Reklama

W aktorstwie ważna jest intuicja. Krzysztof Bień - 45 lat na scenie

07/12/2022 13:00

Aktualnie możemy go oglądać w roli Guślarza w „Balladynie”, Nadzorcy więzienia w spektaklu „Miarka za miarkę” i „Opowieści wigilijnej”. Krzysztof Bień, aktor związany z płocką sceną od 2008 roku obchodzi 45-lecie pracy artystycznej.

Krzysztof Bień przyjmował życzenia po spektaklu „Balladyny” z audiodeskrypcją. W imieniu zespołu aktorskiego Teatru im. Szaniawskiego jubilatowi dziękował dyrektor płockiej sceny Marek Mokrowiecki, podkreślając różnorodne role i teatralne przygody w Polsce i Australii. – Jesteś, drogi kolego z pokolenia, dla którego teatr to świątynia sztuki – jak mawiali nasi starsi koledzy. I za to ci dziękuję. Przekazuj ten etos młodszym, bo muszą mieć w dzisiejszym, skomercjalizowanym świecie, wzorce, którym musimy być wierni – powiedział Mokrowiecki. 
Krzysztof Bień jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu (1980). Karierę rozpoczął jako adept sztuki teatralnej w Teatrze im. C.K. Norwida w Jeleniej Górze w 1977 roku. Jego pierwszą znaczącą rolą był Gladiator w spektaklu reżyserowanym przez Henryka Tomaszewskiego „Androkles i lew” G.B. Shawa. 
W 1988 roku wyemigrował do Australii, gdzie współpracował m.in. z Markiem Perepeczką i był redaktorem radia 3ZZZ w Melbourne. – Myślałem, że to moje pożegnanie z zawodem. Żeby utrzymać rodzinę, będę musiał iść do każdej pracy. Tak było na początku: fabryka, zmywak, ostrzenie narzędzi. Później zdjęcia dla Agnieszki Fitkau, żony Marka Perepeczki, która wtedy mieszkała w Australii. I wreszcie radio - wielokulturowa stacja 3ZZZ, w której zostałem redaktorem programowym sekcji polskiej. W 1989 roku przyjechał do Australii Janek Pietrzak i zaprosił mnie do kabaretu. To był program dla rodaków pod tytułem „Wszystkie nasze polskie sprawy z Londynu i Warszawy”. Długie tournée obejmowało stolice stanowe Australii. Gwiazdą była Irena Bogdańska, pseudonim „Renata”, żona generała Andersa. Wspaniała, znakomicie śpiewająca artystka i świetna interpretatorka pisanych z myślą o niej tekstów Hemara. Piękna kobieta o olbrzymim poczuciu humoru, celnych, błyskotliwych ripostach i dystansie do siebie. W Melbourne poznałem też Gwidona Boruckiego, aktora przedwojennych warszawskich i lwowskich kabaretów. Był pierwszym wykonawcą „Czerwonych maków na Monte Casino” – wspominał. 
Po powrocie do Polski Bień pracował w Teatrze im. Jaracza w Olsztynie, gdzie zagrał m.in. Hamma w „Końcówce” S. Becketta. W Teatrze Polskim w Szczecinie był Mistrzem w „Mistrzu i Małgorzacie” w reżyserii Adama Opatowicza, Czepcem w „Weselu” w reż. Janusza Józefowicza, Baronem w „Transatlantyku” w reż. Wiesława Górskiego i Papieżem w „Kordianie” w reż. Andrzeja Rozhina. Grał również gościnnie w Teatrze Nowym w Poznaniu i we wrocławskim Teatrze Komedia. Przez kilka sezonów występował w Teatrze Polskim w Bydgoszczy (Biskup w „Testamencie psa” A. Suassuny w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej). 
Do zespołu aktorskiego Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku dołączył w 2008 roku. Cztery lata później obchodził 35-lecie pracy artystycznej rolą P.O.D. Storczyka w sztuce Szymona Bogacza „Trzech mężczyzn w różnym wieku” w reżyserii Julii Pawłowskiej. Wtedy zagrał też Poloniusza w „Hamlecie” (reż. Marek Mokrowiecki). 
Do jego najważniejszych ról na płockiej scenie należą: Swietłowidow w „Łabędzim śpiewie” i Czubukow w „Oświadczynach” w tryptyku „Romans z Czechowem” w reżyserii Mariusza Pilawskiego, Radost w „Ślubach panieńskich” Fredry w reżyserii Tomasza Grochoczyńskiego, Peter Stockmann we „Wrogu ludu” H. Ibsena w reżyserii Andrzeja Waldena, Dziadek w „Być jak Kazimierz Deyna” R. Paczochy w reżyserii Michała Kotańskiego, Dyrektor Teatru Małe Zwierciadło w „Dwóch teatrach” J. Szaniawskiego w reżyserii Marka Mokrowieckiego, Krause, Lakiernik w „Bambini di Praga” Hrabala w reżyserii M. Mokrowieckiego, Stary Poeta w „Papierowym kochanku” Szaniawskiego w reż. Pawła Paszty. 
Rolą Guślarza w „Balladynie” aktor świętuje 45-lecie pracy artystycznej. – Cieszę się, że „Balladyna” jest dobrze przyjmowana przez młodą widownię. Bardzo pięknie się osadziła. Uważam, że po premierze trzeba zagrać bez przerwy kilkanaście spektakli. Teraz gramy kolejną serię i mam nadzieję, że Słowacki pozostanie w repertuarze na dłużej. 
Wielbiciele szklanego ekranu mogą znać go z roli mecenasa Lecha Buszkowskiego w spektaklu „Śmierć rotmistrza Pileckiego” (reż. Ryszard Bugajski) Teatru Telewizji, z seriali: „M jak miłość”, „Pierwsza miłość”, „Samo życie”, „Plebania” oraz filmu „Prawo ojca”. Aktor uważa jednak, że najważniejszy jest teatr. 
Gdyby miał jeszcze raz wybierać zawód, wybrałby to samo. – Chcę grać, przeżywać emocje różnych postaci na teatralnej scenie, szukać. W jaki sposób buduje rolę? – Aktor nie zawsze jest świadomy, jaką drogą dochodzi do uzyskania wyrazistości postaci. Próbujemy ją zgłębić w oparciu o znajomość psychologii, analizę przyczynowo-skutkową, ale szalenie ważna jest również intuicja. W „Romansie z Czechowem” na przykład nie grałem siebie tylko obserwację życia człowieka. W „Łabędzim śpiewie” pozwoliłem sobie na pewne cytaty aktorskie, bo trudno zapomnieć o wspaniałych kreacjach wielkich artystów teatru, których miałem szczęście oglądać.  
W przedstawieniach dla dzieci często występuje w roli Króla. 
– Chciałbym jeszcze zagrać podobną postać w klasycznym dramacie. Marzy mi się Król Lear albo Prospero w „Burzy” – mówi Krzysztof Bień. 

(lesz)

Reklama

Fot. Waldemar Lawendowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości