Na pomysł ograniczenia pracy sklepów wielkopowierzchniowych w niedzielę wpadły już m.in. samorządy w Łodzi, Radomiu, Krakowie, Częstochowie i Gdańsku. W Zgierzu radni przyjęli stosowną uchwałę, ale wojewoda łódzki uznał, że jest niezgodna z konstytucją. W Płocku przedstawiciele wspomnianych sklepów pytają: dlaczego ewentualny zakaz niedzielnego handlu miałby dotyczyć tylko dużych marketów? I straszą zwolnieniami. Ale bez obaw – w płockim Ratuszu jak do tej pory żaden klub nie nosi się z zamiarem podniesienia tej kwestii. Przecież jest wolny rynek i demokracja.
Do tej pory ani prezydent, ani żaden radny nie występował do Rady Miasta z wnioskiem o ograniczenie niedzielnego handlu: – Temat jest ważny, ale społecznie drażliwy – twierdzi przewodniczący Rady Miasta Stanisław Nawrocki. – Gdyby taki wniosek się pojawił, musielibyśmy rozważyć interesy obu stron: tych, którzy robią zakupy w niedzielę, bo w tygodniu nie mają na to czasu, i tych, którzy pracują w niedzielę w dużych sklepach, nie mając szans na niedzielny wypoczynek.
Decyzja o zamknięciu sklepów w niedzielę niosłaby za sobą dalsze reperkusje. Bo czy w tej sytuacji w niedzielę mógłby się toczyć handel na giełdzie towarowej czy samochodowej? A co z kramami przy ZOO, co z lodziarniami? – Ograniczy się nakazem czas pracy hipermarketów, a co z małymi sklepami? Zaraz pojawi się problem konstytucyjny – dodaje Nawrocki.
Elżbieta Głuchowska, kierownik administracji personalnej w Obi, wskazuje, że z punktu widzenia aktualnie obowiązującego prawa w Polsce, między innymi art. 22 i 23 Konstytucji RP oraz innych przepisów, zakaz pracy w niedzielę dużym marketom naruszałby prawo równego traktowania podmiotów gospodarczych i wyboru konsumenckiego: – Mam nadzieję, że w przypadku Płocka nie dojdzie do całkowitego zakazu handlu w niedzielę, gdyż oznaczałoby to łamanie prawa przez urzędników.
Ci, a zwłaszcza radni, póki co przyjmują postawę zachowawczą. Bez względu na przynależność partyjną uważają, że sprawa jest na tyle skomplikowana, iż nie można definitywnie stwierdzić, kto ma rację: przedstawiciele dużych sklepów czy ci, którzy chcą je w niedzielę zamknąć. Oczywiście zgodnie poruszają też aspekt społeczny pomysłu. Do związków zawodowych przychodzą pracownicy super- i hipermarketów. Opowiadają o tym, jak to pracodawcy maksymalnie ich wykorzystują: nie uwzględniają czasu pracy (w etacie jest 8 godz., a pracuje się po 12-13 bez dodatkowych pieniędzy, ponieważ coś takiego jak nadgodziny w dużych sklepach po prostu nie istnieje), że brakuje przerw (nie ma nawet czasu na śniadanie), że są wzywani do pracy w czasie urlopów, a potem wracają na urlop bez uwzględnienia w nim przerwy: – Kodeks pracy jest chowany do szuflady, pracodawcy zastępują go własnymi, wewnętrznymi, choć niezgodnymi z prawem, przepisami. Bardzo trudno jest założyć w dużych wielkopowierzchniowych sklepach związek zawodowy. W kraju zdarzają się przypadki, że ci, którzy się na to decydują, często tracą pracę – Wioletta Kulpa, radna PiS, opiera swoją wypowiedź o doświadczenia z pracy w NSZZ „Solidarność” w Płocku.
Radna SLD Grażyna Opatrzyk uważa, że należałoby się zastanowić nad konkretnymi rozwiązaniami co do pracy w niedzielę – Powinno zostać to ustalone między pracodawcami a pracownikami. Jeśli ktoś rezygnuje z pracy w niedzielę, to jest jego wola. Natomiast jeśli ktoś chce w ten dzień pracować, powinno iść za tym większe wynagrodzenie. Zakaz pracy w niedzielę mógłby nieść za sobą zwolnienia z pracy, a przecież tam w większości pracują kobiety, którym trudniej znaleźć stałe zajęcie.
Kij ma dwa końce
Nawet działając w dobrej wierze można zaszkodzić gospodarce. Wprowadzenie nierówności podmiotów (gdyby zakaz dotyczył tylko hipermarketów), zwiększenie bezrobocia i ograniczenie wolnego wyboru konsumentów to najczęściej pojawiające się argumenty przeciw zakazowi: – Ludzie odczuli już dobrodziejstwo wolnego rynku i chcieliby, żeby sklepy były otwarte 24 godziny na dobę. Jedni są za zakazem, inni przeciw i każdy ma umotywowane racje. Nie umiałbym w tej chwili odpowiedzieć, czy jestem za czy przeciw. To bardzo trudny dylemat – uważa Stanisław Nawrocki.
Z wnioskiem zgłaszającym wprowadzenie pod obrady sprawy niedzielnego handlu może wystąpić jeden lub grupa radnych, lub prezydent. Najpierw temat rozpatrywany byłby w komisjach, później trafiłby po obrady Rady Miasta. Rychło nie trafi, bo oponentów pomysłu nie brakuje: – Uważam, że wprowadzanie kolejnych zakazów nie służy podmiotom gospodarczym. Tego typu zakazy nie powinny być wprowadzane także ze względu na klientów, ponadto mieliśmy przykłady tworzenia takich zakazów handlu w przeszłości. Zakupy w niedzielę to wybór i decyzja danej osoby. To ona sama rozstrzyga, czy robi zakupy w niedzielę (często tylko wtedy ma na to czas), czy też w ciągu tygodnia – mówi Wioletta Kulpa.
– Zakaz handlu w niedzielę byłby krzywdzący dla tych wszystkich zapracowanych ludzi, którzy tylko w ten dzień mogą swobodnie zrobić zakupy – opiniuje Grażyna Opatrzyk.
Do dużego sklepu w niedzielę często idzie się jak do muzeum: chodzi się między półkami, ogląda, zwiedza, zastanawia, a z pieniędzmi wraca w poniedziałek: – Największe obroty mamy w piątek i sobotę. To są rzeczywiście dni handlowe. Jeśli chodzi o niedzielę, to zmienia się struktura zakupów: klienci dokonują dużych zakupów przemysłowych lub tylko oglądają i wybierają towary, nie zawsze je kupują. Po prostu w niedzielę mogą swobodnie, bez presji, zastanowić się nad wyborem towaru – wyjaśnia Elżbieta Sienicka, dyrektor Auchan Płock.
Z prowadzonych w Polsce badań wynika, że 70 % osób chce, aby sklepy były otwarte w niedzielę. W Płocku oscyluje to wokół 65 %. Z jednej strony ludzie coraz dłużej pracują, a z drugiej dobra konsumpcyjne są ogólnie dostępne. Zmiany następują też w świecie. W Niemczech, gdzie do niedawna sklepy w niedzielę były czynne do godz. 14.00, zliberalizowano przepisy i obecnie są czynne 4 godziny dłużej. Było to posunięcie konieczne ze względu na recesję. Bo wiadomo, że zmniejszenie konsumpcji stopuje rozwój gospodarki. Liberalizacja przepisów sprawiła, że zatrudnienie wzrosło o 10-15%: – W przypadku podjęcia decyzji o całkowitym zakazie handlu w niedzielę w Płocku, prawdopodobnie zostalibyśmy zmuszeni do podjęcia decyzji o korekcie zatrudnienia. Właśnie w niedzielę, ze względu na duży ruch klientów z miasta i okolic, obsługa jest zwiększana. Na dziś z szacunkowych analiz wynika, że decyzja samorządu mogłaby negatywnie wpłynąć na sytuację ekonomiczno-finansową marketu, a tym samym miałaby ogromny wpływ na decyzje, jakie zarząd będzie podejmował w przyszłości, realizując całkowity zakaz pracy w niedzielę – podtrzymuje Elżbieta Głuchowska z Obi.
W Auchan słyszymy, że możliwa byłaby redukcja nawet do 15 % pracowników: – Zakaz niedzielnego handlu uderzyłby też w małe sklepy, które działają w naszej galerii. Gdyby zakaz wszedł w życie w przyszłości, każdy inwestor długo by się zastanawiał, czy jest sens angażować się w następne inwestycje: stacje benzynowe, sklepy specjalistyczne, sklepy średnie – mówi Elżbieta Sienicka, zaznaczając, że przy podejmowaniu takich decyzji przede wszystkim obowiązuje równość wszystkich podmiotów gospodarczych wobec prawa.
Jest wolność
Publikacji na temat zakazu handlu w niedzielę pojawiło się już wiele, ale tylko gdzie niegdzie wskazuje się na religijne i światopoglądowe kwestie całego zagadnienia. „Dzień święty święcić” z Dekalogu nie jest przecież czczym wymysłem, ale jednym z filarów życia katolika. Inna sprawa, że polski katolik od dawna traktuje religijne nakazy wybiórczo i ani mu w głowie, żeby po wyjściu z niedzielnej mszy św. rezygnować z wstąpienia po drodze do domu do sklepu właśnie. Jeden z naszych rozmówców był świadkiem, jak to w Boże Ciało samochody osobowe o godz. 21.00 podjeżdżały bardzo blisko pod drzwi hipermarketu Auchan, żeby sprawdzić, czy aby na pewno jest zamknięty. A tego dnia właśnie był. Ale jest też grupa osób, którym żadna siła nie nakaże robić zakupów w niedzielę, ponieważ po całym tygodniu pracy chcą mieć choć jeden dzień w tygodniu inny od pozostałych, świąteczny właśnie, pozbawiony codziennych, rutynowych czynności, a do takich z całą pewnością zaliczyć można zakupy.
Dyskusję o zakazie niedzielnego handlu ucina prezydent Płocka Mirosław Milewski: – Jestem zdania, że należy uszanować wolność wyboru każdego z nas, również w sprawie dokonywania zakupów w dni świąteczne. Najprawdopodobniej nie będę występował z wnioskiem o ograniczenie w Płocku handlu w dni wolne od pracy. Będę się jednak starał, aby oferta imprez kulturalnych i rozrywkowych w Płocku była na tyle bogata, aby mieszkańcy miasta preferowali tę formę spędzenia wolnego czasu nad zakupy.
Elżbieta Grzybowska
Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze