Reklama

W Brudzeńskim Parku Krajobrazowym... - Bobrów coraz więcej

21/02/2002 12:52
W wiekach dawnych bobry stanowiły obiekt polowań: z racji futra, ale i sadła, z którego okłady leczyły rany. Lecznicze działanie przypisywano także wydzielanej przez zwierzęta substancji o nazwie strój, którą oznaczały swój teren.Z racji na pokryty łuską ogon, bobry uchodziły za... ryby, więc jedzono je w czasie postów. Ten spokojny, z natury skryty gryzoń, od kilku lat wzbogaca faunę Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego. Bobry na terenie Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego pojawiły się około 10 lat temu. Są gatunkiem migrującym, zasiedlającym coraz to nowe tereny. Zajmują określony obszar i bezwzględnie go bronią. Na początku swej bytności w Parku nawet nie bały się ludzi. Można było podejść i obserwować zwierzęta. Teraz jest już znacznie trudniej. Generalnie zwierzę boi się człowieka i unika wzajemnych kontaktów. - Bobry są gatunkiem objętym całkowitą ochroną, nie mają praktycznie naturalnych wrogów, człowiek im raczej nie zagraża, więc posiadają sprzyjające warunki do rozwoju i ich populacja systematycznie rośnie – wyjaśnia Marek Włoczkowski, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Płock, na terenie którego znajduje się Brudzeński Park Krajobrazowy. – Młode zwierzęta rodzą się w maju i czerwcu, po trzech latach muszą sobie znaleźć nowe miejsce, więc opuszczają rodzinne strony i zasiedlają następne rzeki. Średnio na świat przychodzi 3-5 małych bobrów. Jak policzono w Delegaturze Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Płocku, wszystkich bobrów jest w naszym regionie około 300 sztuk, z tego ponad 170 zamieszkuje teren powiatu płockiego, pozostała część sierpeckiego. Ich siedliska znaleźć można m.in. wzdłuż Wisły czy Skrwy, ale zasiedlają także mniejsze cieki wodne. W okolicach Sierpca zaczynają nawet stawiać tamy. Czynią to w bardzo charakterystyczny dla siebie sposób: przegryzając pnie drzew, które po upadku tworzą zapory na rzece: - Budowanie tam i żeremi przyczynia się do zwiększenia retencji wodnej, w ten sposób w jednym miejscu utrzymana zostaje woda, której na wiosnę bywa za dużo, ale często brakuje latem – mówi M. Włoczkowski. Zdaniem leśników, z punktu widzenia ochrony przyrody działalność bobrów jest pozytywna: – Woda jest bobrom potrzebna dla bezpieczeństwa. Większe rozlewisko, to większa swoboda. Temu mają służyć zapory – opiniuje Krzysztof Stegenda, leśniczy z Sikorza. W Parku poważnych szkód, póki co, bobry nie wyrządzają. Owszem, żerują na wierzbach, topolach i osikach (które są gatunkami mniej wartościowymi), a nawet dębach, co jest o tyle dziwne, że jest to drzewo bardzo twarde, „skonsumowały” niedawno 60 arów młodnika, ale nie są to mimo wszystko duże straty. Bobry kopią wprawdzie nory w skarpach rzeki Skrwy, która wije się malowniczo przez teren całego Parku, ale wysokie brzegi rzeki uniemożliwiają tworzenie się z tego powodu rozlewisk. Większych problemów mogą dostarczać właścicielom prywatny gruntów, na przykład przyczyniając się do zalania pól albo uszkodzenia stawów rybnych z groblami. Poważnych sygnały na ten temat jednak nie było. Ostatni miał miejsce kilka lat temu, kiedy bobry ścinały cenne drzewa właścicielowi młyna. W podobnej sytuacji jedynym rozwiązaniem jest zabezpieczenia pnia materiałem, którego zwierzęta nie będą zdolne przegryźć czyli najlepiej... blachą. Żerowisko bobra, który najchętniej zjada młode, cienkie gałązki, przypomina teren, na którym ktoś ścinał bardzo młody las. Nie wiadomo jednak dokładnie, dlaczego powalają na ziemię duże drzewa, bynajmniej nie tworząc z nich tamy: – Spotkałem się kiedyś z teorią, że bobry przewracają duże drzewa, ponieważ te ocieniają ich ulubiony młodnik. Poza tym powstają młode odrośla, które rosną intensywnie, dostarczając zwierzęciu smacznego jedzenia – zdradza leśniczy Stegenda. Baczny obserwator bobrzego życia jest w stanie wypatrzyć w Brudzeńskim Parku Krajobrazowym szlaki, po których się poruszają. Zimą można zaobserwować w lodzie tzw. odparzeliska, dzięki którym zwierzęta wychodzą spod lodu. Nie zapadają w sen zimowy, aktywność utrzymują przez cały rok, popadając jedynie w tygodniowy letarg. Po przebudzeniu, głodne, z ochotą sięgają do zgromadzonych zapasów. Życie rodzinne w zasadzie odbywa się w norze. Bóbr waży średnio 30 kg, mierzy 80-100 cm, w tym 30 cm długości ma jego ogon. W stanie naturalnym żyje średnio 15-17 lat: - Gdyby człowiek im nie przeszkadzał, mogłyby prowadzić sobie spokojny żywot – puentuje Krzysztof Stegenda. Na szczęście na razie w przypadku Brudzeńskiego Parku Krajobrazowego mamy do czynienia z raczej zgodną, bobrzo-ludzką koegzystencją. (eg) Fot. D. Ossowski Podpis: Ostrym zębom bobra nie oprze się żadne drzewo
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości