Płocka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku Marka Szufy podczas tegorocznego Pikniku Lotniczego.
31 października prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie wypadku podczas V Pikniku Lotniczego w czerwcu tego roku.
– Prokurator nie stwierdził znamion czynu zabronionego – informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Płocku prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska. – Dzięki zebranym dowodom udało się ustalić, że do wypadku doszło w wyniku błędu pilota. Okazało się, że podczas wychodzenia z lotu nurkowego zbyt mało był wychylony ster wysokości. Było to widać na obrazie zarejestrowanym przez kamerę, która była zamontowana w samolocie.
Zdaniem śledczych pilot prawdopodobnie źle ocenił odległość nad wodą, dodatkowo samolot przechylił się w prawo. To wszystko spowodowało, że Christen Eagle pilotowany przez Marka Szufę uderzył z prędkością 260 km/h w wodę. Obrażenia pilota były tak poważne, że pomimo reanimacji nie udało się go uratować. – W ocenie prokuratora akcja ratunkowa była prowadzona w trudnych warunkach i ze względu na rozległe obrażenia, których doznał pilot, nie miała szans powodzenia – dodaje prokurator Iwona Śmigielska-Kowalska. Wszystkich procedur dopełnili także organizatorzy Pikniku Lotniczego. Mieli niezbędne do przeprowadzenia imprezy pozwolenia i opinie.
Przypomnijmy, że do tragicznego wypadku doszło podczas V Pikniku Lotniczego, w sobotę, 18 czerwca. Po zakończeniu konkurencji AirSnake pilot Marek Szufa wykonywał indywidualną akrobację, która miała zakończyć ostatni dzień pokazów lotniczych w Płocku. W pewnym momencie pilotowany przez niego samolot uderzył o powierzchnię Wisły. Pilot został wydobyty z rozbitej maszyny po dwudziestu minutach. Przez około pół godziny zespoły pogotowia ratunkowego prowadziły akcję reanimacyjną na brzegu, następnie Marek Szufa został przewieziony do szpitala, gdzie również podjęto próbę ratowania jego życia, która niestety się nie powiodła.
Marek Szufa był pilotem PLL LOT, gdzie pracował od 1979 roku. Przez dwadzieścia lat był kapitanem Boeingów 767. Pilotował jednak nie tylko największe maszyny polskiego przewoźnika lotniczego. Przede wszystkim był szybowcowym pilotem akrobacyjnym, byłym wicemistrzem świata i wieloletnim członkiem kadry narodowej. Był również pilotem samolotów akrobacyjnych – wielokrotnym wicemistrzem Polski i członkiem kadry narodowej. Jego pasją było modelarstwo samolotowe w klasie GIGANT F3M i F4G. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze