Reklama

W Nadleśnictwie Łąck - Strzeż się rysia!

05/06/2003 12:51
Zwłaszcza, jeśli turystycznie zawędrowałeś w okolice Iłowa czy Łącka. Ryś raczej nie będzie niebezpieczny, ale zaskoczony może zareagować gniewnym prychnięciem. Wtedy po prostu trzeba się wycofać i... czekać na dalszy rozwój wypadków.To oczywiście żart. Tak naprawdę rysia spotkać bardzo trudno, ponieważ prowadzi nocny tryb życia i unika ludzi. Ale przecież nigdy do końca nie wiadomo, co może nas spotkać podczas zwykłego spaceru przez las... Ostatnie rysie w Polsce wyginęły około 200 lat temu. Wcześniej były gatunkiem łownym. W “Podstawach łowiectwa” (autorstwa m.in. W. Bresińskiego i K. Białego) czytamy, że ryś jest największym kotem europejskim (należy do rodziny kotowatych): miauczy jak kot, mierzy około 1 metra, w kłębie (szerokość barku) ma 85 cm. Warto dodać, że długość skoku zwierzęcia wynosi aż 5-7 m. Kolor sierści jest szaro-żółty do ciemno rudego (większość zwierząt ma centki, czarne kreski na bokach i kończynach) i jaśniejszym, białym i kremowym spodzie. Na kociej głowie rysia zasadzone są charakterystyczne trójkątne uszy, zakończone charakterystycznymi czarnymi pędzelkami (włosami o długości 4-5 cm). W nocnym trybie życia pomagają mu duże, szaro-zielone oczy o pionowej źrenicy. Jeżeli przypadkiem uda nam się spotkać w okolicznych lasach takie zwierzę - mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ widok rysia na wolności w ciągu dnia to nawet dla leśników nie lada gratka. Skąd rysie wzięły się w regionie płockim? Otóż w 1996 r. w Kampinoskim Parku Krajobrazowym rozpoczęto introdukcję tego unikatowego kota. Zwierzęta sprowadzono z Niemiec i Finlandii, i umieszczono w specjalnie dla nich stworzonej wolierze (zagrodzie). Wszystko odbywało się w ramach programu sponsorowanego przez kanał telewizyjny Animal Planet. W wolierze zwierzęta uczono polować, a po upływie roku wypuszczano na wolność - celem programu było, aby zaaklimatyzowały się w naturalnym środowisku przyrodniczym. Pierwsze wypuszczone w Kampinosie na wolność zwierzęta wywoływały spustoszenie w tamtejszych gospodarstwach - polowały na gołębie i kurczęta. Potem, gdy już się zaaklimatyzowały, ruszyły na zachód - w stronę z której pochodzą. I tak dwa lub trzy rysie (leśnicy nie są ostatecznie pewni ich ilości) zawędrowały aż do Iłowa i Łącka. Najświeższymi informacjami na temat przybyszów z Kampinosu dysponuje Dariusz Kimak, zastępca nadleśniczego z Łącka, który jest regionalnym koordynatorem programu liczenia rysiów na terenie Nadleśnictw w Łącku, Gostyninie, Kutnie, Włocławku i Miradzu: - Ostatnio, prawdopodobnie parę rysi widziano w grudniu ubiegłego roku w okolicach Iłowa. Rysie wędrują korytarzem ekologicznym wzdłuż Wisły od Puszczy Kampinoskiej, przez Łąck, aż do Włocławka. W Nadleśnictwie Łąck odpowiadają im warunki środowiska, ponieważ rysie lubią lasy mieszane. Co kwartał dane o tym, czy gdzieś się pokazały (na przykład na podstawie śladów ofiar czy tropów na śniegu), przekazuję do Zakładu Badań Ssaków w Białowieży, który zajmuje się liczeniem i monitoringiem rysiów. Ale szansa spotkania rysia w lesie jest bardzo mała. Zwierzęta kryją się pod przewróconymi drzewami. Są bardzo sprytne, starają się nie chodzić w parze. Leśnicy zazwyczaj widywali je wieczorem lub w nocy. Bardzo obdarowane przez naturę (wyjątkowo wrażliwe zmysły wzroku i węchu) drapieżniki polują nocą, najczęściej na sarny i inne ssaki, na ofiarę czyhają w zasadzce, bywa, że rzucają się na nią z drzewa. Leśniczemu Witoldowi Jajorowi z lasów iłowskich udało się kiedyś sfotografować rysia czekającego nocą przy paśniku na sarnę: - Kiedyś kolega “wspólnie” z kotką rysia polował na dziki: on czekał na nie na leśnej ambonie, a ona czyhała na dole. Miałem ze sobą urządzenie, które dzięki umieszczonemu na rysiu nadajniku wskazywało odległość od zwierzęcia. Urządzenie pokazywało, że ryś jest oddalony o 100 m. Nagle prawie na nią wszedłem, tylko prychnęła na mnie, a ja się wycofałem. Zdarzyło mi się też zobaczyć rysia przy upolowanej sarnie. Miałem szczęście, bo te zwierzęta uciekają od człowieka. Dla człowieka nie są niebezpieczne, raczej go unikają. Witold Jajor mówi, że rysie z jego terenu chyba się już wyniosły. Ostatnio widział je w ubiegłym roku. Sugeruje, że chyba nie uda się ich spotkać zwykłemu turyście. Ale przecież w leśnej głuszy wszystko się może zdarzyć. (eg) Fot. archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości