Są czerwone, srebrzyste i kremowe. Każde z nich zdobi kolorowa urokliwa wstążeczka. Na pewno ocieplą nadchodzące święta w każdym domu, w którym się znajdą. To piękne serca prosto z Goślic.
Dom Pomocy Społecznej w Goślicach to kolejna placówka, biorąca udział w naszej świątecznej akcji, obok podobnych placówek z Brwilna, Koszelewa, Zakrzewa oraz Miszewa Murowanego. Wszystkie te DPS-y słyną z rękodzieła rozchwytywanego podczas wszelkiego rodzaju kiermaszów w Płocku, jak i powiecie. – Zapotrzebowanie jest ogromne, dlatego z dużym wyprzedzeniem zaczynamy nasze działania, by zdążyć na czas – mówi Renata Raczyńska, terapeuta pracowni artystycznej. Czuć już tutaj klimat zbliżających się świąt. Pan Grzegorz w drewnianych krążkach wypala wzory choinek i gwiazdek. Pani Ola zszywa czerwone serduszka z ciepłego filcu. Pani Teresie natomiast nie można przeszkadzać. Robi na szydełku misterne, koronkowe bombki, a tu potrzebna jest precyzja i liczenie oczek. Przypominają serwetki takie, jakie robiły nasze babcie. To prawdziwe rękodzieła.
I czy coś nam się dwoi w oczach? Nie. Bo panowie Józef i Edward to pełni pozytywnej energii bliźniacy-seniorzy. Wszędzie ich pełno i wszędzie chodzą razem. Dziś też razem przygotowują cekinowe bombki. To kolejna misterna praca. Małe koraliki trzeba nabić w równych rzędach na styropianową formę. – Pomalutku ale się udaje, bo wzrok już nie ten – śmieją się jednocześnie panowie, a ich śmiech jest zaraźliwy. W Goślicach mieszkają od wielu lat. Zasiadają nawet w radzie mieszkańców.
Do pracowni artystycznej zawsze można przyjść, by coś nowego stworzyć, albo się wyciszyć. W pokoju naprzeciwko mieści się z kolei pracownia ceramiczna. Dzieła, które tu powstają, zdobią nie tylko pomieszczenia domu, ale są też wystawiane na kiermaszach twórczości osób z niepełnosprawnością. Niekiedy stają się też miłym upominkiem dla przyjaciół DPS-u. Tu również praca wre. Nie wystarczy uformować z gliny figurki. – Glina musi jeszcze wyschnąć, a potrzebuje na to aż 2 tygodni. Potem trafia do pieca, gdzie zostanie wypalona na tzw. czerep. Po tym procesie może być dopiero pomalowana szkliwem. I znów będzie wypalona przez kilka godzin, w temperaturze ponad 1000 stopni w piecu i dopiero wtedy mamy gotowy produkt – mówi Anna Buczkowska, terapeuta pracowni ceramicznej.
Tak powstają cudowne misy, anioły i magnesy z Goślic. Czeka na nie wielu stałych kolekcjonerów. Pani Anna prowadzi też terapię plastyczną, a także logorytmikę. W swojej pracy łączy przyjemne z pożytecznym. – Nasi mieszkańcy uwielbiają śpiewać, a to świetne ćwiczenia oddechowe – tłumaczy.
Kobieta orkiestra
A kto najbardziej? Oczywiście, że pani Małgosia – drobna kobieta o donośnym głosie. To nie jedyny jej talent. Pani Małgosia zaprasza nas do swojego pokoju, gdzie z dumą prezentuje dyplomy. Z szuflady wyciąga organki i gra skocznie „Przybyli ułani pod okienko”. Za chwilę śpiewa hit Czerwonych Gitar „Kto za tobą w szkole ganiał”. Mało? Pani Małgosia uwielbia też tańczyć. – I wszystkiego nauczyłam się sama. Kiedyś, jak leżałam w szpitalu, dostałam od jednej pani harmonijkę. Nie wiedziałam, jak na niej grać, ale się nauczyłam i tak to się zaczęło – opowiada filigranowa 67-latka. W DPS-ie w Goślicach mieszka już od przeszło 60 lat.
Pani Małgorzata gra jeszcze na akordeonie i na keyboardzie. Uwielbia występy przed publicznością i ma ku temu okazje. Bierze udział w przeglądach twórczości organizowanych m.in. przez Gminny Ośrodek Kultury w Bielsku. Czasami jest uczestnikiem, a czasami gościem. Każda okazja do występów jest dobra.
W pracowni ogólnorozwojowej również można rozwijać swoje talenty i miło spędzić czas. Spotkaliśmy tutaj m. in. panią Anię. Stoi przed nią wielkie wyzwanie - 4 tys. puzzli do ułożenia. Nikt nie ma wątpliwości, że pani Ania tego dokona. – Kupiliśmy już specjalnie antyramę na obrazek, który powstanie i ozdobi naszą pracownię – mówi Ewa Gil, terapeuta pracowni ogólnorozwojowej. Zanim pani Ania zabierze się jednak do wielkiego składania obrazka, przedstawiającego bajeczną chatkę, kończy szycie świątecznych serduszek dla czytelników Tygodnika Płockiego.
W sali znajdziemy również dużo sportowego wyposażenia. To znów połączenie przyjemnej zabawy i rehabilitacji. Hitem jest tutaj dywan magiczny i kącik wyciszeń, gdzie można wygodnie poczytać ulubione książki. Na terenie pracowni organizowane są cyklicznie zabawy taneczne oraz spotkania filmowe. Filmy odtwarzane są z projektora na dużym ekranie. Z seansów ciszą się zwłaszcza najmłodsi mieszkańcy.
Prawdziwy dom dla 128 osób
Państwowy Dom Specjalny dla Dzieci w Goślicach powstał w grudniu 1958 roku. Placówka mieści się w neobarokowym dworku szlacheckim pobudowanym w XVIII w. Państwowy Dom Pomocy Społecznej w Goślicach funkcjonował do 31 grudnia 1998 roku, natomiast z dniem 1 stycznia 1999 roku stał się jednostką organizacyjną Powiatu Płockiego i otrzymał nazwę Dom Pomocy Społecznej w Goślicach.
Jako jedyny w powiecie przeznaczony jest dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie. – Przyjmowane są do nas osoby do 18-tego roku życia. Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami, ze względu na trudności adaptacyjne, mają one możliwość pozostania. I tak też się dzieje. Niektórzy są tutaj od ponad 60 lat – mówi Małgorzata Klekowicka, dyrektor DPS-u w Goślicach.
Obecnie w Domu mieszka 128 osób. W ostatnich dniach doszła trójka rodzeństwa w wieku 7, 11 i 12 lat. Mieszkańcy pochodzą z całej Polski, ale najwięcej podopiecznych jest z Mazowsza. Tego typu placówek dla dzieci i młodzieży nie ma wiele w kraju, w przeciwieństwie do zapotrzebowania na nie. W Goślicach nie ma już jednak wolnych miejsc.
DPS nie tylko zapewnia mieszkańcom całodobową opiekę, ale jest prawdziwym domem pełnym empatii i miłości. Świadczy on usługi opiekuńcze, bytowe, wspomagające i edukacyjne. To prawdziwy dom dla wszystkich podopiecznych. Młodsi uczą się w działającym nieopodal Zespole Szkół Specjalnych. Biorą oni też udział w zajęciach Warsztatów Terapii Zajęciowej, działających w pobliskim Machcinie. Wszyscy mogą rozwijać swoje zainteresowania w sekcjach terapeutycznych. Dla bardziej sprawnych osób organizowane są wycieczki m.in. do Warszawy, Kłodzka, Łodzi oraz innych ciekawych miejsc w Polsce. Wiele miłych wspomnień pozostało też uczestnikom po wakacyjnym wyjeździe nad morze do Pogorzelicy.
Wszyscy bez wyjątku czekają też na imprezy integracyjne, które odbywają się w Domach Pomocy Społecznej powiatu płockiego i powiatów ościennych. Goślice też zapraszają do siebie na słynny, wrześniowy festyn pn. Dzień Pieczonego Ziemniaka. Ożywa wtedy park. Nie brakuje zabaw, konkursów i występów. Ostatnio koncertował Hacerski Zespół Pieśni i Tańca „Dzieci Płocka”, Kapela Podwórkowa, a także zespół Kordian łączący elementy muzyki folk z bardzo melodyjnym i rytmicznym folk polo. Tego dnia nie brakuje też gości, w tym władz powiatu płockiego i jednostek samorządu terytorialnego, przyjaciół z innych DPS-ów, rodzin mieszkańców, a także sponsorów. - To również impreza, na którą zapraszamy mieszkańców gminy Bielsk oraz gmin ościennych. Nasi sąsiedzi chętnie się u nas i z nami bawią – tłumaczy Małgorzata Klekowicka, dyrektor placówki. Dodaje, że mieszkańcy zapraszani są również na okoliczne imprezy m.in. do szkół podstawowych w Leszczynie i Ciachcinie. Już za chwilę czas na Bal Andrzejkowy, który odbędzie się w pobliskiej remizie strażackiej. A w grudniu odbędzie się oczywiście uroczysta Wigilia. I znów wszyscy będą śpiewać kolędy. I znów wszyscy dostaną prezenty. - To wszystko dzięki ludziom dobrej woli, którzy pamiętają o nas nie tylko od święta. Są to zarówno osoby prywatne, jak i firmy i instytucje. Zawsze możemy liczyć na ich wsparcie i gorąco wszystkim za to dziękujemy – mówi dyrektor DPS-u.
Jednostka współpracuje między innymi z Ochotniczą Strażą Pożarną w Goślicach, Fundacją „NA TEMAT”, z „Bankiem Żywności w Płocku”, „Fundacją ORLEN” oraz Zakładem Doskonalenia Zawodowego w Płocku. W swoich działaniach może liczyć na starostwo. Wiele imprez organizowanych jest w Goślicach dzięki wsparciu finansowemu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.
W celu podniesienia standardów planowana jest budowa kompleksu terapeutyczno-rehabilitacyjnego. Nie jest to łatwe zadanie.
Na terenie Domu znajduje się kaplica. Wcześniej mieściła się na pierwszym piętrze budynku Pałac jednakże dla osób z niepełnosprawnością był to spory problem, więc obecnie mieści się w wolno stojącym budynku.
– Po uzgodnieniu z konserwatorem zabytków mogliśmy również stworzyć ogródki kwiatowe w parku i samodzielnie odrestaurować drewniane domki. W ramach terapii pielęgnujemy rośliny: lawendę czy truskawki. Terapeutycznie wpływa też na mieszkańców samo przebywanie w ogrodzie, podziwianie rosnących roślin czy słuchanie śpiewających ptaków – dodaje Małgorzata Klekowicka.
W takim otoczeniu można też organizować dla sprawniejszych dzieci i młodzieży gry terenowe. Obok ogrodu jest też boisko do gry w piłkę, na których udało się poprawić murawę, ale nie tylko… W wakacje zorganizowano tutaj biwakowanie pod namiotami. – Jesteśmy jak rodzina. Znamy się doskonale. Wiemy, że nasi mieszkańcy lubią działać i ciągle chcą robić coś nowego – dowiadujemy się w DPS-ie. Kreatywności nie brakuje również pracownikom, dlatego organizowanych jest tutaj wiele zajęć, akcji, imprez. Celem głównym jest jednak to, by mieszkańcy DPS-u czuli się tu dobrze, jak w domu. By mieli z kim porozmawiać, by czuli wsparcie, by spełniali swoje mniejsze i większe marzenia. Nawet tak prozaiczne jak posiadanie własnego zwierzaka. Kto jest w stanie opiekować się pupilem, ma taką możliwość. Jedna z mieszkanek ma nawet żółwia. Co z pozostałymi miłośnikami zwierząt? Dla nich zorganizowano zajęcia z dogoterapii – zajęcia z pieskiem rasy husky. Bo nie ma przeszkód, jeśli chce się znaleźć rozwiązania...
Blanka Stanuszkiewicz
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze