Reklama

Tyle "miniaków" w całym mieście... - Morismania

05/09/2002 13:57
Takie małe, a daje tyle radości. To stwierdzenie w sam raz pasuje do szczęśliwych posiadaczy Mini Morisów. Ten niewielki gabarytowo, zgrabny angielski pojazd z początku lat 60, to jednak żadna zabawka, choć nierzadko z nią jest kojarzony. Co to bowiem za samochód, którego przednie światło sięga do kolana, a dach auta wystaje niedaleko ponad pas dorosłego człowieka? To, co kryje się jednak pod maską Mini Morisa, daje mu konkretną moc, pozwalającą wygrywać poważne wyścigi, a na co dzień zadziwiać użytkowników dróg szybkiego ruchu. Do tego jest bardzo zwrotny, ma ciekawą linię nadwozia. Jak twierdzą jego miłośnicy, niech się schowa przy nim okrzyknięty volkswagen "Garbus".W Polsce podobno zarejestrowanych jest ich około 800 sztuk. W Płocku są dość rzadkim widokiem, co wcale nie oznacza, że ich nie ma. Według moich obserwacji kręcą się co najmniej trzy sztuki. W ostatnim tygodniu zaobserwowałam jednak prawdziwe oblężenie ulic naszego miasta przez te właśnie samochody. W Karolewie pod Duninowem odbywał się już po raz drugi "Zlot Mini Morisów". Przyjechało tu ponad 20 samochodów z całej Polski, a nawet Europy, jeśli weźmiemy pod uwagę gości z Düseldorfu i z Poczdamu. To bardzo dużo. - Na tegorocznym największym międzynarodowym spotkaniu w Polsce w Morsku, organizowanym przez klub MM Polska i przyjechało około 60 samochodów - mówi Jagoda Kowalczyk z Gdańska z ogólnopolskiego nieoficjalnego jeszcze klubu miłośników MM, jednak posiadającego stronę internetową. To właśnie stąd ludzie dowiedzieli się, że była płocczanka Grażyna Kozłowska organizuje na swojej działce rekreacyjnej spotkanie. - Specjalnie na tę okazję przyjechałam z powrotem do Polski. Od 21 lat mieszkam bowiem w Düiseldorfie – powiedziała gospodyni zlotu. Był to nie lada wyczyn. Pokonała bowiem 1150 kilometrową trasę unikatowym Mini Morsem kabrioletem, do którego doczepiona była potężna przyczepa kempingowa. – Podróżuję z przyjacielem Lucem Conertem i dwoma psami. W ten sposób w ubiegłym roku przejechaliśmy 5 tys. km, odwiedzając zloty w Polsce, Austrii i przede wszystkim w Niemczech, gdzie ten samochód jest wyjątkowo popularny. Grażyna Kozłowska adwokat z wykształcenia, nie spodziewała się, że popadnie w morisamanię. – Na początku pytałam, gdzie jest ten samochód, którego nie widać. Przypadkowo znalazłam się jednak na międzynarodowym spotkaniu w Szwajcarii, gdzie zobaczyłam setki tych samochodów w różnych kształtach i kolorach. Dopiero wtedy przestałam dokuczać wszystkim tym, którzy je mieli. Wkrótce sama zakupiłam MM, choć ten samochód ciągle trzeba skręcać. Na to stwierdzenie przytaknęli zgodnie wszyscy uczestnicy zlotu w Karolewie. Ale za to ile jest zalet. – Choć taki mały, to taki przestronny wewnątrz. Kiedy zapomnieliśmy z moją dziewczyną namiotu na wyjazd na wakacje, wystarczyło tylko wyjąć zagłówki, przesunąć siedzenia do przodu i mieliśmy wolną podłogę, gdzie dwie osoby spokojnie mogły się wyspać – stwierdził Dawid Chyliński z Gdyni. Padały też głosy, że MM to samochód niewywracalny, że jeździ się nim jak gokartem, no i że ma twarde zawieszenie. - W Polsce, żeby komfortowo jeździć, trzeba omijać każdą dziurę. Wtedy udaje się uratować tłumik, czy miskę olejową, choć i tak zawieszenie trzeba robić praktycznie co roku – tłumaczą eksperci. A pierwsze MM zostały wyprodukowane w 1959 roku w Anglii. Powstały z myślą o klasie średniej w chwili, gdy dręczyły Anglików kłopoty z benzyną. Postanowili więc stworzyć małe auto, które mało pali. Czy tak faktycznie jest, trudno powiedzieć. Obecni na zlocie Niemcy twierdzili, że na 100 km MM może spalić 4,3 litra. Polacy z kolei dowodzili, że nawet do 10 litrów. Co innego jest za to pewne: przez 40 lat produkcji technika w tych samochodach praktycznie się nie zmieniła, choć każdy z użytkowników sili się na własne, ulepszające osiągi auta patenty. Fabrycznie jednak pod maską może się kryć silnik o pojemności od 850 ccm do 1300 ccm na wtrysku. Także na temat rozwijanej przez ten samochód prędkości krążą legendy. – Wiele osób mówi że zamyka zegary. Jagoda ma 180km/h na swoim liczniku, ja mam 140 , a jest to ciągle ten sam samochód – twierdzi Dawid. Co ciekawe w 2000 roku Mini Morisy przejęło BMW. Nowe Mini jednak nie mają zazwyczaj prawa wstępu na zlotowe spotkania. Brakuje im podobno duszy. Za to stare modele wciąż cieszą się nie gasnącą popularnością. Kupują je ojcowie, matki i ich dzieci. Polacy najchętniej zaopatrują się w egzemplarze z Niemiec. Ale nie łatwo jest wyłuskać perełkę, taką jak MM pick-up, czy MM Van. Takim egzemplarzem mógł się pochwalić w Karolewie Wojciech Piasecki z Warszawy. – Mam dwuosobowego mini vana z 1964 roku. Pod maską kryje się 63 konny silnik o poj. 1300 ccm na wtrysku z komputerem. W kabinie są części od mini mayfire z 1990 roku. Jest to tablica zegarów, kierownica i fotele. Ten samochód kupiłem 14 stycznia tego roku, od znajomego prowadzącego serwis Rovera. Jeżdżę nim codziennie. Zdążyłem nakręcić już 18,5 tys. km. Byłem w Niemczech, parę razy nad morzem i nie miałem żądnych problemów – tłumaczy Wojtek, posiadacz jeszcze kilku MM w swej stajni. Najnowszą wersją jeździ np. tylko wtedy, kiedy jest ładna pogoda. Ludzi, takich jak on, na zlocie w Karolewie nie brakowało. Bez końca można było wymieniać tu doświadczenia, chętnie wspierał wiedzą techniczną główny mechanik zlotu Wilhelm Hirsch z Poczdamu, chętni sprawdzali się na próbie sprawnościowej, na stacji benzynowej w Duninowie. Nagroda główna - tankowanie do pełna to odpowiednia motywacja dla każdego kierowcy. Na koniec parada ulicami Płocka. Takiego widoku nie zapomina się co najmniej na rok. I bardzo dobrze, bo wtedy w Karolewie znów pojawią się Mini Morisy. Każdy może przyjść i je zobaczyć, ale uwaga: innym samochodom wstęp na zlot surowo wzbroniony. Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości