Reklama

Truskawek dużo, zbierających brakuje

13/06/2018 10:12
Aura sprzyjała producentom. Upalny, słoneczny maj sprawił, że wspaniałymi truskawkami mogliśmy się cieszyć o wiele wcześniej niż zazwyczaj. Obfitość czerwonych owoców i cena zachęcają do kupna. Nie czekajmy z przetworami i mrożeniem. Taniej nie będzie, a sezon się kończy. Plantatorzy alarmują, że z powodu braku pracowników na polach zostaną tony owoców.
Giełda truskawkowa w Goławinie przypomina lotnisko. W szczerym polu wielki plac. Sektory, stoiska, bramy. Zamiast samolotów – olbrzymie tiry chłodnie. W sektorze pierwszym zaparkowali sprzedający. Z otwartych samochodów dostawczych kuszą dziesiątki łubianek z truskawkami. Króluje włoska Roxana, odporna na przymrozki i późny holenderski Jive, który długo zachowuje ładny wygląd. Producenci przywożą też Kent, Sonatę, Azję, Rumbę i „honeykę”. Honeoye ma owoce nie za duże ale smaczne. Popularna przed kilku laty odmiana Senga Sengana sprawdza się w uprawie przemysłowej. Ceny – od 7 do 9 zł. W skupie przmysłowym – 2,5 zł (8.06). Plantatorzy wiedzą wszystko o wymaganiach każdej z odmian. Nie ryzykują, stosując zalecenia naukowców. Gorzej, gdy pogoda zawiedzie i nieosłonięte rośliny zmarzną wczesną wiosną. Bo jak tu okryć 15 ha?
Kierowca z Litwy obszedł już cały plac. Wrócił do plantatora spod Czerwińska. Rzeczywiście te truskawki kuszą wyglądem. Duże, piękne, czerwień jak u pelargoni. Kupujący wie, czego szuka. Interesują go odmiany Elegance i Roksana. Ponieważ kupi całą partię, sprzedawca zgadza się, by początkową cenę obniżyć do 8, 5 zł za łubiankę. Litwin nie chce powiedzieć, za ile sprzeda towar u siebie. Plantatorzy twierdzą, że najprawdopodobniej dostanie 2 euro za kilogram.
Pan H. przyjechał spod Płońska. Dotąd sprzedawał truskawki w Broniszach. Dzisiaj spróbuje tutaj, bo bliżej. Ma dwa rodzaje owoców, również te przemysłowe, popularny szrot. To nie znaczy, że mniej wartościowe, ale drobniejsze. Na plantacji o powierzchni 10 ha pracuje 40 osób. Wszyscy z Ukrainy. – Gdyby nie oni, musiałbym wszystko zaorać. Bardzo ciężko znaleźć ludzi do zbioru – mówi. Nie pomagają ogłoszenia dawane w gazetach i rozlepiane na słupach. Chyba dlatego, że to ciężka praca w słońcu, często na kolanach. Wcale nie najgorzej płatna. Za łubiankę pracownik otrzymuje mniej więcej 1,50. Najlepsi potrafią zebrać dziennie ponad 150 łubianek. Stawki różnią się w zależności od regionu. W Poznańskim za łubiankę truskawek „z szypułką” właściciele plantacji płacą ponad 2 zł. Gdzie indziej dają stawki godzinowe – 12 zł za godzinę rwania owoców z zielonym ogonkiem.

(lesz)
fot. Aleksandra Sitkiewicz


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości