Styl art déco, który pojawił się w sztuce, architekturze i wnętrzach w międzywojniu, zastąpił szacowną secesję. Cechowała go prostota, geometryzacja formy, kontrastowość. W Polsce inspiracji szukano również w sztuce ludowej. Rosnące zapotrzebowanie na przedmioty codziennego użytku sprawiło, że fabryki zlecały artystom projektowanie nowych wzorów. Patery, wazony, popielniczki czy komplety sztućców charakteryzowały wysoka jakość materiału i staranne wykonanie. Metalowi i metaloplastyce w stylu art déco dedykowana była VIII Ogólnopolska Sesja Naukowa „Polskie art déco” w Muzeum Mazowieckim.
Spotkania muzealników, historyków sztuki, konserwatorów zabytków, kolekcjonerów, antykwariuszy i pasjonatów z całego kraju poświęcone polskiej sztuce międzywojennej organizowane są w Płocku od 2006 roku. Jak podkreślał dyrektor Muzeum Mazowieckiego Leonard Sobieraj, już niedługo (najprawdopodobniej w przyszłym roku) konferencja przeniesie się do nowego skrzydła muzeum, które będzie mieściło jedyną w Polsce stałą ekspozycję art déco. – Zainteresowanie art déco nie słabnie. Nasze spotkania służą wystawie stałej, która się teraz kształtuje. Jej otwarcie to będzie wielkie święto polskiej sztuki – powiedział witając uczestników sesji.
Patronat merytoryczny nad tegoroczną edycją objęli eksperci i inicjatorzy badań w zakresie polskiego art déco: prof. dr hab. Anna Sieradzka, prof. dr hab. Andrzej K. Olszewski i dr Anna Kostrzyńska-Miłosz. Program sesji był bardzo różnorodny. Obejmował 12 wystąpień. Publiczność wysłuchała referatów na temat m.in. mniej znanych artystów - przedstawicieli polskiego art déco, mebli i okuć meblowych, projektów biżuterii, nagród sportowych, metaloplastyki w stylu art déco we wnętrzach warszawskich teatrów czy rozwoju polskiego przemysłu oświetleniowego w okresie międzywojennym.
Puchary Julii Keilowej
Historyk sztuki Agnieszka Kasprzak z Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków opowiedziała o projektach nagród dla sportowców, które tworzyła Julia Keilowa, jedna z najbardziej cenionych projektantek art déco. Artystka urodziła się w 1902 roku. Zginęła w okupowanej Warszawie w niewyjaśnionych okolicznościach. Studiowała w Państwowej Szkole Przemysłowej we Lwowie, potem również w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych. Uczęszczała na zajęcia prowadzone przez wybitnych twórców związanych ze Spółdzielnią Artystów „Ład”. Kompozycji brył i płaszczyzn uczyła się u Wojciecha Jastrzębowskiego, technik metalowych – u Karola Stryjeńskiego, a rzeźby – u Tadeusza Breyera. Została członkinią założonej przez Breyera i Stryjeńśkiego Spółdzielni Rzeźbiarskiej Forma. Na początku lat 30. pracowała w Instytucie Propagandy Sztuki. Była to instytucja utrzymująca się z dotacji państwowych. – W tych placówkach pracowali artyści, których prace komentowano i podziwiano. Była wśród nich Julia Keilowa. Trzy lata po ukończeniu szkoły okrzyknięto ją „oryginalną indywidualnością”. Zajmowała się wzornictwem przemysłowym. Przygotowywała wzory dla fabryk Frageta i Norblina. Znaczną ich część znamy jedynie z zachowanej dokumentacji fotograficznej – mówiła Agnieszka Kasprzak.
W pracowni Julii Keilowej powstawały przedmioty dziś bardzo poszukiwane na rynku antykwarycznym. Komplety stołowe, misy, świeczniki, sztućce, popielniczki dowodzą doskonałej znajomości tworzywa, z którego były wykonywane i niezwykłej dyscypliny artystki w operowaniu prostymi kształtami jak kula i jej pochodne, prostopadłościan, stożek. Jej projekty cechowały: funkcjonalność, prostota, kontrastowość. – Cechy modernizmu dekoracyjnego przejawiały się w zastosowaniu zgeometryzowanej, funkcjonalnej formy, operowaniem uporządkowanymi, symetrycznymi płaszczyznami, oszczędną dekoracją. W niemal każdym naczyniu najważniejszą rolę odgrywał funkcjonalizm.
Julia Keilowa zajmowała się również projektowaniem trofeów. W 20-leciu międzywojennym zawody sportowe zyskały dużą popularność. Nic więc dziwnego, że artystom plastykom powierzano wykonanie ładnych wizualnie i adekwatnych dla nagrody sportowej projektów. Zwycięzcom, o czym pisała prasa, nie powinno się wręczać pucharów w kształcie kielicha (często niskiej jakości i dość tandetnych), bo „nijak się mają do sportowców, którzy nie piją”. Na wystawie w Instytucie Propagandy Sztuki w 1938 roku artystka pokazała 6 „pucharów”, wśród nich puchar w kole z 1933 roku i puchar wklęsły z 1935 roku. Utalentowana rzeźbiarka, która poświęciła się mataloplastyce, nadała formę setkom różnorodnych przedmiotów. Co ciekawe – również zastawom stołowym dla polskich transatlantyków M/S „Batory” i M/S „Piłsudski”.
Współtwórca
polskiego art déco
O nieznanym szerzej współtwórcy polskiego art déco Janie Kajzerze opowiadali podczas sesji dr Anna Kostrzyńska-Miłosz z Instytutu Sztuki PAN oraz salezjanin, historyk sztuki ks. Janusz Nowiński z UKSW. Jan Paweł Kajzer (1892-1976) w środowisku salezjanów znany był przede wszystkim jako wychowawca młodzieży i dyrektor Salezjańskiej Szkoły Zawodowej w Oświęcimiu, dopiero na drugim miejscu jako artysta projektant. Stolarstwa nauczył się w Salezjańskiej Szkole Rzemieślniczej w Oświęcimiu. Potem pracował w wytwórniach mebli Portois&Fix w Wiedniu i Lublianie. Uczęszczał na Wydział Architektury Wnętrz w Norymberdze oraz (w latach 1924- 1926) do Szkoły Przemysłu Artystycznego w Krakowie. Był także studentem Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie (m.in. w pracowniach Tadeusza Pruszkowskiego, Józefa Czajkowskiego i Wojciecha Jastrzębowskiego). Dyplom uzyskał w 1937 roku w specjalności architektura wnętrz.
Projektował przede wszystkim meble oraz wnętrza obiektów sakralnych. Zaprojektował m.in. ołtarz w nawie głównej kościoła Salezjanów pod wezwaniem św. Jana Bosko w Sokołowie Podlaskim oraz wnętrze kościoła w Hołubli – jedynej świątyni wzniesionej w Polsce w czasie II wojny światowej (1940-42). – Realizacja w Sokołowie sprawiła, że i kościół stał się znany, i on jako projektant – mówił Janusz Nowiński. – Stosowanie form art déco do wnętrz sakralnych legitymizował swoją osobą. Dr Anna Kostrzyńska-Miłosz podkreśliła, że Kajzer niegdyś bardzo ceniony, został nieco zapomniany. A właściwie współtworzył polską odmianę stylu art dèco.
„Metaloplastyka w stylu art déco we wnętrzach warszawskich teatrów” była tematem wystąpienia Katarzyny Wodarskiej-Ogidel z Muzeum Teatralnego w Warszawie. Najznakomitsze przykłady realizacji w tym stylu można było znaleźć w Teatrze Ateneum. Większość dekoracji zaprojektował tam Jastrzębowski (w drewnie jesionowym). Wnętrza zagrały w filmie „Mocny człowiek”. Również w Teatrze Wielkim znajdują się elementy z metalu nawiązujące do stylu déco.
Na sesji obecni byli również kolekcjonerzy. Ireneusz Matera opowiadał o rozwoju polskiego przemysłu oświetleniowego w okresie międzywojennym, pokazywał katalogi firm produkujących lampy i żyrandole. Do najznakomitszych należały: warszawska „Fabryka Żyrandoli Elektrycznych” Antoniego Marciniaka, Bracia Łopieńscy, Borkowscy, Nowik i Serejski. Polskie wyroby dobrej jakości trafiały w dużych ilościach na rynek rosyjski. Joanna Paprocka-Gajek z Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie zwróciła uwagę na platery art dèco na polskim rynku antykwarycznym. Do rzadkości należą tam np. patery Keilowej. Ceny winduje moda na styl art dèco. Kolekcjonerzy podkreślali, że ceny mogą jeszcze wzrosnąć. A na rynku pojawiają się też podróbki.
Referaty wygłosili także: Monika Paś (Muzeum Narodowe w Krakowie), Joanna Wojciechowska-Kucięba (Stowarzyszenie Historyków Sztuki oddz. Lublin), Łukasz Grzejszczak (Politechnika Łódzka), Anna Feliks (Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim), Michał Myśliński (Instytut Sztuki PAN). Aleksandra Woźniak-Adamska z Działu Sztuki Muzeum Mazowieckiego w Płocku opowiedziała o formie przemysłowej jako nowym elemencie konstrukcyjnym i dekoracyjnym w polskim meblarstwie doby międzywojnia.
VIII Ogólnopolska Sesja Naukowa „Polskie art déco” odbyła się w Muzeum Żydów Mazowieckich. Referaty gości zostaną wydane w tomie posesyjnym, przygotowanym we współpracy z Instytutem Sztuki Polskiej Akademii Nauk.
Lena Szatkowska
fot. archiwum MMP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze