Sobotnia (6 kwietnia) premiera spektaklu Co nam zostało z tych lat Juliana Tuwima, stała się przede wszystkim świętem teatru, ludzi płockiej sceny, widowni i sympatyków.Zgodnie z przesłaniem orędzia na Międzynarodowy Dzień Teatru (27 marca) „Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za teatr” komplet władz i parlamentariuszy na widowni świadczył, że administracja państwowa jest świadoma konstytucyjnego obowiązku kierowania narodową edukacją, w której teatr odgrywa rolę szczególną. Obecni byli: senator Zbigniew Kruszewski, marszałek sejmiku woj. mazowieckiego Adam Struzik wicewojewoda Maciej Sieczkowski, starosta Michał Boszko, prezydent Płocka Wojciech Hetkowski. W listach gratulacyjnych i wypowiedziach gości znalazły się m.in. życzenia, by zawsze na sali zapalały się o godz. 18-tej światła, by widownia uczestniczyła w tym niezwykłym żywym dialogu, który daje teatr. Kwiaty i adresy gratulacyjne były wyrazem uznania dla dyrektora Marka Mokrowieckiego i zespołu. Szczególny wyraz znalazło to w odznaczeniach państwowych, przyznanych tym pracownikom płockiej sceny, którzy związani są z nią od początku reaktywowania teatru, od 1975 r. Złote Krzyże Zasługi otrzymali: Zdzisława Sieczkowska, Ewa Cichocka, Józef Muszyński, Eugeniusz Kupniewski; Srebrne – Elżbieta Jóźwiak, Sabina Muszyńska, Ewa Kozińska, Jacek Mąka, Grażyna Zielińska, Hanna Zientara, Cezar Kapliński, Krystyna Michel; Brązowym Krzyże Zasługi udekorowano Elżbietę Jorsz. Punktem kulminacyjnym tej części uroczystości było wręczenie Srebrnych Masek. To prestiżowe, honorowe wyróżnienie za szczególne osiągnięcia dla aktorów, reżyserów, teatralną scenografię i muzykę zainicjował w 1983 redaktor Tygodnika Płockiego Tomasz Pawłowski, wspólnie z Wandą Chrostowską, wówczas sekretarzem Płockiego Towarzystwa Przyjaciół Teatru. Projekt graficzny maski wykonała Zofia Samusik-Zaremba a fundatorem od początku jest płocki jubiler Jerzy Stachurski. Otrzymali je m.in. za reżyserię: Adam Hanuszkiewicz, Andrzej Maria Marczewski, Jerzy Skotnicki, Wojciech Adamczyk; aktorzy – Grażyna Zielińska, Krystyna Michel, Hanna Zientara, Karol Suszka, Marek Mokrowiecki; za muzykę Tadeusz Kocyba i Tadeusz Woźniak. Srebrną Maskę za rolę w sezonie 2001-2002 Prezes Towarzystwa Przyjaciół Teatru Bożena Śliwińska i członkowie kapituły PTPT Lena Szatkowska i Roman Bartnik wręczyli Barbarze Misiun za role: Marysi w Weselu Stanisława Wyspiańskiego, pani Martin w Łysej śpiewaczce Eugene Ionesco, Sally w Szczęściarzu Michaela Cooney’a. Zbigniew Płoszaj otrzymał Srebrną Maskę za rolę Gospodarza w Weselu. Po przerwie sala została przeniesiona w świat warszawskich kawiarń i kabaretów okresu międzywojnia, a więc: Picadora, Qui pro quo, Bandy, Cyrulika warszawskiego. Reżyser Rudolf Moliński przypomniał znakomite monologi, skecze i piosenki Juliana Tuwima, pisane właśnie do kabaretu. W pamięci publiczności pozostanie oczarowanie pięknym wykonaniem przez Grażynę Zielińską Uliczki w Barcelonie. Z pełną życzliwości, aprobatą i uśmiechem przyjęto zespół „płockich Rewelersów” w utworze Czerwony Kapturek. Ten męski kwintet to: Piotr Bała, Bogumił Karbowski, Zbigniew Płoszaj, Mariusz Pogonowski i Jerzy Wieczorek. Śliczną etiudę stworzył duet Hanna Zientara i Mariusz Pogonowski w utworze Dziewica. Zientara pokazała się także w dramatycznej Zośce, która w spektaklu stała się maleńkim symbolem Tuwima na poważnie. Wzruszenie wywołali Krystyna Michel i Zbigniew Płoszaj w utworze Tomaszów, a Michel dodatkowej w ciekawej interpretacji Mam chłopczyka na Kopernika. Oklaski za sławny szmonces o metafizyce finansów dostali: Jerzy Wieczorek i Zbigniew Płoszaj, także Piotr Bała i Mariusz Pogonowski za skecz o znaczkach, Pogonowski również za znakomity monolog Ślusarz. Na widowni fruwały (dosłownie) złote myśli i aforyzmy Tuwima. Aktorzy wysyłali je w papierowych samolocikach. Punktem kulminacyjnym spektaklu stała się Lokomotywa w języku południowych sąsiadów w wykonaniu Marka Mokrowieckiego. Na zakończenie zauroczona i wzruszona publiczność śpiewała razem z aktorami Nasza jest noc i oprócz niej nie mamy nic. W tym momencie podniesiona kurtyna odsłaniła pejzaż gwiaździstego, pogodnego nieba. Spektakl Co nam zostało z tych lat udowodnił że kultura popularna dwudziestolecia międzywojennego, tworzona przez najwybitniejsze pióra była na bardzo wysokim poziomie. Piosenki przedstawiane w kabarecie powtarzało później radio, śpiewała je ulica. Dowcipy i aforyzmy cytowano, nie pamiętając nawet kto był ich autorem. P.S. Choć relacja pisana jest na gorąco i w świątecznej atmosferze, dobrze byłoby gdyby dyrektor Mokrowiecki, a może jakiś sponsor znalazł możliwości do zangażowania na kolejne spektakle jeszcze jedną zawodowo śpiewającą panią. Myślę, że będzie też mniej przerw. Wszakże „wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za teatr”, również teoretycy i krytycy teatralni, także publiczność. Lena Szatkowska Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze