W niedzielę piłkarze Wisły wrócili do Płocka po zgrupowaniu w Grodzisku Wielkopolskim. Jadąc przed tygodniem na obóz rozegrali w Łodzi pierwszy mecz kontrolny, który przegrali 0:4. Potem było już znacznie lepiej: zanotowali zwycięstwo 1:0 z cypryjskim AÉK Larnaka po bramce Karola Angielskiego i zremisowali 1:1 z Brøndby IF, po golu Alena Stevanovića.
W pierwszym spotkaniu na zgrupowaniu, z cypryjskim AÉK Larnaka, płocczanie zdobyli gola w 34. min gry. Jego autorem był Karol Angielski, po akcji, którą zapoczątkował Alen Stevanović. Zawodnik zagrał przy linii bocznej do Piotra Tomasika, a ten podał do napastnika, któremu nie pozostało nic innego, jak tylko skierować piłkę do siatki.
Ten sam piłkarz mógł mieć także udział w podwyższeniu wyniku kilka minut później, kiedy to dotarł jako pierwszy do podania od Dominika Furmana. Niestety zamykający akcję Alan Uryga trafił tylko w boczną siatkę.
W drugiej połowie, trochę z powodu upału, gra toczyła się w znacznie wolniejszym tempie. Mimo stworzonych kilku groźnych akcji Wiśle nie udało się podwyższyć wyniku.
Wisła (1. połowa): Jakub Wrąbel – Patryk Stępiński, Alan Uryga, Michał Marcjanik, Piotr Tomasik – Dominik Furman, Damian Rasak – Hubert Adamczyk (24 Karol Angielski), Ricardinho, Alen Stevanović – Oskar Zawada (35 Olaf Nowak).
Wisła (2. połowa): Bartłomiej Żynel – Cezary Stefańczyk, Damian Michalski, Jarosław Fojut, Titas Milašius – Bartłomiej Sielewski, Maciej Spychała – Olaf Nowak (80 Patryk Leszczyński; 85 Adrian Szczutowski), Mateusz Szwoch, Giorgi Merebashvili – Karol Angielski (62 Grzegorz Kuświk).
Drugim rywalem Wisły podczas zgrupowania był duński zespół Brøndby. Nafciarze zremisowali spotkanie 1:1. Dla Wisły bramkę zdobył Alen Stevanović, a dla rywali - Mikael Uhre.
Spotkanie toczyło się w wolnym tempie, ale w 13. min, po golu Alena Stevanovica rozpoczęły się emocje. Daleko od bramki Serb został sfaulowany. Do piłki podszedł Furman, ale zagrał krótko do Stevanovica, który pokazał na co go stać, popisując się idealnie celnym uderzeniem po dalszym słupku bramki rywali.
Potem Wisła starała się kontrolować przebieg gry wierząc, że stojący w bramce Bartłomiej Żynel nie dopuści do wyrównania. W pierwszej połowie zawodnik miał czyste konto, a wchodzący po przerwie Thomas Dahne utrzymał wynik do 85. min.
Wtedy to płaskie podanie z lewej strony otrzymał pozostawiony bez opieki Mikael Uhre, który spokojnie skierował piłkę do praktycznie pustej bramki Wisły, doprowadzając do remisu 1:1. Kibice stwierdzili po meczu, że był to sprawiedliwy wynik.
Kolejne spotkanie Nafciarze rozegrają 5 lipca z Olimpią Grudziądz.
Wisła (1. połowa): Bartłomiej Żynel – Patryk Stępiński, Michał Marcjanik, Jarosław Fojut, Piotr Tomasik – Damian Rasak, Dominik Furman – Olaf Nowak, Ricardinho, Alen Stevanović – Oskar Zawada.
Wisła (2. połowa): Thomas Dähne – Cezary Stefańczyk, Damian Michalski, Alan Uryga, Titas Milašius – Mateusz Szwoch, Bartłomiej Sielewski – Mateusz Bochnak, Patryk Leszczyński (69 Adrian Szczutowski), Giorgi Merebashvili – Karol Angielski.
Do gry wrócił Cezary Stefańczyk
Kibice pamiętają nerwowy pojedynek z Cracovią, podczas którego czerwoną kartkę za „naruszenie nietykalności sędziego” Bartłomieja Frankowskiego ujrzał boczny obrońca Wisły Cezary Stefańczyk. Niestety to nie była jedyna kara. Komisja Ligi Ekstraklasy dodatkowo ukarała zawodnika zawieszeniem na pół roku.
Zawodnik Wisły Płock złożył odwołanie do Najwyższej Komisji Odwoławczej i kara została odwieszona. Stefańczyk będzie mógł zagrać już w meczu pierwszej kolejki nowego sezonu.
Jak to się stało? W 85. min meczu z Cracovią, kiedy Wisła grała już w osłabieniu, strzeliła bramkę na 3:2. Niestety po podpowiedzi z wozu VAR arbiter słusznie nie uznał gola, bo Oskar Zawada chwilę wcześniej faulował jednego z rywali.
Z decyzją sędziego nie mógł się pogodzić Cezary Stefańczyk, reagując bardzo emocjonalnie, za co ujrzał czerwoną kartkę. Kilka dni później Komisja Ligi wydała werdykt - pół roku zawieszenia.
Ponieważ to była pierwsza bezpośrednia czerwona kartka dla Stefańczyka w karierze, wielu fachowców uznało ją za karę zbyt surową, wobec czego zawodnik złożył odwołanie. Wreszcie, po złożeniu odwołania Najwyższa Komisja Odwoławcza wydała werdykt – zawieszenie kary zawodnika na pół roku. Oznacza to, że obrońca będzie mógł wystąpić już w 1. kolejce Ekstraklasy, co jest bardzo dobrą wiadomością po tym, gdy Jake Mc Ging zdecydował się rozstać z klubem.
Jola Marciniak
Fot. D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze