Na takie spotkania kibice czekali od początku tej rundy i wreszcie się doczekali. Wszyscy doskonale wiedzą, że nic tak nie ubarwia spotkania, jak bramki. A jeśli bramkarz drużyny przeciwnej wyjmuje z siatki piłkę aż pięć razy, to kibice wiedzą, że nie na darmo przyszli na stadion.
Wisła atakowała, ale dopiero w 15 min. objęła prowadzenie po strzale Bartosza Wiśniewskiego. Cztery minuty później płocczanie znów radowali się po zdobyciu gola. Tym razem jego autorem był Tomasz Bekas, a współautorem Wiśniewski, który chyba wreszcie przypomniał sobie swoje najlepsze lata i znów bryluje w drużynie.
Po przerwie płocczanie wydawali się usatysfakcjonowani wynikiem i jedynie przyglądali się próbującym zmniejszyć rozmiary porażki gościom. Dopiero w 71 min. wynik uległ zmianie i to na korzyść gospodarzy. Znów bohaterem akcji stał się Wiśniewski, który strzelił idealnie pod poprzeczkę.
Na czwartego w tym meczu gola kibice nie czekali długo. W 74 min. prześlicznym strzałem z ponad 30 m popisał się Marcin Nowacki, bramkarz nie zdołał obronić i ponownie musiał wyjmować piłkę z siatki. Wreszcie wynik ustalił, ku ogromnej radości kilkuset kibiców, Daniel Koczon. 5:0 to satysfakcjonujący wszystkich rezultat.
Jak zdołaliśmy ustalić, we wtorek przyjechało do Płocka czterech zawodników z Ukrainy: 20-letni napastnik, który grał w ekstraklasie, i trzej zawodnicy z I ligi ukraińskiej: 21-letni napastnik, 23-letni ofensywny pomocnik i 25-letni defensywny pomocnik. Wszyscy będą sprawdzeni pod kątem przydatności do zespołu. Będą uczestniczyć w treningach i w piątkowym meczu sparingowym. Prawdopodobnie w sobotę trener Jarosław Araszkiewicz i prezes Zbigniew Leszczyński podejmą decyzję o dalszych losach czwórki piłkarzy. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze