mówi Elżbieta Sienicka, zaznaczając, że przy podejmowaniu takich decyzji przede wszystkim obowiązuje równość wszystkich podmiotów gospodarczych wobec prawa.

Jest wolność
Publikacji na temat zakazu handlu w niedzielę pojawiło się już wiele, ale tylko gdzie niegdzie wskazuje się na religijne i światopoglądowe kwestie całego zagadnienia. „Dzień święty święcić” z Dekalogu nie jest przecież czczym wymysłem, ale jednym z filarów życia katolika. Inna sprawa, że polski katolik od dawna traktuje religijne nakazy wybiórczo i ani mu w głowie, żeby po wyjściu z niedzielnej mszy św. rezygnować z wstąpienia po drodze do domu do sklepu właśnie. Jeden z naszych rozmówców był świadkiem, jak to w Boże Ciało samochody osobowe o godz. 21.00 podjeżdżały bardzo blisko pod drzwi hipermarketu Auchan, żeby sprawdzić, czy aby na pewno jest zamknięty. A tego dnia właśnie był. Ale jest też grupa osób, którym żadna siła nie nakaże robić zakupów w niedzielę, ponieważ po całym tygodniu pracy chcą mieć choć jeden dzień w tygodniu inny od pozostałych, świąteczny właśnie, pozbawiony codziennych, rutynowych czynności, a do takich z całą pewnością zaliczyć można zakupy.
Dyskusję o zakazie niedzielnego handlu ucina prezydent Płocka Mirosław Milewski: – Jestem zdania, że należy uszanować wolność wyboru każdego z nas, również w sprawie dokonywania zakupów w dni świąteczne. Najprawdopodobniej nie będę występował z wnioskiem o ograniczenie w Płocku handlu w dni wolne od pracy. Będę się jednak starał, aby oferta imprez kulturalnych i rozrywkowych w Płocku była na tyle bogata, aby mieszkańcy miasta preferowali tę formę spędzenia wolnego czasu nad zakupy.

Elżbieta Grzybowska
Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości