Reklama

Udana pogoń za punktem

08/12/2016 07:57
Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock po szaleńczej gonitwie w II połowie zremisowali 24:24 (9:15) w wyjazdowym meczu 9. kolejki grupy A Ligi Mistrzów z THW Kiel i zdobyli cenny punkt.
W 6. kolejce rozgrywek płocki zespół pokonał w Orlen Arenie jedną z najlepszych niemieckich drużyn szczypiorniaka – THW Kiel 24:22, sprawiając ogromną niespodziankę. Wiadomo było, że w rewanżu w Sparkassen-Arenie podopieczni Alfreda Gislasona będą chcieli wziąć rewanż na zespole Piotra Przybeckiego i po pierwszych minutach meczu wydawało się to możliwe.
Już w 4. min trener Przybecki musiał wziąć czas, bo rywale prowadzili 3:0. Potem rzutu karnego nie wykorzystał Valentin Ghionea i dopiero w 8. min pierwszego gola dla płocczan na 5:1 strzelił Lovro Mihic. Znakomicie w niemieckiej bramce spisywał się Niklas Landin, który grał na bardzo wysokiej, 50 proc. skuteczności. Płocczanie nie potrafili znaleźć recepty na panowanie Duńczyka między słupkami.
Gospodarze z każdą minutą zwiększali przewagę nad płocką drużyną. W 23. min wygrywali nawet 12:5. Płocczanie grali bez pomysłu, fatalnie rzucając – najczęściej w Landina. Nie potrafili też współpracować z Rodrigo Corralesem, który nie powtarzał swojej wysokiej, ponadprzeciętnej skuteczności z poprzedniego meczu.
W 23. min o przerwę poprosił Gislason, ale po powrocie na parkiet to płocczanie dopisali do swojego konta trzy bramki (12:8). Chwilę potem Niemcy znów odskoczyli na 7 goli różnicy, a tuż przed gwizdkiem sędziów gola dorzucił Mihic, ustalając wynik I połowy na 15:9 dla gospodarzy.
Bardzo dobrze rozpoczęli II połowę płoccy zawodnicy. Po dwóch golach, które strzelił Gilberto Duarte, było 15:11, a sędziowie podyktowali dla Orlen Wisły rzut karny, który fatalnie przestrzelił Tiago Rocha. Ten sam zawodnik za chwilę rzucił prosto w Landina i dopiero za trzecim razem zdobył gola (16:12).
Pomysłu wystarczyło płockiej drużynie tylko na pierwszych 10 minut. Orlen Wiśle udało się doprowadzić do wyniku 19:15, ale za 180 sekund gospodarze prowadzili znowu 22:15. Bohaterem spotkania wciąż był Landin, a do tego dodać trzeba fatalne błędy w ataku i obronie, które rywale wykorzystywali bezlitośnie.
W 50. min płocczanie zmniejszyli rozmiary porażki do wyniku 22:19 i od tego momentu grali zdecydowanie lepiej. W 53. min Jose de Toledo zdobył kontaktowego gola (23:22), a trener Gislason ponownie poprosił o przerwę w grze. W tym czasie gospodarzom się nie układało, mieli długie przestoje, na dodatek Andreas Wolf, który zmienił Landina, wpuszczał kolejne piłki do siatki.
W końcówce gospodarze świetnie grali w obronie, jednak w 59. min Orlen Wisła doprowadziła do remisu 24:24, po kolejnym nieszablonowym rzucie Mihica, i tym wynikiem zakończyła spotkanie, zdobywając pierwszy na parkiecie w Kilonii punkt.
To było ostatnie w tym roku spotkanie Ligi Mistrzów. Piłkarze mają teraz przerwę do 12 lutego, kiedy to w Płocku podejmować będą Bjerringbro Silkeborg, bezpośredniego rywala w walce o awans do fazy grupowej.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości