Na miejscach dla publiczności zasiedli nietypowi goście, o średniej wieku około 10 lat. Każdy z nich dzierżył w ręku książkę "Legendy polskie" lub "Tańce Polskie" autorstwa Wandy Chotomskiej i oczekiwał na spotkanie z autorką. Miejsce akcji to Biblioteka Dla Dzieci, której pisarka jest patronką, czyli Domek Chotomek. Pani Wanda do nowej siedziby biblioteki przyjechała dopiero po raz drugi, ale do Płocka przyjeżdża od wielu lat, mając tu wiernych przyjaciół i czytelników.Przed kilkoma dniami w Klubie Księgarza w Warszawie Wanda Chotomska otrzymała prestiżową nagrodę, a jej książka "Legendy polskie" została uznana książką 2000 roku. Płockie dzieciaki wręczyły ulubionej autorce bukiet kwiatów. Pani Wanda przyjechała do Płocka z Jackiem Jaworskim, wydawcą jej książek, właścicielem wydawnictwa Jaworski, a zatem była dodatkowa okazja dla dzieci, by dowiedzieć się sporo o wydawaniu książek. Jedna z dziewcząt zaprzyjaźnionych z biblioteką - Justyna, przeczytała dla wszystkich swój ulubiony fragment legendy "O pięknej pasterce i księciu z Raciborza" z "Legend polskich", a sama autorka przeczytała legendę "O smoku wawelskim". A przyznać trzeba, że czytała tak barwnie i ciekawie, że wszyscy jakby widzieli, co się dzieje. – „Tę legendę opowiedziała mi babcia” - tłumaczyła W. Chotomska. – „Ale teraz ja ją opowiadam nieco inaczej, sporo dodaję od siebie. Z legendami jest tak jak z plotkami, każdy dodaje coś od siebie. Ja też dodałam, trochę rzeczy śmiesznych, trochę strasznych”. Nie wszystkie dzieci wiedzą, że dawno dawno temu, w grodzie, mieszkał człowiek, który chodził z krukiem na ramieniu. Ten kruk stale krzyczał kra, kra. Kiedy mieszkańcy grodu wybierali swojego przywódcę, ktoś powiedział - wybierzmy tego człowieka, co ma kruka na ramieniu, co stale kracze. I tak pojawił się król Krak. Kto chce wiedzieć co było dalej, musi zajrzeć do wspaniałej książki "Legendy polskie". Fachowcy twierdzą, że ta pozycja powinna stać się lekturą szkolną i słusznie. Bo jak mówi Wanda Chotomska „trzeba znać legendy i baśnie swojego kraju. Trzeba także znać inne elementy kultury swojego kraju, choćby tańce. I potoczyły się barwnie opisane tańce, a nogi same chciały ruszyć po parkiecie. Wanda Chotomska chętnie odpowiadała na pytania małych czytelników: - Miałam różne pomysły na swoje życie. najbardziej chciałam chodzić po linie w cyrku. Trenowałam chodzenie po poręczy na mostku z liściem łopianu, bo nie miałam parasolki. Kiedyś zobaczyłam biegnącą w moją stronę mamę, przstraszyłam się i wpadłam do wody. Od tego momentu nie mogłam trenować chodzenia po linie i tak nie spełniło się moje marzenie. Mój tata myślał, że będę chirurgiem, bo dostałam lalkę, która zamykała oczy. ja byłam bardzo ciekawa, jak to jest możliwe i próbowałam podciąć jej gardło. Na tę próbę wszedł do pokoju tata i tak właśnie próbował prorokować. Potem chciałam być dziennikarką i nawet trochę byłam, pisałam, ale wreszcie napisałam pierwszą książkę i tak już zostało. Jaki miała tytuł? Tere fere. Kiedy szłam do wydawnictwa z gotowa książką, nie miałam do niej tytułu. I tak w ostatniej chwili przypomniało mi się powiedzenie "tere fere kuku, strzela baba z łuku" , wymyśliłam, że może tak zostać i zostało. Wanda Chotomska nazywa bibliotekę w Płocku Domkiem Chotomkiem i obiecuje, że będą tu wszystkie jej książki. Przy każdej okazji kiedy przyjeżdża, przywozi kolejne. W bibliotece jest także prześliczny Miś Chotomiś, specjalnie zrobiony dla dzieciaków z Płocka.: Sama go wymyśliłam, drugiego takiego nie ma na świecie - powiedziała W. Chotomska. Długo trwało spotkanie z pisarką, obie strony wzajemnie się poznawały, dzieciaki chciały wszystko wiedzieć o swojej nowej znajomej i oczywiście obiecały, że będą chętnie czytać wszystkie książki jej autorstwa, a przede wszystkim Legendy polskie, książkę, która być może znajdzie się w zestawie lektur i będzie znana przez wszystkich młodych Polaków. J. Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze