Tylko 8 stycznia strażnicy miejscy doprowadzili do usunięcia z ulic Płocka dwóch wraków samochodów. Trzeci został zabrany trzy dni później.
Na parkingu przy Al. Kobylińskiego municypalni znaleźli żółtego opla tigrę, który lata świetności miał już dawno za sobą. Na ulicy Łukasiewicza trafili na fiata seicento. Auto należało do firmy, która już nie istnieje. Obok Zespołu Szkół Budowlanych, u zbiegu ulic Mościckiego i Kredytowej strażnicy natrafili na nissana primerę. – Auto było zaparkowane częściowo na chodniku i częściowo na jezdni. Pojazd miał wybitą tylną szybę w prawych drzwiach, oberwane lusterka, pęknięty tylny zderzak. Wewnątrz leżały sterty śmieci – informuje rzecznik prasowy straży miejskiej Jolanta Głowacka.
Informacje o porzuconych samochodach strażnicy otrzymują od płocczan. Część wraków odnajdują też sami podczas patrolowania ulic miasta. Często się zdarza, że właściciele starych samochodów – oczywiście nie należy ich mylić z zabytkowymi – wolą odkręcić tablice rejestracyjne i zostawić auto na pierwszym parkingu z brzegu, niż odwieźć je na złomowisko. Takie „auta” zajmują miejsca parkingowe, czasami stają się „noclegowniami” dla osób bezdomnych. – Ustalenie właściciela porzuconego samochodu wcale nie jest trudne. Wystarczy, że rejonowy porozmawia z ludźmi mieszkającymi w pobliżu, na pewno wskażą właściciela – mówi Jolanta Głowacka.
Dalej procedura wygląda następująco. Strażnicy starają się osobiście porozmawiać z właścicielem samochodu lub wysyłają do niego pismo. Jeśli zobowiąże się do naprawy pojazdu lub jego usunięcia, sprawa z pewnością nie skończy się mandatem czy w bardziej restrykcyjnej wersji sprawą w sądzie. – Straż miejska, jeżeli nie ustali właściciela lub ten nie zainteresuje się samochodem, jest gotowa do podjęcia drastyczniejszych środków. Zgodnie z prawem o ruchu drogowym może usunąć samochód z terenu należącego do miasta, jeżeli nie ma tablicy rejestracyjnej bądź jego stan wskazuje, że jest nieużywany. Należy jednak zaznaczyć, że jeśli pod kołami auta wyrasta trawa, w oponach nie ma powietrza, ale za to są tablice rejestracyjne, musimy się upewnić, czy na pewno mamy do czynienia z wrakiem. Bo nie ma obowiązku jazdy autem codziennie – dodaje Jolanta Głowacka. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze