Kilka osób zostało rannych, gdy w ich samochody uderzyły ułamane konary drzew. Silny wiatr zrywał dachy z domów i wyrywał drzewa z korzeniami. To skutki wichury, która szalała od czwartkowego popołudnia. W powiatach płockim i sierpeckim strażacy wyjeżdżali łącznie ponad sto razy. Usuwali powalone drzewa, połamane gałęzie, nieśli pomoc ofiarom wypadków. To są dane z godziny 8.00 w piątek, 19 stycznia. – Do pierwszego wypadku doszło w czwartek około godziny 13.00 w Słupii. W zderzeniu dwóch samochodów osobowych ranna została jedna osoba. Później w Dąbkowej Parowie doszło do zderzenia opla Corsy i Mercedesa. Przyczyną było drzewo, które przewróciło się na jezdnię. Ranne zostały dwie kobiety, mężczyzna i trzyletnie dziecko. W Jeżewie drzewo uderzyło w samochód ciężarowy, a w Dąbrówkach upadło na oborę. Zerwane zostały także dachy z budynków mieszkalnych w Krajewicach Dużych i Gozdowie. Do godziny 8.00 w piątek mieliśmy 26 zdarzeń, w tej chwili trwają dwie akcje ratownicze i cały czas dzwoni telefon alarmowy – powiedział mł. kpt. Wojciech Witkowski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Sierpcu. W Płocku i powiecie płockim strażacy wyjeżdżali do 85 zdarzeń. 1/3 z nich miała miejsce w mieście, reszta w powiecie. W Płocku, na Zielonej i Sannickiej wichura zerwała dachy z domów. W Niszczycach, gmina Bielsk, zawaliła się częściowo ściana budynku mieszkalnego. W Mąkolinie pod Bodzanowem wiatr zerwał dach z budynku pałacowego, w którym mieszkało osiem rodzin. Zapewnieniem lokali zastępczych dla nich ma się zająć wydział zarządzania kryzysowego starostwa. W Nowych Rumunkach ułamany konar drzewa uderzył w opla Corsę. Ranne zostały trzy osoby podróżujące pojazdem. – Nie mamy jeszcze meldunków o wszystkich zdarzeniach, cały czas strażacy je przygotowują. Do akcji wyjechało około 100 zastępów straży pożarnej, czyli około 500 strażaków ratowników – powiedziała kpt. Anna Czemerys, rzecznik prasowy komendanta miejskiego PSP w Płocku. – Kiedy rano w piątek jechałam z Radzanowa do Płocka, naliczyłam po drodze jedenaście wyrwanych drzew i dwa powalone przez wiatr bilbordy reklamowe. Jednak uznanie należy się naszym strażakom, którzy dbali, by drogi były przejezdne i błyskawicznie usuwali połamane drzewa i gałęzie – relacjonowała jedna z naszych czytelniczek. Pełne ręce roboty miały ekipy remontowe zakładu energetycznego. W czwartek około 19.00 w ciemnościach tonęła znaczna część Radziwia. Przy Popłacińskiej nie działało wiele latarni. Prądu nie było także w znacznej części posesji. Silne porywy wiatru powodowały zmniejszenie napięcia w wielu rejonach Płocka. W nocy ciemno było na ulicach w centrum miasta. (jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze