Mieszkanki bloku przy ul. Słowackiego 23 od dwóch lat walczą z pseudo piłkarzami, którzy w miejscu, w którym powinien być trawnik, urządzili sobie boisko do gry. O problemie wie Straż Miejska, policja i administracja osiedla. Wszyscy bezradnie rozkładają ręce, twierdząc, że zrobili wszystko co mogli w tej sprawie.W bloku przy Słowackiego 23 średnia wieku jest różna, są dzieci i młodzież, ale i kobiety na emeryturze, ze względu na wiek w nienajlepszym stanie zdrowia. To normalne, że pragną ciszy i spokoju, ale od dwóch lat pozostaje to marzeniem, jak się nieraz mawia, ściętej głowy: – Mecze na trawniku trwają niemal non-stop, od godziny ósmej rano do dwudziestej trzeciej. Co najgorsze, 14-15-letni chłopcy bębnią piłką w ściany bloku – relacjonują kobiety. – Piłka uderza, gdzie popadnie, często w szyby. Zdarza się, że grający specjalnie tak nią celują, żeby trafiała w nasze okna, bo wiedzą, że sprzeciwiamy się ich grze.
Drużynę „piłkarzy” tworzą chłopcy z bloku przy Słowackiego 23 i sąsiadującego z nim Gałczyńskiego 8. Mecze nasiliły się właśnie dwa lata temu, gdy w bloku zamieszkała rodzina z synem, który na podwórku wiedzie prym.
Mecze systematycznie zgłaszane są na policję i do Straży Miejskiej. Gdy służby te pojawiają się w pobliżu, na trawniku mecz cichnie. Potwierdza to Straż Miejska, która wielokrotnie przyjeżdżała na wezwanie na „boisko” przy Słowackiego, ale o ile widziała chłopców z piłką, o tyle nigdy nie trafiła na mecz: – Nie można ukarać nastoletnich chłopców za grę w piłkę, a nie są to chłopcy do lat 7, gdy każe się ich rodziców – mówi rzecznik Jolanta Głowacka. – Zresztą nasi strażnicy przyjeżdżali na każde wezwanie, ale ani razu nie zastali ich grających. W dalszym ciągu będziemy przyjeżdżać na każde wezwanie, ale nie wiemy, czy to rozwiąże ten problem.
Podobne zdanie wyraża płocka policja: – Zjawiamy się na wezwania, ale sytuacja praktycznie jest bez wyjścia. Możemy interweniować tylko w granicach prawa.
Tak więc walka z piłką nożną na Osiedlu Skarpa przypomina zabawę w kotka i myszkę. Przecież dla nastoletnich chłopców to nic trudnego przestać grać, gdy nadjeżdża samochodów policji czy Straży Miejskiej. A że później zaczynają od nowa? Kogo to obchodzi?
Administracja osiedla, której siedziba znajduje się przy ul. Norwida, na skargi mieszkańców zareagowała umieszczając na trawniku przy Słowackiego tablicę z zakazem gry w piłkę. Tablica została niedawno porządnie zamocowana: przyspawana i zabetonowana, bo jej poprzedniczki w tajemniczy sposób ginęły. Ale dowiadujemy się od jej przedstawicielki, że ten kij ma dwa końce: części mieszkańców bloku piłka nożna pod oknami nie przeszkadza: – Jedni nie chcą, żeby chłopcy grali, innym to nie przeszkadza.
Dodaje, że zdarzały się już przypadki zabierania piłki, ale małym, 5-7-letnim dzieciom. Ich rodzice odbierali piłkę z policją. Naszym interweniującym jednak takie mecze nie przeszkadzają. Nie są w stanie normalnie funkcjonować, gdy o szczyt bloku uderza piłka kopana przez nastolatków, bo takie kopnięcie ma swoją siłę.
Póki co służby i instytucje, które powinny mieć na uwadze dobro płocczan, odbijają między sobą piłeczkę odpowiedzialności za brak spokoju na osiedlu. Młodzi mówią, że przecież chłopcy gdzieś w wakacje muszą się wyżyć, starzy cierpią. Nie zainteresowani konfliktem komentują, że nikt nigdy nie będzie miał ciszy mieszkając na blokowisku.
(eg)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze