Reklama

W meczach wyjazdowych Wisła Płock nie zdobyła jeszcze punktu. Kiedy przyjdzie przełamanie?

02/11/2021 13:19

Mecz 15. kolejki będzie ósmym spotkaniem rozegranym przez Wisłę Płock na wyjeździe. 20 listopada przeciwnikiem drużyny będzie Warta Poznań, aktualnie zespół niżej notowany, zajmujący miejsce w strefie spadkowej. Czy to będzie ten moment, kiedy wreszcie będziemy cieszyć się z pierwszych punktów wywalczonych na wyjeździe?

Z powodu remontu stadionu przy ul. Łukasiewicza 34 terminarz Wisły został ustalony nieco inaczej niż w poprzednich sezonach. Nie ma mowy o rozgrywaniu naprzemiennie jednego meczu u siebie i jednego na wyjeździe. Aby prace na obiekcie przebiegały zgodnie z harmonogramem, a także z powodu próśb innych klubów występujących w Ekstraklasie, terminarz został tak ułożony, że Nafciarze w rundzie jesiennej, do końca października więcej spotkań zagrali na wyjeździe niż u siebie.
Ostatecznie w pierwszej rundzie, na 17 zaplanowanych spotkań, 9 Wisła zagra na wyjeździe, a 8 u siebie. Inaczej będzie w rundzie rewanżowej. Wtedy 9 meczów płocczanie zagrają na swoim stadionie, a osiem razy będą wyjeżdżać do rywali.
Tylko w tym roku u siebie, obok meczu z Bruk Bet Termalika Nieciecza (5 listopada) i Cracovią (27 listopada), Nafciarze zagrają jeszcze dwa pojedynki z rundy rewanżowej. 11 grudnia gościć będą Legię Warszawa, a 18 grudnia Lechię Gdańsk. Jeśli zasada, że punktujemy na swoim obiekcie, będzie nadal realizowana, to przed przerwą świąteczną możemy uciułać sobie bezpieczną liczbę punktów.

Terminarz tegorocznych spotkań

Reklama

Kolejka 14 – 5 listopada godz. 18.00:      Wisła Płock – Bruk Bet Nieciecza

Kolejka 15 – 20 listopada godz. 12.30:    Warta Poznań – Wisła Płock

Kolejka 16 – 28 listopada godz. 12.30:    Wisła Płock – Cracovia

Kolejka 17 – 4 grudnia:                          Stal Mielec – Wisła Płock

Runda rewanżowa

Kolejka 18 – 11 grudnia:                         Wisła Płock – Legia Warszawa

Kolejka 19 – 18 grudnia:                         Wisła Płock – Lechia Gdańsk

Do końca października Wisła rozegrała 13 spotkań, z czego sześć u siebie. Pozostaje jednak analiza siedmiu pojedynków na wyjeździe, z których Wisła nie przywiozła ani jednego punktu. Nie da się ukryć, że to bardzo dużo przegranych spotkań i teraz niezmiernie trudno będzie tę fatalną passę przełamać. A do końca pierwszej rundy pozostały jeszcze trzy wyjazdowe mecze.
Trener Maciej Bartoszek doskonale zdaje sobie sprawę z tej sytuacji, ale nie uważa, że należy się nią martwić. – Gdybyśmy mieli równą ilość spotkań u siebie i na wyjeździe, to ten bilans mógłby wyglądać inaczej, na tyle dobrze, że by nas satysfakcjonował – powiedział.
Ponieważ drużyna zagrała na 13 spotkań siedem na wyjeździe, to dlatego tych punktów mamy za mało. – Paradoksalnie moglibyśmy powiedzieć, że gdybyśmy wygrali połowę spotkań, czyli wszystkie grane u siebie, to mielibyśmy bilans satysfakcjonujący nas wszystkich. Wiadomo, że musimy zrobić wszystko, żeby punktować na wyjazdach, bronić swojej twierdzy, ale i systematycznie punktować na boiskach rywali. Doczekamy się tego, na pewno – twierdzi.
Jak się okazuje, trener Bartoszek już mierzył się z takimi wyzwaniami. – Miałem takie przypadki, choćby w Koronie, kiedy zajęliśmy ostatecznie piąte miejsce w tabeli. Też było tak, że na początku przede wszystkim punktowaliśmy tylko u siebie, a w miarę rozgrywania kolejnych spotkań zaczęliśmy przywozić też punkty z wyjazdów, co mocno podniosło nas w tabeli. Ale od czegoś trzeba zacząć. Gorzej by było, gdyby zdobycz punktowa nie trafiała się w żadnym meczu.
Sezon 2021/22 rozpoczął się od fatalnej porażki 0:1 z Legią. Fatalnej dlatego, że walcząca o miejsce w Lidze Mistrzów warszawska drużyna na mecz z Wisłą nie wystawiła swojego najsilniejszego składu, ale dała szansę zawodnikom rezerwowym. Jedna bramka wystarczyła, by to legioniści schodzili z murawy zadowoleni.
Potem był pojedynek z Lechią w Gdańsku również zakończony porażką 0:1. I choć do stylu gry Wisły nie można było mieć zastrzeżeń, to do braku zdobycia gola już tak.
Spotkanie z Piastem w Gliwicach było niezmiernie emocjonujące. Drużyna ze stanu 0:2 próbowała się podnieść, na 1:2 zdobył bramkę Anton Kriwociuk, ale goście jeszcze w pierwszej połowie podwyższyli prowadzenie 3:1.
W drugiej połowie na murawę wszedł Damian Warchoł i strzelił dwa gole doprowadzając do remisu 3:3. Niestety Jakub Czerwiński w 88. min ustalił wynik spotkania na 4:3. Płocczanie schodzili z boiska pokonani, ale z podniesionymi głowami, a cały piłkarski światek podziwiał to, co zrobili.
Po wygranym u siebie 4:0 pojedynku z Zagłębiem Lubin i remisie 1:1 z będącym na fali Rakowem Częstochowa przyszedł czas na kolejny wyjazd na pojedynek z Górnikiem Łęczna.
Wydawało się, że beniaminek nie da sobie rady z Wisłą, zwłaszcza że na przerwę płocka drużyna schodziła z dwiema bramkami autorstwa Damiana Rasaka i Mateusza Szwocha, a jednak gospodarze zdołali się podnieść, strzelili trzy bramki i zadowoleni dopisali sobie do konta trzy punkty. Już wtedy było widać wyraźnie, że mecze na wyjeździe nie są specjalnością Wisły.
Po porażkach jedną bramką przyszedł czas na pojedynki ze Śląskiem we Wrocławiu (1:3) oraz Górnikiem w Zabrzu (2:4) i gdyby nie wygrana z faworyzowaną Pogonią Szczecin u siebie 1:0, płocczanie spadliby do strefy spadkowej, a po zwycięstwie 2:0 z Wisłą Kraków, Nafciarze awansowali na 12. miejsce.
Trudno było oczekiwać, że przełamanie nastąpi w pojedynku z Lechem w Poznaniu, ale przyznać trzeba, że po pierwszej połowie, która zakończyła się remisem 1:1, nadzieje na dobry wynik były spore. Niestety druga polowa całkowicie je rozwiała, Wisła przegrała 1:4 i nie da się ukryć, że było to zasłużone zwycięstwo lidera tabeli.
Na szansę na przełamanie i zdobycie choćby punktu na wyjeździe będzie trzeba poczekać do 20 listopada. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak mocno trzymać kciuki za siódmym meczem u siebie bez porażki. Na mecz z Bruk Bet Termaliką Niecieczą zapraszamy w piątek o godz. 18.00. 

Reklama

Jol.

Fot. Wisła Płock

Ogromna chęć, żeby Wisła wreszcie przełamała się na wyjeździe, wspomagana przez chochlika drukarskiego sprawiła, że w wydaniu papierowym Tygodnika Płockiego „wysłałam” Wisłę już w ten piątek na mecz do Niecieczy, by tam wywalczyła punkty. Przepraszam za tę pomyłkę i zapraszam w piątek na stadion przy ul. Łukasiewicza 34. Mam ogromną nadzieję, że 20 listopada w meczu z Wartą w Poznaniu, Nafciarze zdobędą kolejne punkty.

Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości