Patrząc na skład obydwu drużyn można było się spodziewać szybkiej i pewnej wygranej. Tak się jednak nie stało. Dopiero w 20. min spotkania pierwszy raz zremisowali 10:10. na prowadzenie kibice musieli czekać do 22. min. Wtedy po rzucie karnym wykonanym przez Gonzalo Pereza na tablicy był wynik 12:11.
Po raz pierwszy w tym sezonie został rozegrany mecz ligowy w płockiej hali. Przeciwnikiem Orlen Wisły był Górnik Zabrze, który rozpoczął spotkanie od huraganowych ataków, powiększając swoją przewagę.
W 11. min goście prowadzili 9:4, a niektórzy zawodnicy z drużyny gospodarzy sprawiali wrażenie, jakby jeszcze nie weszli w meczu. Od tego wyniku, wreszcie obudzili się zawodnicy Orlen Wisły, którzy powoli zaczęli odrabia straty. W 20. min doprowadzili do remisu 10:10, a w 22. min, po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 12:11. Od tego momentu rywale już nie istnieli.
Warto dodać, że swoją pierwszą w barwach Orlen Wisły bramkę rzucił w 26. min Daniel Sarmiento, który wziął na siebie rozgrywanie piłki na środku boiska. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 17:13 i nie da się ukryć, że nikt w hali nie wierzył, że goście mogą wywieźć z Płocka choćby punkt.
Po przerwie na parkiet piłkarze wyszli mocno zdopingowani, w 34. min prowadzili już 20:13 i trener Górnika musiał poprosić o przerwę w grze. A potem wszystko szło już zgodnie z planem. Co prawda były przestoje, ale Orlen Wisła spokojnie wywalczyła zwycięstwo w drugim meczu ligowym w tym sezonie.
Jol.
D. Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze