W Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie koło Płocka mieszka obecnie 143 mieszkańców. Najmłodszy z nich ma 21 lat. A najstarszy? - Pan Heniu w zeszłym miesiącu obchodził swoje 96-urodziny. Jest w świetnej formie fizycznej i ma ogromną pogodę ducha – dowiadujemy się w placówce. Niektóre osoby mieszkają tutaj nawet i 50 lat, m.in. Włodzimierz Rosłon. To właśnie w DPS-ie w Brwilnie udało się odkryć jego artystyczną duszę. Jego prace bezbłędnie rozpozna każdy miłośnik polskiej sztuki z nurtu art brut.
Do DPS-u w Brwilnie kierowane są osoby z całego kraju, m.in. z Bydgoszczy, Gdańska, Ciechanowa, Mrągowa czy Iławy. Najwięcej jest jednak osób z Płocka. To obecnie 40 mieszkańców. - Na chwilę obecną nie mamy wolnych miejsc. Jest za to długa lista oczekujących – mówi Joanna Siemiątkowska, dyrektor DPS w Brwilnie.
Nic dziwnego. W DPS-ie w Brwilnie żyje się ciekawie, i to nie tylko od święta. Wieści o tym niosą się w świat, choćby dzięki stronie na Facebooku. -To, co nas wyróżnia na tle innych placówek, to duża aktywność w zakresie działań zarówno społecznych, jak i terapeutycznych. Nasi mieszkańcy przynajmniej dwa razy do roku wyjeżdżają na turnusy wypoczynkowe. W tym roku byli nad morzem i w Szwecji. Ta nasza aktywność wyjazdowa jest tak duża, że trudno jest potem zaskoczyć czymś nowym naszych mieszkańców, bo w tylu miejscach już byli – podkreśla Adam Pawłowski, zastępca dyrektora.
Ale równie ciekawe jest też życie codzienne. - Staramy się spełniać oczekiwania mieszkańców – podkreśla dyrektorka placówki. Tradycją jest świętowanie różnych okazji od Dnia Dinozaura, przez Dzień Dyni, po Dzień Chłopaka. Mieszkańcy mogą rozwijać swoje zainteresowania w pracowniach kreatywnych, plastycznych, stolarskich. To tu powstają ozdoby, stroiki, anioły, karmniki dla ptaków. Ostatnio na ścianach placówki pojawiły się też portrety królewskie. Jeden z mieszkańców studiował w Akademii Sztuk Pięknych. Zamiłowanie do szkicowania jest w nim równie silne co miłość do historii. - Mamy też radę mieszkańców, która spotyka się cyklicznie z dyrekcją, by porozmawiać zarówno o oczekiwaniach mieszkańców, jak i życiu w placówce. Wspólnie też rozwiązujemy problemy. Te spotkania są dla mnie bardzo ważne – mówi Joanna Siemiątkowska.
Pracownicy również są bardzo otwarci na mieszkańców. – To są osoby, które przeszły swoje traumatyczne przeżycia. Zostały poszkodowane przez los przez pryzmat swojej niepełnosprawności, a do tego często zawiodły się na swoich rodzinach. W ubiegłym roku na 140 mieszkańców do domu na święta pojechało tylko 9 osób – tłumaczy zastępca dyrektora. Ci, którzy zostali w okresie świątecznym w Brwilnie, mocno to przeżywali. Pamięć o rodzinnych więzach – nawet tych nie najlepszych – jest trwała i zaczyna się rozpalać co roku, w momencie przystrajania choinki. Ale z czasem przychodzi też świadomość tego, że to DPS w Brwilnie jest domem, że rodziną są pracownicy i mieszkańcy. - Naturalnie wytwarza się więź między nami – pracownikami a mieszkańcami, bo tak naprawdę to my jesteśmy ich rodziną. To my przebywamy z nimi codziennie w lepszych i gorszych momentach. Organizujemy im czas i spędzamy z nimi wszystkie święta – tłumaczy terapeutka Ilona Rutkowska.
I wszyscy na te święta czekają. - Przygotowujemy dekoracje, żeby przystroić cały nasz dom. To trudne zadanie, bo obiekt jest ogromny – dowiadujemy się w DPS-ie. Już jesienią zaczynają się prace. - Tworzymy wtedy ozdoby na kiermasze świąteczne. Mamy też co roku akcję z „Tygodnikiem Płockim”, w której przygotowujemy dla czytelników prezenty – przypomina Joanna Siemiątkowska.
W tym roku nie lada wyzwaniem było przygotowanie 1100 sztuk świątecznych skarpet. - Mieliśmy swój pomysł na ten gadżet, ale wymagał on szczególnego elementu – podkreślają terapeuci.
Każda ze skarpetek ozdobiona jest kokardką. Kilku mieszkańców brało do swoich pokojów całe metry wstążki i wieczorami „produkowali” niezbędne elementy do zdobienia. Dzięki temu podczas codziennych zajęć w pracowniach grupa miała ułatwione zadanie, by szybciej ozdabiać gadżety dla naszych czytelników. W nagrodę mieszkańcy spędzili fantastyczny dzień z ekipą filmową i aktorami swojego ulubionego serialu telewizyjnego „Na sygnale”.
Tak. I to w sposób wyjątkowy. W zeszłym roku do DPS-u zgłosiła się Anżelika Rowecka. Zorganizowała na święta wyjątkową akcję. - Nasi mieszkańcy napisali listy z informacją, co chcieliby dostać w prezencie pod choinkę – wspomina Joanna Siemiątkowska. Prośby były różne – od dużej czekolady, przez ubrania, po smartfony. Prezenty kupowały osoby z zewnątrz, które chciały włączyć się do akcji. Dary zajęły całą świetlicę. Znalazły się nawet buty w rozmiarze 52 i pół dla jednego z mieszkańców! - Takie gesty życzliwości sprawiają, że nasi mieszkańcy też chcą pomagać, też chcą czuć się potrzebni – dowiadujemy się w DPS-ie. Tworzą nie tylko świąteczne gadżety dla naszych czytelników, ale jako wolontariusze pomagają też przy zbiórkach żywności, tworzyli również zabawki dla zwierząt z płockiego schroniska. Zawsze mogą liczyć na swoich przyjaciół. W święta mieszkańców na pewno odwiedzą goście, m.in. ze Starostwa Powiatowego w Płocku, a także kościoła czy uczniowie szkół. BS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od pewnego czasu obserwuję profil Domu i jestem pod wrażeniem zarówno różnorodnością aktywności i kreatywności jego mieszkańców jak i serdecznych relacji z pracownikami placówki. Szczególnie wzruszający jest zwyczaj świętowania wspólnych urodzin przez solenizantów każdego miesiąca. ????????????????????????
Od pewnego czasu obserwuję profil Domu i jestem pod wrażeniem zarówno różnorodnością aktywności i kreatywności jego mieszkańców jak i serdecznych relacji z pracownikami placówki. Szczególnie wzruszający jest zwyczaj świętowania wspólnych urodzin przez solenizantów każdego miesiąca. ????????????????????????